KomiksyTeksty

„Hallows’ Eve: The Big Night” #1 (2023) – Recenzja

Hallows’ Eve: The Big Night #1 (2023)
Hollow Eve?

To, co Marvel zrobił z Janine powinno się nazywać Hollow’s Eve, nie Hallows’ Eve. Jeśli czytaliście moje recki poprzednich komiksów z nią to wiecie, że zgrzytałem zębami i w sumie nic dobrego nie mogłem o nich napisać. A tymczasem ten zeszyt okazał się dobry. Sam nie wierzę, że to mówię, ale jednak tak jest. A dlaczego? O tym poniżej, a najpierw oficjalny opis:


It’s October 31st at E.S.U. so you know what that means: A Halloween party won’t go as planned and a bunch of powerless kids will be in a lot of trouble! Hallows’ Eve was once powerless and was once a victim. Now she’s anything but. Her magical masks give her the ability to help – but Eve isn’t a hero, is she?


Więc co tu gra? Najpierw szata graficzna, prosta, ale przyjemna, z dobrym, stonowanym kolorem, która robi klimat, taki halloweenowy. Fajnie się to ogląda, wpada w oko, choć najbardziej okładka, ale ważniejsze jest to, co znajduje się w samej opowieści.

A co? A taka próba odzyskania trochę tej naszej Ewci. Po tym, co z nią zrobiono w ostatnich latach nie jest to łatwe, ale wkraczamy na dobrą ścieżkę i może być ciekawie. W sumie pytanie po co nam jeszcze jedna bohaterka (albo antybohaterka), ale co tam, wolę by Janine jednak była, jak kiedyś, więc ogólnie dobrą osobą, której źle wyszło i tyle. Ale zobaczymy. Na razie jednak nieźle jest i śmiało możecie. To tylko one-shot, ale daje radę. I na Halloween dobrze się nadaje.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x