KomiksyTeksty

„Przeznaczenie X: Wolverine” (Tom 3) – Recenzja

Przeznaczenie X: Wolverine (Tom 3)

Jeśli myślicie, że Beast z X-Men to włochaty wesoły naukowiec, od czasu do czasu rzucający nieśmiesznymi żarcikami, to znak, że już od dawna nie jesteście na bieżąco ze światem mutantów. A trzeci tom serii Wolverine od wydawnictwa Egmont Polska jest tego najlepszym przykładem!


Trzeci tom przygód Wolverine’a z okresu „Przeznaczenia X”. Beast przysiągł uczynić Krakoę najbezpieczniejszą utopią pod słońcem, i to za wszelką cenę. Jego genialne, ale coraz bardziej niepokojące metody sprawiły jednak, że ma już tylko jednego sojusznika: samego siebie. A właściwie… czterech siebie. W dodatku klonuje Wolverine’a! A oryginalny Logan ma dość manipulacji i zrobi wszystko, by powstrzymać produkcję kolejnych Broni X. W ruch idą zęby i pazury, a gdzie dwóch się bije, tam korzystają… wrogowie Krakoi. Czy wyspa przetrwa to starcie dwóch bestii w mutanckiej skórze?

Scenariusz tego tomu napisał Benjamin Percy, znany między innymi z komiksów „Green Arrow”, „Nastoletni Tytani” czy „Wolverine. Długa noc”. Rysunki stworzył Juan José Ryp („Black Summer”, „Punisher Max”).

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Wolverine” #31–35 i należy do cyklu „Przeznaczenie X”. Ukazujące się w nim komiksy kontynuują wątki ze „Świtu X” i z „Rządów X”.


Postać Beasta potrafi mocno polaryzować i chociaż nie można odmówić mu geniuszu, to jego metody stają się coraz bardziej dyskusyjne. Coraz mniej przypomina kogoś, kto tworzył oryginalny skład drużyny X-Men lata temu, a coraz bardziej kogoś na kształt Mr Sinistera. Pojawiają się klony, klony klonów i jeszcze inne klony. A gdy ktoś pokroju Besta ma władanie nad całą armią klonów Wolverine’a, to sprawy nie mogą potoczyć się gładko. Jeśli jeszcze pokładaliście w niebieskim futrzaku resztki nadziei, to po tej lekturze przemyślicie jeszcze raz tę sprawę. A co znajdziecie w tym komiksie? Tom skupia się w dużej mierze na postaci Beasta, ale nie zapominajmy, że jest to jednak seria o Loganie, więc mordobicie macie gwarantowane. Byłam zaskoczona ilością scen gore, bo nawet jak na Wolverine’a to niektóre panele były naprawdę mocne. Akcji jest sporo, zarówno tej na lądzie, jak i pod wodą. Scenariusz za to pchany jest do przodu pół na pół bezpośrednio kartami komiksu, jak i tzw. data pages (ci, którzy czytają nowe przygody mutantów znają temat. Są to specjalne strony, które przerywają na krótki moment historię, aby dopowiedzieć pewne elementy i uzupełnić lore mutantów). W miarę postępu historii, Ben Percy i Juan Jose Ryp dostarczają nam coraz dogłębniejsze rozwinięcie wątku „Złego Beasta” i przybliżają nas do jego zakończenia, czyli ostatecznej konfrontacji całego X-Force z Hankiem właśnie.

Być może jestem już zmęczona ciągłym wracaniem do „Złego Beasta”, bo przecież to nic nowego, co jakiś czas okazuje się, że futrzakowi odbija i można go umiejscowić na jednej półce z największymi złoczyńcami Marvela i ten numer średnio mi podszedł. Myślę, że fani Beasta czy Logana mogą podzielać moje zdanie. Jeśli jednak nie znacie tak dobrze starszych historii o X-Men i chcecie być na bieżąco ze światem mutantów, to lektura Przeznaczenie X: Wolverine (Tom 3) jest obowiązkowa.


Autorka: Diamond


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x