„Conan 2099 #1” (2019) – Recenzja

Conan 2099 #1 (2019)
Co by było gdyby, czyli Conan i Władcy Wszechświata

Najciekawsze historie zaczynają się od pytania: Co by było gdyby? Kiedy autor bierze w garść dobrze znaną rzeczywistość i zmienia w niej jeden drobny element, może wywołać lawinę nieoczekiwanych wydarzeń, które zaskoczą nawet jego. Co by było gdyby cienie okazały się bardziej niebezpieczne niż nam się wydaje? A gdyby zamiast pary ludzie zaprzęgli do działania moc eteru? Gdybyśmy jednak żyli w wirtualnej rzeczywistości? Gdyby Wokulski w tak głupi sposób nie stracił próbki metalu profesora Geista? Co by się stało z Conanem, gdyby wyrwać go z ery hyboryjskiej i rzucić w przyszłość? Naszą przyszłość? Cóż, na to pytanie łatwo znaleźć odpowiedź. Znajduje się ona w komiksie Conan 2099 #1.

Conan 2099

Przeznaczeniem Cymeryjczyka od zawsze było zostać królem. Jednak przepowiednia ta, w swej przewrotności nie określała, gdzie i kiedy ma się to stać. Więc czemu by nie przenieść go na Ziemię przyszłość? Kiedy podróże w czasie czy między różnymi wymiarami są tak popularne w uniwersum Marvela, że niemal powszednieją, na przeszkodzie może stać jedynie wyobraźnia twórców. Gerry’emu Dugganowi – autorowi scenariusza komiksu Conan 2099 – jej raczej nie zabrakło.

Jak łatwo domyśleć się po tytule serii, fabuła pierwszego zeszytu przenosi nas do roku 2099, gdzie Barbarzyńca jest władcą krainy odpowiadającej części południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych. Niestety od czasu, gdy objął te ziemie we władanie, kraj podupadł, a on sam został opętany przez ducha Morgany Le Fay. Bo czemu by nie. Oczywiście stosunek Conana do magii i manipulacji jest na tyle bezkompromisowy i zacięty, że jad sączony przez czarownice zdaje się nie osiągać pożądanego efektu. Co więcej, popycha Cymeryjczyka do działania, będącego wejściem do nowej przygody. I być może nowego życia. Zamknięta fabuła pierwszego zeszytu powoduje, że nie czujemy przymusu by czytać kolejne (brak irytującego clifhangera), jednak została poprowadzona na tyle ciekawie, iż sięgnięcie po następną część wydaje się czymś oczywistym.

Ziemia roku 2099, również wydaje mi się miejscem dość intrygującym. Co prawda ludzie muszą mierzyć się z dość drastycznymi zmianami klimatu, przez co niektóre lokacje emanują postapokaliptycznym klimatem, jednak nie przeszkadza to zaawansowanej technologii i magii iść w jednej parze pod rękę. Tym samym graficzna część komiksu, za którą odpowiadają Roge Antonio (grafiki) i Erick Arciniega (kolory) kojarzy mi się estetyką Visioaries: Knights of the Magical Light – animacji z 1987 roku o podobnie nietuzinkowej tematyce. Albo też, sięgając po porównanie z bardziej popularną produkcją, ma w sobie ducha He-Mana i Władców Wszechświata. Co nie zmienia faktu, że takie połączenie realiów magiczno-technologicznych wydaje się wprost stworzone dla Conana i w gruncie rzeczy niewiele różni się od miejsca i czasów, w jakich spędził swoje młodzieńcze lata. Bo co za różnica walczyć mieczem stalowym czy laserowym. Ludzie i kosmici będą krwawić tak samo. Może w trochę innym kolorze, ale w gruncie rzeczy efekt będzie podobny. Dla Barbarzyńcy nie ma sytuacji, z którą nie poradziłby sobie przy pomocy uporu i brutalnej siły, połączonych z odrobiną pomysłowości. Ta pozornie kosmetyczna zmiana realiów powoduje wysyp nieskończonej liczby możliwości i przygód, jakie prawdopodobnie będą czekać na Cymeryjczyka. Jeśli okażą się co najmniej tak interesujące, jak ta opisana w pierwszym zeszycie, możemy mieć przed sobą całkiem niezłą serię.

Moim zdaniem na osobne uznanie zasługuje projekt postaci Conana. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość minimalistyczny, ale ja powiedziałabym też, że jest esencjonalny. Oczywiście zostały zachowane cechy charakterystyczne takie jak budowa ciała, kolor włosów i oczu, ale to drobiazgi sprawiły, że tchnie od niego futurystycznym duchem przygody. Fragmenty zbroi zdają się pochodzić z zaawansowanych technologicznie pancerzy – lekkich i niezwykle wytrzymałych, laserowy miecz niezwykle pewnie leży w jego dłoni, a naszyjnik z robotycznych palców jest diabelnie klimatycznym drobiazgiem. Kiedy dochodzi do tego hełm Nova Corps, mamy wrażenie wizerunku skończonego, jednocześnie nowego, innego i przyjemnie znajomego.

Conan 2099

Podsumowując, Conan 2099 jest zaskakująco ciekawym komiksem. Paradoksalnie drobna zmiana zachwyca estetyką, przyciąga wizualną stylistyką i nasyceniem klimatycznych detali. Przy tym wszystkim nie został zatracony charakter postaci i sposób życia z jakim kroczy przez świat. Sama przygoda jest niewymuszona, wydaje się logicznym następstwem wydarzeń związanych nie tyle z losem, co z samymi wyborami Cymeryjczyka. Prawda jest taka, że Conan to jeden z tych nielicznych herosów, którym stabilizacja nie służy. Nie potrzebuje traumatycznych wydarzeń napędzających go do działania. Nie przydarzają mu się nieszczęścia. To on przydarza się nieszczęściom i czerpie z tego sporo satysfakcji. A my dostajemy przygody, przy których bawimy się równie dobrze jak on.


Autorka: Powiało Chłodem

1
Dodaj komentarz

1 Wątki/tematy skomentowane
0 Odpowiedzi w temacie
1 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najgorętszy komentarz
1 Komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Diziti

Kolejne przygody bohatera w cylku, uniwersum 2099. Myślę, że będzie to niezwykłe.

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Stephen Graham, Venom
„Venom 2”: Stephen Graham w obsadzie, możliwa kategoria R

Stephen Graham dołączył do obsady nadchodzącego filmu Venom 2, który, według doniesień, prawdopodobnie będzie miał kategorię wiekową R. Według informacji

Zamknij