KomiksyTeksty

„Spectacular Spider-Man: Brand New Day” #1 (2026) – Recenzja

Spectacular Spider-Man: Brand New Day #1 (2026)
Brand Old Day

Marvel znów wraca do tego, co było. Nie będę liczył nawet po raz który i ile takich historii mamy na rynku. Przecież właśnie zaczął wydawanie serii o Wojnie domowej, gdzie retconuje to, co już znamy, a teraz jeszcze dorzuca do tego Brand New Day (swoją drogą wydawane zaraz po Civil War) i… I nie wiem kto tam i po co robi to sobie, ale odcinanie kuponików nie ratuje, a fakt, że ta opowieść nie ma w zasadzie do zaoferowania nic ciekawego poza żerowaniem na marce, tylko ją dobija. Oto komiks Spectacular Spider-Man: Brand New Day.


BRAND NEW BRAND NEW DAY! Spider-Man discovers one of the most valuable items the Kingpin, A.K.A. Wilson Fisk, possesses — THE LEXICON. This directory of the Kingpin’s criminal enterprise could destroy the criminal landscape of New York City and that’s Spider-Man’s goal when he takes it. But Fisk isn’t the only person who wants the Lexicon… Mr. Negative would love his competitor’s secret information, but so would Frank Castle himself, the Punisher. Taking the Lexicon sure seemed like a good idea to make the city safer, but it’s painted the biggest target ever on Spider-Man’s back!


Pamiętam, jak lata temu, czytając wtedy Spidera na bieżąco, w pewnym momencie zacząłem wyczekiwać końca Ery Straczynskiego i pewnego powiewu świeżości i na Brand New Day rzuciłem się z wielkimi nadziejami i… No fajnie było, ale słabiej od Straczynskiego, niby z ciekawą ekipą rotacyjną (dołączył do niej nawet scenarzysta filmowy, który dał nam Powrót do przyszłości), a zarazem zbędnie przegadany, z nadmiarem wątków, które czasem robiły robotę, a czasem żenowały. Ogół jednak był fajny, z czasem rozkręcił się i miał do zaoferowania parę naprawdę dobrych opowieści. Z tym, że to już rozdział zamknięty, więc po co do niego wracać?

A no raz, że BND to ma być teraz nowy filmowy Spider i tytuł ten przyciąga uwagę. Dwa, że fani dość dobrze wspominają tamten czas, który starał się wrócić do długich, pokręconych przygód Pająka rodem z lat 90. A po trzecie Marvel chyba nie ma pomysłu na nic nowego, więc stara się coś tam ugrać na zasadzie pozytywnych skojarzeń. Wszystko zbędnie. Bo ta historia mogłaby być wciśnięta w dowolne miejsce i nic by to nie zmieniło. Z BND nie łączy ją nic szczególnego, nic nie wyróżnia i nic nie uzasadnia umiejscowienia w tym właśnie okresie. Poza chęcią zysku.

Poza tym fabularnie to nijaka historyjka. Slott rzuca kiepskimi żartami, gorszymi niż kiedykolwiek wcześniej, sama akcja okazuje się nijaka, a postacie, zwłaszcza Negative’a, niewykorzystane. Graficznie jest fajnie, ale wydmuszka też ładnie wygląda, a co z tego, jak jest pusta w środku. No i ten zeszyt to taka wydmuszka. Można sięgnąć, z sentymentu czy dla grafik, ale jeśli chcecie czegoś ponad to, nie znajdziecie tego w tej historii.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x