KomiksyTeksty

„Punisher vs. Spider-Man” #1 (2026) – Recenzja

Punisher vs. Spider-Man #1 (2026)
Kolejna runda

Punisher i Pająk mają długą wspólną przeszłość. To zresztą na łamach Amazing Spider-Mana Puni pojawił się po raz pierwszy i przez lata ich drogi przecinały się wielokrotnie, co widzieliśmy nawet w wydawanych w Polsce komiksach, chociaż mamy przecież tylko ułamek tego, co wychodzi w temacie. Teraz wyszła kolejna rzecz – Punisher vs. Spider-Man #1, początek nowej mini-serii. Czy wart uwagi? Nawet tak, ale… Jak zwykle nie brak, tu pewnych „ale”.


A WALK DOWN MEMORY PAIN!

THE PUNISHER AND SPIDER-MAN, two of the most notorious names in New York City with very different approaches to making the Big Apple safer (or not, depending on who you ask!). Join us now for a trip to the days of their earliest encounters with returning fan-favorite writer DAN ABNETT (PUNISHER: YEAR ONE) and your new favorite artist, MATTEO DELLA FONTE! Brought together by happenstance and forced to stay that way by an ally from Frank Castle’s past in need, will the web-slinger and the gunslinger be able to begrudgingly set aside their differences before they find themselves at one another’s throats?!


Więc tak – jeśli chodzi o plusy tej historii, to po prostu całkiem niezła rozrywkowa robota. Dzieje się tu sporo, na nudę nie ma miejsca, a całość potrafi dostarczyć niezłej zabawy. Jest akcja, są bohaterowie, chociaż nie liczcie, że są jakoś dobrze nakreśleni, co to to nie, a całość ma swój urok. Ale wszystko to pod pewnymi warunkami, niestety. Ale tego można było oczekiwać po Abnett’cie, scenarzyście, który czasem umie (pisał świetnego Punishera: Year One), ale częściej to gość, który robi toporne, pełne przeładowanych nieprzekonującą gadaniną opowieści.

I tu Abnett daje radę od strony fabularnej, ale zawodzi na polu kreacji postaci. Nie przekonuje tu wiele rzeczy, bohaterowie robią czy tolerują to, co do nich nie pasuje, a to psuje odbiór. I to właśnie o tym pisałem na początku. Sam komiks jest spoko, jeśli przymknąć na to oko, ale jeśli lubicie bohaterów za to, jacy konkretnie są, będzie to Wam zgrzytać i drażnić nie raz i nie dwa. Gdyby wyeliminować te elementy, byłoby o wiele lepiej, a tak mamy robotę dość rozdartą.

Graficznie? A tu akurat jest całkiem fajnie. Może postacie nie zawsze wychodzą najlepiej, a na stronach bywa dość pusto albo sterylnie, ale z drugiej strony graficznie jest przywozicie, kolor niezły i ma pewien klasyczny vibe, a światłocień to coś, co się udało i podkręca klimat. I chociaż po tylu świetnych podobnych spotkaniach to wydaje się zupełnie zbędne, jeśli przymknąć oko na niedociągnięcia i przesadę tu i tam, można sięgnąć i nieźle się bawić


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x