KomiksyTeksty

„Venom” (Tom 2) – Recenzja

Venom (Tom 2)

W tym miesiącu wpadł mi w ręce drugi tom komiksowej serii Venom z linii Marvel Fresh, czyli kolejne perypetie czarnego symbionta, które zostały wypuszczone na polski rynek przez wydawnictwo Egmont. W tej części Eddie Brock zaginął, a Venom wraz z synem swojego ulubionego gospodarza starają się go odnaleźć, uwolnić (i jeżeli jest to możliwe to sprowadzić bezpiecznie z powrotem).


Drugi tom nowego cyklu o Venomie z serii wydawniczej Marvel Fresh!

Eddie Brock – pierwszy Venom – zaginął! Zmuszony patrzeć na cierpienie syna z drugiego krańca strumienia czasu, próbuje przetrwać w strasznym ogrodzie Meridiusa sam, otoczony wrogami. Na domiar złego Chasm i Królowa Goblinów usiłują go złapać w mroczną sieć. W tej rozpaczliwej sytuacji Eddie nie ma wyjścia: musi stanąć do walki nie tylko z czasem, lecz także z samym sobą. Bo choć mierzył się już z wieloma potworami, niewiele z nich przerażało go bardziej niż ten, który narodził się z jego własnej wściekłości…

Scenariusz tego komiksu napisali Al Ewing („Loki. Agent Asgardu”, „Nieśmiertelny Hulk”) i Ram V („Błękit w zieleni”, „Dziki ląd”, „Wiele śmierci Laili Starr”). Rysunki stworzyli CAFU i Bryan Hitch, znany z serii „Era Ultrona” czy „Ultimates”.

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Venom” #11–21 i „Free Comic Book Day 2022: Spider-Man/Venom” #1. Przedstawia wydarzenia późniejsze niż te z cyklu „Venom” ze scenariuszem Donny’ego Catesa, który również ukazał się w serii wydawniczej Marvel Fresh.


I jak wypadła ta historia? Cóż, jak dla mnie, jest całkiem niezłą i ciekawą opowieścią. Może nie jest to jakieś cudo ani odkrywanie koła na nowo, ale ma w sobie to coś, co zachęca do czytania, ale zacznijmy od początku.

Venom posiada 252 strony, wszystko solidnie zgrzane w miękkiej okładce ze skrzydełkami. Skrzydełka te dobrze sprawdzają się jako zakładka, lecz w tym przypadku tylko wtedy, gdy zapomniało się właściwej i nie jest się w domu, bo prędzej czy później trzeba się wspomóc inną, docelową zakładką.

Papier należy do tych grubszych, dzięki czemu strony łatwo się przewraca, a sam materiał jest przyjemny w dotyku. Druk jest wyraźny. Widać najdrobniejsze szczegóły. Rozkład stron jest bardzo przemyślany, wszystko ma swoje miejsce. Jeśli kadr potrzebuje dwóch stron, to jest on dopasowany tak, aby wpasowywał się w dwie sąsiednie strony, dając pogląd na całość. Także Egmont, jak zwykle, wykonał kawał solidnej roboty, a komiks świetnie się prezentuje i idealnie nadaje się zarówno do czytania, jak i na półkę jako obiekt kolekcjonerski


Jeśli chodzi o scenariusz, to jest on ciekawy i całkiem niestandardowy (jak na Venoma). Owszem, znajdziemy tutaj konflikty i okładanie się po twarzach, ale nie ma zbyt dużo krwi, do czego Venom, jak i inni jego symbiontyczni pobratymcy, zdążyli nas przyzwyczaić. Akcja skupia się bardziej na psychicznych i mentalnych aspektach konfliktu między symbiontami, walce o dominację i władzę, a także, jak pisałem wyżej, chęci odzyskania bliskich.

Jedynym mankamentem, na który mógłbym ponarzekać, jest dość chaotyczne prowadzenie historii, poprzez przeskakiwanie między jednym miejscem a drugim oraz od postaci do postaci. Wprowadzane jest tutaj także Limbo oraz motyw podróży w czasie, co w połączeniu z tym przeskakiwaniem sprawia, że komiks nie jest lekki i nieraz trzeba się cofnąć do poprzedniej strony, aby upewnić się, że nie ominęło się jakiejś ważnej rzeczy przy czytaniu.


Rysunki w drugim tomie Venoma są jak najbardziej w porządku i warte poświęcenia ich chwili uwagi. Wszystkie są wyraźne i odznaczają się grubą kreską, co daje mocny efekt tego, że wszystko jest na serio. Natomiast kolory (albo raczej odcienie szarości, bo barw nie ma tu zbyt wiele) świetnie pasują do postaci Venoma i dobrze współgrają z całą historią.


Tak więc z czystym sercem mogę polecić ten komiks wszystkim fanom Venoma.
Enjoy.


Autor: DD


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x