„Invincible Iron Man #1-2” (2016) – Recenzja
Invincible Iron Man #1-2
Całe życie myślałam, że tylko Tony Stark (i nikt poza nim) to Iron Man. Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. Człowiek o ciekawym sposobie bycia, nieznośnym charakterze i specyficznym poczuciu humoru. Można go kochać i jednocześnie nienawidzić. Jest postacią kultową, a jego geniusz jest widoczny w ilości i jakości zbrój, które sam skonstruował i zbudował. W końcu to jedyny Żelazny Człowiek. Czy jednak na pewno?
Tym razem przyszło mi się przekonać, że kobieta też może być Iron Manem (a może raczej Iron Woman), w dodatku nastolatka o niewyobrażalnych ambicjach i poziomie inteligencji znacznie większym niż przeciętny.
Riri Williams, bo właśnie o niej mowa, to czarnoskóra młoda dziewczyna, która próbuje ratować świat na własną rękę. Wdziewa kostium samodzielnie przez siebie zbudowany i robi co może, by wyciągać z opresji niewinnych ludzi. Same chęci i żelazna zbroja jednak nie wystarczają. Dziewczynie brak przede wszystkim porządnej A.I – sztucznej inteligencji, która informowałaby ją o wszystkich zagrożeniach, radziłaby co robić w sytuacjach kryzysowych, naprowadzałaby na pożądany trop. Na pewno też przydałaby się w chwilach, gdy trzeba mieć opracowaną taktykę walki. Niestety takiej technologii Riri nie jest w stanie stworzyć sama. Pomoc jednak nadchodzi szybciej, niż się można spodziewać. Pojawia się ona bowiem od… samego Tony’ego Starka!
.jpg)
Po wydarzeniach z Civil War II ciało Starka spoczywa w stanie hibernacji. Geniusz jednak przewidział, że jego umysł może być cenny i przeniósł swoją świadomość do komputera. Raz, że dzięki temu może on być idealnym mentorem dla Riri, która potrzebuje sztucznej inteligencji, a dwa… no kto by się nie cieszył, że sam Iron Man zauważył taką zwykłą nastolatkę i do tego chce z niej zrobić prawdziwą superbohaterkę? Tak zaczyna się powoli ciekawa współpraca.
.jpg)
Nawiązuje się ona już w drugim zeszycie i choć niewiele jeszcze mogę powiedzieć na ten temat (to w końcu początek komiksowej serii) to interakcja między tym dwojgiem zapowiada się wręcz znakomicie. Niby to tylko głos Tony’ego Starka, ale charakter pozostał i nawet zafascynowanej jego osobą młodej damie mogą czasem puścić nerwy. Już się nie mogę doczekać, jak dalej scenarzysta Brian Michael Bendis pociągnie relację między tym dwojgiem, bo naprawdę czuję, że będzie dosyć zabawnie.
.jpg)
Dodatkowo mamy okazję poznać też bliżej samą Riri dzięki flashbackom, które pojawiają się nieustannie. Kim jest, skąd się wzięła, jaka jest i czemu robi to co robi. Powoli dowiadujemy się o niej wszystkiego, co trzeba wiedzieć o początkach każdego superherosa. Jest prze-inteligenta i ambitna, jest także typem samotnika, choć dawniej miała przyjaciółkę. Już w pierwszym zeszycie jest pokazane, że Riri wiele przeszła w swoim dość krótkim życiu i jak jej doświadczenia wpływają na teraźniejszość.
.jpg)
Pod względem wizualnym komiks prezentuje się w porządku. Za grafikę odpowiedzialny jest Stefano Casseli, a za kolorystykę Marte Garcia. Jeśli chodzi o kreskę to naprawdę jest całkiem ładnie, postacie są przedstawione wyraźne. Jestem pod ogromnym wrażeniem w jaki sposób Casseli z taką szczegółowością, tak idealnie potrafi narysować twarze każdego bohatera, w szczególności tych czarnoskórych. Jak wyjęci ze zdjęcia. Jedynie kolorystyka mnie nie przekonuje. Jest zbyt mroczna i szarobura.
.jpg)
Szczerze mówiąc, to nie wiem co mi się najbardziej podoba w tym komiksie. To są dopiero dwa zeszyty i ciężko w tej chwili wyłuskać jakieś mocne czy słabe strony. Na pewno główna bohaterka wydaje się być ciekawą postacią i myślę, że z chęcią dowiedziałabym się o niej czegoś więcej. Do tego sama wirtualna postać Toniego Starka. Mam głęboką nadzieję, że w kolejnych częściach relacja między Riri a nowym A.I będzie znacznie, znacznie rozwinięta. A jakie są minusy? Na razie nie mam żadnych zastrzeżeń. Może poza pierwszą walką młodej heroiny, gdzie mierzy się z przebrzydłymi tworami. Klimat mi zupełnie nie pasował.
.jpg)
Reasumując, seria Invincible Iron Man zapowiada się naprawdę nieźle! Przyznaję, miałam niemałe wątpliwości. W końcu kto mógłby być Iron Manem jak nie Tony Stark? Z tego też powodu nie pałałam entuzjazmem, gdy dowiedziałam się, że to jakaś nastolatka przejmie pałeczkę po słynnym geniuszu. Myślę jednak, że za szybko oceniłam ten cykl. Obym się nie myliła, bo naprawdę sądzę, że to początek całkiem ciekawego komiksu.
Autorka: Rose

