KomiksyTeksty

„Miles Morales – Spider-Man: Szkolony na bohatera” (Tom 1) – Recenzja

Miles Morales – Spider-Man: Szkolony na bohatera (Tom 1)

W tym roku Mikołaj dopisał i tym razem był nim Egmont, dzięki któremu mogłem z przyjemnością zapoznać się z komiksem Miles Morales – Spider-Man: Szkolony na bohatera. Są to połączone trzy pierwsze serie o Milesie w zbiorczym wydaniu. I jest to naprawdę pozycja, w którą warto się zaopatrzyć.


Pierwszy tom głośnej komiksowej serii o Milesie Moralesie – bohaterze nagrodzonej Oscarem animacji „Spider-Man Uniwersum”!

Zanim Peter Parker wykonał swój ostatni pajęczy skok, trzynastoletni Miles Morales miał zacząć nowy etap w życiu – w nowej szkole, gdzie groziły mu co najwyżej sprawdziany. Ale los zaplanował coś innego. Ugryziony przez pająka Miles zyskał niesamowite moce i od razu został rzucony na głęboką wodę. Musi teraz wskoczyć w maskę swojego idola i nauczyć się, jak uratować miasto, nie zawalić szkoły i jeszcze nie zdradzić się wujkowi, który niekoniecznie stoi po stronie dobra… Czy uda mu się dorównać Peterowi w roli Spider-Mana? I co się stanie, gdy dwa najsłynniejsze światy Marvela postanowią się… zderzyć?

Scenariusz tego tomu napisał Brian Michael Bendis – autor takich komiksów jak „Daredevil: Nieustraszony!”, „Moon Knight” czy „Ultimate Spider-Man”. Rysunki stworzyli David Marquez („Niezwyciężony Iron Man”), Sara Pichelli („Strażnicy Galaktyki”) i Chris Samnee („Czarna Wdowa”, „Daredevil”).

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Ultimate Comics Spider-Man” #1–12, „Spider-Men” #1–5 oraz „Ultimate Fallout” #4.


Jeśli chodzi o wnętrze, tak jak napisałem powyżej, tytuł ten jest prawdziwą przyjemnością. W środku znajdziemy trzy pierwsze serie z Milesem Moralesem w roli głównej, w tym same jego początki jako następcy Petera Parkera. Jak sam tytuł wskazuje, w historiach skupiamy się na Milesie i jego przygodach. Nie ma tu zatem doczepianych na siłę kolejnych postaci, aby przyciągnąć większą rzeszę fanów. Fabuła jest prosta i troszkę zalatuje kopią pierwotnego Spider-Mana Petera, ale z naciskiem na „troszkę”, bo reszta to czysta radość z poznawania Spidera Milesa i dorastania razem z nim do rangi superbohatera. Znajdziemy tutaj mnóstwo dialogów i rozwoju postaci, także pozycja ta jest gratką dla wielbicieli character arców. Nie brakuje jednak również akcji i pojedynków, które równoważą fabułę, dzięki czemu całość się nie wlecze ani nie przynudza. Dlatego uważam, że jest to pozycja, która zadowoli niejedne gusta.

W kwestii oprawy graficznej – naprawdę świetnie nadaje ona klimat całemu tomowi. Rysunki są ostre i dynamiczne, jak na komiks o pająku przystało, a kolory matowe, co doskonale współgra z historiami rozgrywającymi się w Nowym Jorku. Kreska jest cienka i nadaje całości lekkości.

Komiks ten zawiera prawie 400 stron przygód Milesa, oprawionych w twardą i grubą okładkę. Czytanie zajęło mi ładnych kilka dni, ale mimo to na jego powierzchni nie pojawiły się żadne zarysowania ani odkształcenia. Dzięki temu mogę z czystym sercem stwierdzić, że wydanie jest niezwykle porządne i praktycznie nie do zdarcia.

Jak przy poprzedniej recenzji dodam też, że pozycja (ze względu na liczbę stron i twardą okładkę) swoje waży, dlatego najlepiej znaleźć stałe miejsce na pochłanianie jej kart.

Jeżeli chodzi o wydruk, jest on bardzo wyraźny i nic się nie zlewa. Rozłożenie kadrów jest przemyślane. Wszystkie sceny, które potrzebują podwójnej strony, są umiejscowione tak, aby można było je swobodnie obejrzeć i podziwiać. Wszystkie historie, na jakie składa się ta księga, są od siebie wyraźnie oddzielone, więc nic się nie miesza.

Jedyne, czego mi tutaj brakuje, to alternatywnych okładek. Być może to tylko moje przyzwyczajenie z poprzednich tytułów, ale jest to bardzo fajny dodatek i naprawdę nieźle pasowałby do tego zbioru.

Komiks Miles Morales – Spider-Man: Szkolony na bohatera to komiks, który jest pozycją obowiązkową dla każdego fana pająków. Dodatkowo Egmont wykonał kawał dobrej roboty pod względem wydawniczym – książka świetnie prezentuje się na półce i na pewno będzie służyć właścicielowi przez długie lata. Jedynym minusem jest cena… Cóż, 180 zł na ulicy nie leży i dla wielu może być nie do przełknięcia. Powiedzmy sobie jednak szczerze: jest to edycja kolekcjonerska, a te rządzą się swoimi prawami, a to egmontowe wydanie jest warte swojej ceny.

Tyle ode mnie. Życzę dobrej zabawy każdemu, kto sięgnie po tę pozycję.
Enjoy!


Autor: DD


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x