KomiksyTeksty

„Web of Venom” #1 (2026) – Recenzja

Web of Venom #1 (2026)
Spider-Venom

Marvel nie ma już pomysłu na to, co zrobić dalej. Więc albo wciąż odtwarza to samo, albo skleja w jedno coś, co sklejania nie potrzebuje. No i zeszyt Web of Venom należy do tej drugiej grupy i… No i to taki patchwork, którego nie potrzebowaliśmy, ale dostaliśmy. Absurdalny, zbędny i jedynie graficznie całkiem fajny. Ale jego największym plusem pozostaje to, że jest one-shotem, choć obawiam się, że jeszcze niektóre rzeczy z niego zobaczymy.


THE EVEN ALL-ER, NEW-ER VENOM?! There is an even NEWER symbiote wearing hero on the scene sporting the red-and-blue Spidey inspired look on the streets of Earth 616…but it’s not Mary Jane Watson, and it’s not Eddie Parker! But it IS someone that Peter Parker knows well…someone both he AND Spider-Man have had many encounters with…someone looking to use this new web-slinging identity to make their much-deserved comeback! The saga of the new fan favorite Red-And-Blue alien costume takes a whole new turn, kicking a classic Spider character into a whole new direction that they have no intention of giving up!


Jedna z rzeczy, które najbardziej drażnią w Marvelu od dłuższego czasu jest to, że nikt już nie może być po prostu sobą. Każdy musi zdobyć moce. Gwen z innego wymiaru? Oczywiście jest Spider-Girl. Mary Jane z naszego świata? Venom. Nawet biedny John Jonah Jameson, Jr. (ale z Ziemi 1755), pojawił się jako Headline. No, a teraz do tej grupy dołącza… nie chcę Wam zdradzać kto taki, ale jest to postać z głównego uniwersum Marvela, która występuje jako symbiont Comeback. I mnie to nie kupuje.

Kolejny nosiciel symbionta to jedno. I tak jest ich za dużo, a nikt nie umie wykorzystać potencjału tak, jak robił to Michelinie, ale żeby jeszcze wciskać takie postacie w ten kostium? No nie kupuje mnie to. Druga sprawa, że dostajemy tu po prostu taką kreację, jakby Venom był Spider-Manem. I tyle. Średnio to wypada, żarty są kiepskie, a akcja… cóż, niby od pierwszej strony, niby tym stoi zeszyt, ale pomysłu nie było, więc jest sztucznie przeciągnięta i brak jej wyważenia.

Graficznie jest spoko. Parę pomysłów – choćby na broń miotaną – jest niezłych, ale całość nie daje frajdy. Ot jeszcze jedna historia do przeczytania i zapomnienia. Może gdyby to był What if… wyszłoby lepiej.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x