KomiksyTeksty

„Miles Morales. Spider-Man: Nigdy więcej Spider-Mana” (Tom 2) – Recenzja

Miles Morales. Spider-Man: Nigdy więcej Spider-Mana (Tom 2)

W tym miesiącu, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont, miałem możliwość zapoznania się z komiksem Miles Morales. Spider-Man: Nigdy więcej Spider-Mana (Tom 2). Wcześniej recenzowałem tom pierwszy, który, jak może pamiętacie, był świetny. No i także w tym przypadku czytanie tego komiksu oraz zapoznawanie się z historią młodego następcy Petera Parkera jest prawdziwą przyjemnością, ale zobaczcie sami.


Drugi tom głośnej komiksowej serii o Milesie Moralesie – bohaterze nagrodzonej Oscarem animacji „Spider-Man Uniwersum”!

Choć Miles Morales dopiero co przywykł do roli nowego Spider-Mana, może stać się członkiem drużyny Ultimates! Czy to jednak na pewno dobry moment na dołączenie do superbohaterskiej elity? Po mieście grasuje nowy, wyjątkowo groźny symbiont, który zna podejrzanie dużo szczegółów z życia Milesa – włącznie z tym, skąd wzięły się jego moce. Wygląda na to, że młody Pająk właśnie trafił na swojego pierwszego arcywroga. Pytanie brzmi: czy świeżo upieczony sieciomiot zdoła uratować sytuację i wszystkich swoich przyjaciół, czy raczej zaliczy bardzo bolesną lekcję superbohaterstwa?

Scenariusz tego tomu napisał Brian Michael Bendis – autor takich komiksów jak „Daredevil. Nieustraszony!”, „Moon Knight” czy „Ultimate Spider-Man”. Rysunki stworzyli Pepe Larraz („Ród X/Potęgi X”, „X-terminacja”), David Marquez („Niezwyciężony Iron Man”) i Sara Pichelli („Strażnicy Galaktyki”).

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Ultimate Comics Spider-Man” #13–28 i 16.1.


Scenariusz do drugiej części, a dokładnie zeszytów #13–16, przygód Milesa pisał Brian Michael Bendis, czyli ta sama osoba, co w części pierwszej. Cóż mogę powiedzieć, facet spisuje się na swoim stanowisku doskonale. Forma i jakość scenariusza do drugiej części trzymają poziom pierwszej, z czym, jak dobrze wiemy, bardzo często i gęsto bywa problem. Co prawda historia Milesa ramowo jest bardzo podobna do historii Petera, ale Bendis nie przekalkował tego ordynarnie, tylko założył sobie pewne ramy, a resztę dostosował do realiów Moralesa.

Nie oznacza to oczywiście, że porzucił historię Petera, czyli był bohater, przekazał schedę i nie ma bohatera. Nie… nowy Spider-Man cały czas wspomina Petera i bez przerwy próbuje sobie przypomnieć lub w jakiś sposób dowiedzieć się, jak tamten poradził sobie z danym problemem albo jak pokonał danego przeciwnika. Przykładem jest spotkanie z Venomem lub MJ i Gwen Stacy doradzające Milesowi.

W tej części dostajemy także innych superbohaterów, takich jak Kapitan Ameryka czy Thor, ale są oni jedynie tłem, wyzwaniem, jakiemu Miles musi sprostać. Jak dla mnie tak właśnie powinno być. Skupiamy się tutaj właśnie na historii nowego Spider-Mana, na tym, jak sobie radzi, a także jak sobie nie radzi. Obserwujemy jego rozwój jako człowieka, upadki jako superbohatera i próby obstawania przy swoich postanowieniach.

Całość tworzy nam świetny obraz dorastania w cieniu poprzednika, borykania się zarówno ze swoimi problemami, jak i z niedokończonymi problemami swojego poprzednika. Bendis bardzo fajnie bawi się konwencją budowania i wzrastania nowego bohatera na bazie doświadczeń własnych, jak i doświadczeń swojego poprzednika.


Cóż, jeśli chodzi o rysunki, to te są świetne. Pepe Larraz, David Marquez i Sara Pichelli wykonali świetną robotę, nadając grafice odpowiedni wydźwięk. W odpowiednich chwilach rysunki są młodzieżowe i pozytywne, pełne barw, a w odpowiednich momentach depresyjne i przytłaczające. Dzięki temu widzimy świat Milesa i dane wydarzenia jakby przez pryzmat emocji, jakie przez niego przechodzą. Kreska jest delikatna, wręcz kryjąca się w cieniu jak kamuflaż Milesa i wiotka jak jego sieci.


Księga ta to 384 strony wypełnione akcją, rozterkami i problemami głównego bohatera. Pozycja zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach Ultimate Comics Spider-Man #13–28 i #16.1. Należy do cyklu Marvel Classic.

Komiks ma twardą okładkę, co sprawia, że pozycja jest jedną z tych nie do zdarcia. Może ona wędrować po domu czy razem z nami w podróży, a i tak po tym czasie nie będzie nosiła wielu znamion użytkowania czy uszkodzeń. Papier jest śliski, ale nie na tyle, aby ciężko było złapać stronę, a także dość gruby, co pomaga w spokojnym kartkowaniu księgi. Grube okładki w połączeniu z taką ilością stron sprawiają, że pozycja jest dość okazała i jednocześnie sporo waży, więc lepiej znaleźć sobie stałe miejsce do czytania, aby nie nabawić się bólu rąk.

Jeżeli chodzi o wydruk, to jest on bardzo wyraźny i nic się nie zlewa. Rozłożenie kadrów jest przemyślane. Wszystkie kadry, które potrzebują podwójnej strony, są umiejscowione tak, aby można było je sobie swobodnie pooglądać. Dodatkowo części opowieści są odpowiednio przedzielone i do każdej mamy pierwotną okładkę.

Krótko mówiąc, Egmont wykonał kawał porządnej roboty, ponieważ całość tworzy solidne i okazałe tomiszcze. Dzięki temu będzie świetnym uzupełnieniem naszej Marvelowej kolekcji, a także będzie się nieźle prezentować na regale.


Jeśli o mnie chodzi, komiks ten jest na pewno must have dla wszystkich tych, którzy bardzo lubią pajęcze postacie. Wszystkie nawiązania do oryginalnego Spider-Mana nadają fajny vibe nostalgii, ale jednocześnie nie jest on przytłaczający. Dzięki temu nowi i starzy czytelnicy na pewno polubią przygody młodego Moralesa i z zapałem będą je śledzić. Reszta postaci jest bardzo miłym dodatkiem do całości historii.

Pierwsza i druga część idealnie nadają się do kolekcjonowania, zarówno pod względem fizycznym, bo świetnie się prezentują, jak i pod względem wnętrza, gdzie grafika nieźle współgra ze scenariuszem. Co prawda cena prawie 180 zł nie jest na każdą kieszeń i niektórych może odstraszyć, ale pozycja naprawdę jest warta swojej ceny. No i w tym momencie na stronie Egmontu jest promocja -30%, więc jeśli się pośpieszycie, możecie wyhaczyć nowy komiks o Milesie za cenę 126 zł.

Ode mnie to tyle. Mam nadzieję, że wyczerpująco i bez zbytniego spoilerowania przekazałem swoją opinię na temat tego komiksu. Jest to pozycja zarówno dla nowych czytelników, jak i starych fanów, z którą naprawdę warto się zapoznać, ale oczywiście decyzję o kupnie pozostawiam Wam.

Tyle ode mnie. Enjoy.


Autor: DD


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x