KomiksyTeksty

„Moon Knight” (Tom 3) – Recenzja

Moon Knight (Tom 3)

Trzeci tom serii Moon Knight z przygodami tytułowego Księżycowego Rycerza (od wydawnictwa Egmont Polska) to naprawdę udany komiks, który z pewnością zadowoli fanów tej postaci. Mamy tutaj pełny pakiet – masę rozważań rozbitej psychiki Marca Spectora, zemstę napędzającą zemstę w nieskończonym kręgu przemocy, egipską mitologię i masę akcji w mieście umarłych. Jeżeli to brzmi dla Was ciekawie, najnowsze wydarzenia z życia pięści Khonshu z pewnością Was zainteresują, a może nawet sprawdzą się jako zapoznanie z nową dla Was postacią.


Brutalna psychologiczna opowieść o bohaterze, który działa po swojemu – bez kompromisów i fałszywego uśmiechu, za to z surową sprawiedliwością.

Marc Spector rusza tropem Czarnego Widma – wroga, który wydaje się zarówno zupełnie nowy, jak i niepokojąco znajomy. Kiedy Moon Knight próbuje rozwikłać tę zagadkę, budzą się w nim mroczne wspomnienia ostatniej misji jego najemnej grupy – Kowbojów z Karnaku. Przeszłość powraca z pełną siłą i nie odpuści, dopóki Marc nie odpokutuje. Pokuta może jednak kosztować go życie, ponieważ osłabiony Khonshu nie potrafi już wskrzeszać swoich Pięści. Czy Moon Knight zdoła pokrzyżować mordercze plany Widma, kiedy każda decyzja może się okazać ostatnią? I co – a raczej kto – czeka na niego w Duacie, Mieście Umarłych, gdzie sądzi się dusze?

Scenariusz tego albumu napisali Jed MacKay („Avengers”, „Black Cat”, „X-Men”) i David Pepose („Spencer & Locke”, „The O.Z.”, „Diabeł o mojej twarzy”). Rysunki stworzyli Alessandro Cappuccio („Strange Academy”, „Ultimate Wolverine”), Marcelo Ferreira, Federico Sabbatini i inni artyści.

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Moon Knight” (2021) #25–30 i „Moon Knight: City of the Dead” (2023) #1–5.


Marc to kompletny wariat i bynajmniej nie mówię tutaj o jego rozbitej osobowości, tylko o byciu brutalem z wyjątkowym darem do wymyślania szalonych planów. Nic więc dziwnego, że przyciąga innych wariatów i wielu ma na jego punkcie obsesję. Myślę, że niektórzy, jak chociażby Zodiac, dostrzegają jak bardzo jest do nich pod pewnymi względami podobny, a z takich obserwacji rodzą się specyficzne relacje, które pod pewnymi względami przypominają nawet szacunek. Są jednak również tacy, którzy podchodzą do niego z bardziej tradycyjny sposób, którego spodziewalibyśmy się po typowej relacji bohatera ze złoczyńcą. Obserwowanie tego, jak różnie ludzie traktują Moon Knighta jest całkiem ciekawe i prowokujące do różnych rozważań.

W tym naprawdę dobrze napisanym przez Jeda McKaya i Davida Pepose’a komiksie zapoznajemy się z masą skomplikowanych planów różnych złoczyńców. Powraca Czarne Widmo, którego tożsamości Wam nie zdradzę, ale pochwalę ten twist. Obsesja Zodiaca na punkcie pięści Khonshu rośnie w siłę. Spotykamy również wielu innych przeciwników Moon Knighta, w pewnym sensie każdy jest zupełnie inny, choć też wszyscy są tacy sami. Relacje i zachowania wielu postaci są ewidentnie dobrze przemyślane przez scenarzystów, unikając oczywistego fan serwisu i niejednokrotnie podnosząc napięcie w ciekawy sposób.

Mogę zdradzić, że akcja drugiej połowy omawianego tomu dzieje się w mieście umarłych, co skutkuje niezwykle ciekawym otoczeniem, paroma dość kreatywnymi pomysłami, spotkaniem kilku wyczekiwanych przez fanów postaci i ogromną ilością rozterek wewnętrznych głównego bohatera, dla którego jest to swego rodzaju droga przez czyściec. Marc jest kompletnym przeciwieństwem takich postaci jak Daredevil pod względem jego stosunku do kwestii tego, jak daleko można się posunąć, kiedy celem jest ratowanie ludzi. Gdyby odrzeć go z całej mistycznej otoczki jest on niezwykle podobny do Punishera, ale w przypadku tej postaci nie możemy pomijać tak kluczowych aspektów – w końcu otrzymanie drugiej szansy od Khonshu w pełnym tych słów znaczeniu ukształtowało Marca Spectora na nowo – dało mu cel w życiu, misję ważniejszą od niego samego, a jednocześnie tak bardzo osobistą. Niewielu bohaterów Marvela ma tak ciekawy portret psychologiczny. Trzy bardzo różne osobowości, nad którymi długo uczył się panować, by znaleźć odpowiednią harmonię; kontrastujące ze sobą skłonności psychopatyczne i niezwykła chęć, a może wręcz desperacka potrzeba niesienia pomocy bezbronnym. To wszystko sprawia, że kiedy Moon Knight jest głównym bohaterem dobrze napisanej historii, oglądanie czy też czytanie tej historii staje się fascynującym i unikatowym doświadczeniem.

Trzeci tom aktualnego cyklu Moon Knight to dobrze napisany komiks ze świetną warstwą wizualną. Rysownicy Marcelo Ferreira oraz Federico Sabbatini świetnie wykonali tu swoją robotą dbając o to, aby mógł z łatwością wczuć się w atmosferze przedstawionej tu opowieści, a to tylko jedna z wielu zalet tego tomu, który mogę szczerze polecić. Cena 129,99 zł może oczywiście zniechęcać, ale z mojego dotychczasowego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że najnowszy Moon Knight jest ponadprzeciętny na swojej półce cenowej. Moim zdaniem naprawdę warto.


Autor: DD


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x