ImprezyTeksty

Pixel Heaven Forward 2025 – Relacja

Pixel Heaven Forward 2025
Duch retro jeszcze nie zgasł
Po zeszłorocznej edycji Pixel Heaven, która wzbudziła sporo mieszanych emocji, zastanawiałam się, w którą stronę pójdzie festiwal w 2025. I w końcu w pierwszy weekend czerwca zawitałam pod Kino Elektronik w Warszawie, które po raz trzynasty zamieniło się w świątynię retro gamingu i niezależnych gier.

Już na starcie było widać, że Pixel Heaven to nie jest zwykła impreza z grami. To raczej spotkanie społeczności ludzi, którzy pamiętają dźwięk ładowania gier z kaset magnetofonowych, ale też tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pikselami.


Klimat – tego się nie da kupić

Szczerze? To jedna z tych rzeczy, które trudno opisać, ale bardzo łatwo poczuć. Pikselowe logo nad wejściem, retro muzyka w tle, grupki ludzi rozmawiających o tym, który joystick był najlepszy do Lotusa.. Co więcej, widać było sporo dzieciaków, które przyprowadziły rodzice. Dla jednych to nostalgia, dla drugich odkrycie zupełnie nowego świata.


Co wypaliło?

Indie, retro i goście to zdecydowanie mocny punkt programu. Strefa Indie Basement była naprawdę żywa; twórcy chętnie pokazywali swoje gry, opowiadali o kulisach pracy, a publiczność nie bała się zadawać pytań. Wrażenie robiła też lista gości: Jon „Jops” Hare, Clive Townsend, Simon Butler – autentyczne legendy, które miały coś ciekawego do powiedzenia, i to bez zbędnej napinki.

Główna scena i prelekcje

Było sporo wartościowych paneli; o historii sprzętów, powstawaniu klasyków i o tym, jak wygląda tworzenie gier dzisiaj. Dla ludzi zainteresowanych branżą od kuchni świetna sprawa.

After z duszą

Sobotni koncert Sensible Band (tak, z Jonem Hare’em!) to było coś, czego się nie spodziewałam, a bardzo się cieszę, że tam byłam. Kameralnie, klimatycznie, po prostu fajna zabawa.


Co nie do końca zagrało?

Ceny biletów

Bądźmy szczerzy, 95 zł za jeden dzień (a ponad 180 zł za cały weekend) to sporo. Zwłaszcza jeśli ktoś chciał po prostu pograć na starym sprzęcie i posłuchać dwóch paneli. W komentarzach słyszałam głosy: „Było fajnie, ale chyba nie na tyle, żeby wrócić za rok”. I to nie są pojedyncze opinie.

Dostępność retro stanowisk

Mimo że organizatorzy zapowiadali ponad 100 retro stanowisk, w praktyce nie było łatwo się do nich dopchać. Albo ktoś grał bardzo długo, albo część maszyn była nieczynna. Jak ktoś liczył na spokojne posiedzenie przy Moonstone albo Another World, to mógł się rozczarować.

Mniejsza liczba wystawców?

Nie wiem, czy to kwestia selekcji, czy efekt ubiegłorocznych narzekań, ale wydawało się, że stoisk z klasycznym sprzętem było mniej niż zwykle. Trochę brakowało tych „perełek”, jakiegoś zapomnianego komputera czy unikatowych gadżetów. Ich miejsce zastąpiły pluszaki i inne drobiazgi z chińskich platform sprzedażowych.


Na chłodno: czy było warto?

Tak, chociaż nie dla każdego. Pixel Heaven to festiwal z duszą, ale i ograniczeniami. Dla kogoś, kto szuka widowiska w stylu PGA – niekoniecznie. Ale jeśli lubisz klimat starych gier, interesują Cię historie z gamedevu i nie przeszkadza Ci, że czasem trzeba czekać w kolejce do Amigi, to będziesz zadowolony.

Wciąż jedna z bardziej charakterystycznych imprez w Polsce, z ogromnym potencjałem i wyjątkową społecznością. Ale przydałoby się więcej stanowisk, lepiej zorganizowana przestrzeń i może trochę bardziej przystępna cena. Bo idea jest obiecująca, teraz trzeba ją tylko doszlifować.


Autorka: Foxy


Pixel Heaven Forward 2025

Dziękujemy organizacji Pixel Heaven Forward 2025 za możliwość udziału w imprezie oraz za patronat medialny.
P.S. Wszystkie zdjęcia użyte w artykule wykonane zostały przez redakcję Bielsania Entertainment PL i to do nich należą także wszelkie prawa autorskie.

 

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x