KomiksyTeksty

„Amazing Spider-Man: Mroczna sieć” (Tom 4) – Recenzja

Amazing Spider-Man: Mroczna sieć (Tom 4)

Nowy York staje w obliczu zagrożenia ze strony Limbo oraz cieszących się wyjątkowo złą sławą klonów! Ben Reilly, klon Petera Parkera z bardzo zniekształconą wersją wspomnień związanych ze swoim pierwowzorem, postanawia za wszelką cenę się zemścić, co wywoła poważne zamieszanie w mieście…

Czwarty tom serii Amazing Spider-Man: Mroczna Sieć to dość krótka i prosta historia.  Pozornie nie robi wrażenia, lecz zyskuje, kiedy pochyli się nad nią nieco bardziej. Mamy tutaj masę typowego dla pajączka humoru, ponadprzeciętną ilość one-linerów, wiele spodziewanych postaci, ale też całkiem ciekawe pomysły i intrygujący zestaw antagonistów. Dodatkowo muszę przyznać, że strona wizualna tego tomu zrobiła na mnie całkiem spore wrażenie – Adam Kubert i Ed McGuinness odwalili masę świetnej roboty, ich styl wizualny zdaje się pasować do tej historii perfekcyjnie.


Czwarty tom serii przygotowanej na 60. rocznicę stworzenia postaci Spider-Mana.
Cieszące się wyjątkowo złą sławą klony powracają, by odebrać to, co im się należy. Ben Reilly i Madelyne Pryor rozpętują istne piekło. Chasm i Królowa Goblinów zarzucają mroczne sieci, na co nikt w Nowym Jorku nie jest gotowy – ani Spider-Man, ani X-Men! Aby przetrwać ten nadnaturalny koszmar, Peter Parker musi pokonać Venoma, Chasma, Hallows’ Eve i – po trafieniu do Limbo – diabelskie hordy. Nie są to jednak zwyczajne demony, a piekielna wersja jego galerii łotrów!
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Amazing Spider-Man” #15–18, „Dark Web” #1, „Dark Web Finale” oraz „Free Comic Book Day 2022: Spider-Man/Venom” #1. Scenariusz napisał Zeb Wells, a rysunki przygotowali Adam Kubert i Ed McGuinness.

Najnowszy tom Amazing Spider-Mana na pewno będzie przyjemną lekturą dla największych fanów Pająka. To również obowiązkowy zakup dla kolekcjonerów, bowiem mówimy o serii przygotowanej na 60. rocznicę postaci Spider-Mana. Może się jednak nie sprawdzić jako prezent dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z komiksami. Niestety, jeżeli macie alergię na spoilery, to tyle musi Wam wystarczyć na zachętę. Dalej zapraszam wszystkich zainteresowanych chociaż kilkoma konkretami z komiksu.

Ben Reilly jest w praktyce głównym bohaterem historii opowiedzianej w omawianym tu komiksie.  Jest on bardzo intrygującym antagonistą z potencjałem, ale mam poczucie, że jego droga nie wybrzmiewa tak dobrze, jak powininna. Zaślepiony nienawiścią, postanawia zemścić się na Spider-Manie i głęboko wierzy, że znalazł odpowiedniego sprzymierzeńca w postaci Madelyne Pryor. Wszystko idzie gładko aż do momentu, kiedy priorytety Madelyne zaczynają się powoli zmieniać, a Ben orientuje się, że został wykorzystany. Nie zamierza się podporządkowywać, ale czy wystarczy mu sił, by wcielić w życie swoją zemstę bez pomocy Królowej Demonów?

Ben z pewnością jest tu postacią tragiczną, której nietrudno współczuć, lecz w trakcie czytania miejsce na taką refleksję przychodzi bardzo późno, czy aby nie zbyt późno? Zabrakło mi w jego postaci głębi, a zakończenie jego historii zdaje się retroaktywnie mu ją dodawać, co do czego mam mieszane odczucia. Dodatkowym problemem jest fakt, że ciężko mi uwierzyć w przemianę Madelyne – wydaje się ona zbyt nagła i ostentacyjna, choć teoretycznie ma logiczny sens. Jej postać również nie jest jakoś świetnie napisana – ma konkretną rolę do spełnienia i ją spełnia, tyle. W tej dwójce był potencjał na znacznie więcej…

Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się teraz dlaczego nie napisałem tu jeszcze właściwie nic o samym Peterze. Odpowiedź jest prosta – nie ma o czym pisać. Scenarzysta ewidentnie założył, że każdy czytelnik już doskonale zna charakter tej postaci i nie przewidział tu miejsca na powiedzenie o nim czegokolwiek, poza tym, że ma dobre serce i jest uparty. Stałym czytelnikom nie będzie to pewnie za bardzo przeszkadzać, ale nowicjuszom sugeruję rozpoczęcie przygody z tą postacią gdzieś indziej.

Jeżeli jesteście podekscytowani, żeby zobaczyć demoniczne wersje najsławniejszych przeciwników Spider-Mana, to przestańcie – to trik marketingowy. Cała ta zgraja ma w tej historii bardzo niewielką rolę i właściwie mogłoby ich tu nie być. Już więcej miejsca dla siebie ma tu demoniczna wersja naszego pajączka, mimo że pełni ona rolę głównie humorystyczną. Generalnie mam wrażenie, że Zeb Wells bynajmniej się nie popisał tworząc ten scenariusz. Rysunki w wykonaniu jego współtwórców wyszły znakomicie, ale historia nie jest równie pociągająca. A szkoda, bo potencjał był… Ale w całym tym narzekaniu należy pamiętać, że mówimy o komiksie za zaledwie 69,99 zł, a takie z reguły nie przekraczają pewnego poziomu. Takie cudeńko jak Spisek Kameleona zdarza się bardzo rzadko.


Autor: JJ


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x