SerialeTeksty

„Spider-Noir” (2026) – Recenzja

Spider-Noir (2026)
Noir

Spider-Noir. Byłem do tego projektu nastawiony sceptycznie, bo może i serię komiksową lubię, ale też tylko do pewnego momentu (kiedy scenariusze pisała Margaret Stohl to była tragedia i żenada), ale Marvel serialowo i filmowo od długiego czasu słabo przędzie. A jeszcze obsadzenie Cage’a w roli głównej to była dla mnie porażka – mimo pewnych zrozumiałych motywacji (kto, jak nie krewniak Francisa Forda Coppoli, twórcy Ojca chrzestnego, nadaje się do takiej produkcji?). I co? I fabularnie i realizatorsko wyszło całkiem fajnie, nie powiem, ale Cage gra, jak to on, czyli w sposób przerysowany i sztywny, aż czasem boli.


„Spider-Noir” to aktorski serial oparty na komiksie Marvela Spider-Man Noir. Opowiada historię Bena Reilly’ego (Nicolas Cage), doświadczonego, pechowego prywatnego detektywa z Nowego Jorku lat 30., który po głęboko osobistej tragedii zmuszony jest zmierzyć się ze swoją przeszłością jako jedyny superbohater miasta.


Serial dostępny jest w dwóch wersjach – w kolorze i w czerni i bieli. Na tę pierwszą rzuciłem okiem, ale jakoś mi nie siadł klimat, wybrałem więc opcję black and white. Nie mówię, że kolorowa jest zła, postarali się z oszczędnością barw i klimatem komiksu, ale jednak nie do końca tak, jakbym chciał, a wersja bez kolorów lepiej pasowała do całej opowieści. Ale fajnie, że jest wybór, co pod pewnymi względami kojarzyło mi się z graniem w L.A. Noire, gdzie też mogliśmy balansować między wersją taką, a taką. Ale, co tu dużo mówić, przy grze lepiej się bawiłem, chociaż serial też ma swój urok.

Jeśli oczekujecie czegoś na miarę pierwszych dwóch mini-serii z tej serii, to niestety się zawiedziecie. To inna rzecz, inny bohater i nieco inny balans. To, co w tej historii najlepsze, to właśnie estetyka noir. Czarny kryminał, dość przyziemny, bliski ulicy i tych spraw. Realia, przynajmniej te gatunkowe, są ukazane w doby sposób, całość ma odpowiedni nastrój i ogląda się z ciekawością. Czy porywa? Nie, ale zabawa motywami, tak gatunkowymi, jak i pajęczymi jest fajna. Aktorsko jest nieźle, ale Cage niestety kiepści mocno, jak zawsze: mimiką wyraża inne emocje, niż powinien, gra czasem nieźle, czasem karykaturalnie, a jego twarz często wydaje się sztuczna i sztywna, jakby grał w gumowej masce. Akurat obsadzenie go dla mnie to strzał w kolano i najlepiej postać prezentuje się, kiedy ma zasłonięte oblicze.

Trochę słabiej serial wypada, kiedy wprowadza tematy superhero. Dla Noir lepiej byłoby, gdyby jednak całość trzymała się blisko ziemi i ulicy, wtedy poziom jeszcze by wzrósł, a wszelkie aluzje i nawiązania do metaludzi zachowane w formie easter eggów, tylko podkręciłyby przyjemność. Jest jednak, jak jest, całkiem fajnie, zaskakująco dobrze wręcz i jak powstanie ciąg dalszy (w formie kolejnego sezonu), w co nie wątpię, to chętnie wrócę do tego świata. Ogólnie – na plus.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x