KomiksyTeksty

„Spider-Man: Long Way Home” #1 (2026) – Recenzja

Spider-Man: Long Way Home #1 (2026)
Spider bez znaczenia

Trochę mam mieszane uczucia odnośnie zeszytu Spider-Man: Long Way Home #1. No bo, jak lubię Hickmana i uważam, że ten gość ma wielki potencjał i chociaż na koncie ma masę świetnych komiksów, wciąż jeszcze kryje się w nim coś, co przetarga solidnie czytelnikami i może będzie jego opus magnum, którego na chwilę obecną – przynajmniej dla mnie – nie ma. A ten zeszyt to jak na niego przeciętniactwo. Sam w sobie całkiem fajny, ale jakoś nie porywa. I to taka historia, w której postacie, a zwłaszcza Pająk, nie mają większego znaczenia, bo liczy się akcja.


A DARK HOMECOMING AWAITS…

It’s a world before the Punisher. A world where the existence of the Hulk is but a whisper of a rumor. A world where A.I.M. has just developed a Cosmic Cube in the jungles of South America. Frank Castle, Bruce Banner and Peter Parker are all on a mission to keep the Cube out of the wrong hands — including each other’s. In this three-way free-for-all for the power of the cosmos, who will come out on top?

Legendary creators Jonathan Hickman and Adam Kubert team up to tell the grittiest Spider-Man story of the ages!


Trochę dziwne, że Hickman robiąc komiks o Spiderze w tytule, olewa Spidera. Hulk i Punisher mają tu więcej do zrobienia, ale z drugiej strony Hulk wypada dość sztampowo, chociaż czuć tu zagrożenie i siłę naszego zielonego kolosa, a Puni ma wątek klasyczny, by nie rzec typowy. Zresztą mam wrażenie, że same postacie jakoś nieszczególnie interesują tym razem Hickamana. Mają cechy, które są im niezbędne, ale stanowią bardziej symbole, może nawet pewne archetypy i mają być spiritus movens wydarzeń, niż kogoś, na kim warto się skupić.

No i właśnie akcji i opowieści podporządkowane jest tu wszystko. Czy to dobrze, czy źle, oceńcie sami. Ale in minus jest to, że Pająk, chociaż to opowieść o nim, jest traktowany marginalnie. Dziwi to tym bardziej, że sama historia poskładana jest konkretnie i dobrze, ale balans udziału postaci w akcji wypada dziwnie. Ja wiem, że to pierwszy numer i będzie jeszcze na to wszystko czas, ale to i tak zgrzyta. Gdyby tak nie nazywało się to „Spider-Man”, a np. „Spider-Man / Punisher / Hulk: Long Way Home”, nie byłoby tego problemu.

Graficznie jest bardzo dobrze, Kubert w formie, plansze klimatyczne. No jest na co popatrzeć. Ale całość, jak na Hickmana to jednak pewien zawód. Lepszy to komiks od większości tego, co wychodzi na rynku, nadal jednak to nie ten poziom, jakiego oczekujemy od scenarzysty.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x