„MARVEL Tōkon: Fighting Souls” – Recenzja
MARVEL Tōkon: Fighting Souls
Kolorowo, efekciarsko i w konwencji anime
MARVEL Tōkon: Fighting Souls to najnowsza bijatyka w dorobku studia Arc System Works, które znane jest choćby z takich marek jak Guilty Gear czy BlazBlue. Czy i tym razem twórcy z zaprawionego w bojach w kwestii mordobić dowieźli, a sama gra okazała się udana? Wydaje mi się, że tak. Sprawdźmy to zresztą razem. Na wstępie chciałbym jeszcze tylko dodać, że opisywać tu będę wersję na konsolę PlayStation 5.
Tōkon to całkiem ciekawy tytuł, który trochę i w pewnym stopniu odświeża gatunek nawalanek, bo mamy tu do czynienia z tak zwanym Tag Fighterem. Oznacza to, że w trakcie rozgrywki prowadzimy nie jedną, a cztery postaci. Oczywiście nie w tym samym czasie. Po prostu mamy tu dwie opcje w przypadku pozostałych członków naszych teamów. Pierwszą jest możliwość wykonania asysty jedną z drużynowych postaci. Drugą natomiast jest przełączenie się na innego bohatera po wykonaniu takiej asysty. I już sama ta mechanika wprowadza bardzo dużo dynamizmu do całej rozgrywki, bo absolutnie nie da się dzięki temu narzekać na nudę, a już na pewno nie na jakąkolwiek przewidywalność, bo nigdy nie wiemy, co za chwilę się wydarzy w trakcie pojedynku. Kolejna sprawa, o której trzeba powiedzieć, to mnogość ciosów i zagrań. Niektóre z nich, głównie te łatwiejsze, są wykonywane automatycznie (szczególnie gdy po prostu męczymy wystarczająco długo jeden guzik). Nie oznacza to, że nie ma tu też tego podejścia bardziej staroszkolnego. Nic bardziej mylnego. Możemy tu też samodzielnie łączyć przeróżne zagrywki i ataki tak, aby finalnie powstały z nich nowe kombinacje. To z kolei wpływa na ładowanie klasycznego i obecnego już chyba w większości mordobić paska superataków (zwanego również często paskiem Special Attack lub paskiem Heat). Kolejną nowością jest również to, że wszystkie cztery prowadzone przez nas postaci mają jeden, współdzielony, pasek zdrowia. Jednym rozwiązanie to nie spodoba się kompletnie. Inni z kolei uznają je za ciekawe i dostarczające dodatkowych wrażeń. Ja ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że jest to ciekawe, bo wymaga od gracza podejścia w takim samym stopniu atakującego, co i bardziej defensywnego. Nie ma co rzucać się na przeciwnika bez opamiętania, bo szybko możemy tego pożałować. Każdy i tak oceni tę zmianę według siebie i swoich standardów.
Do dyspozycji graczy na start oddano 20 postaci (w tym antagonistów znanych z komiksów oraz antybohaterów). Są tu chociażby Spider-Man, Deadpool, Wolverine, Carnage, Doktor Doom (który odegra główną rolę w tegorocznym Avengers: Doomsday), Black Panther, Iron Man, Kapitan Ameryka, Hulk czy Wolverine i Magik. Mówiąc prościej – są tu obecni reprezentanci ekip Avengers, X-Men, jak i Strażników Galaktyki. Czy to dużo? Zależy. Są franczyzy, gdzie wojowników jest znacznie więcej, ale już na ten moment wiemy, że oferowane będą pakiety DLC, które zwiększą liczbę grywalnych postaci. Co zatem możemy z nimi robić? Cóż, trybów gry w Fighting Souls jest całkiem sporo. Mamy tu do wyboru oczywiście kampanię fabularną (na jakieś 10-15 godzin), która została podzielona na 5 aktów/epizodów, a każdy taki epizod został rozdzielony na 11 rozdziałów. Do tego są też klasyczne tryby jak versus, potyczki sieciowe (również crossplayowe, czyli pomiędzy różnymi platformami, chociaż z tym to różnie bywa) oraz opcje bardziej treningowe, gdzie można spędzić niezliczone dziesiątki godzin na szkoleniu się w kwestii opanowania danego bohatera. Najciekawsze są tu jednak moim zdaniem mecze niestandardowe, w których sami dobieramy sobie zasady i reguły. To powoduje, że każda taka potyczka wygląda jednak trochę inaczej i wprowadza coś nowego.
MARVEL Tōkon: Fighting Souls to gra, która może pochwalić się prześliczną i kolorową oprawą wizualną. Wygląda fenomenalnie pod każdym względem i przypomina do złudzenia nie tylko komiksy superbohaterskie, ale też japońskie mangi i produkcje anime (a już na pewno pod kątem projektów postaci). Robi to niesamowite wrażenie, a już zdecydowanie pod względem pięknych i płynnych animacji oraz efektów świetlnych. Super ataki robią tu chyba największą robotę. Mało która bijatyka może obecnie pochwalić się taką szatą graficzną w pełnym środowisku 3D. Muzyka również daje radę w MTFS. Utwory są bardzo chwytliwe, łatwo wpadają w ucho, zagrzewają do walki, a każdy bohater ma tu nawet swój własny motyw przewodni. Świetna sprawa i działa tak, jak działać powinno. Angielskie głosy też są bardzo dobrze dobrane i oddają charakter konkretnych postaci.
Czy jest coś, na co można by narzekać? Wydaje mi się, że w przypadku samych technikaliów i wydania na PS5 – nie. Tutaj gra śmiga bardzo dobrze. Mamy tu pełne 4k oraz 60 FPSów, więc myślę, że każdy będzie tu raczej zadowolony. Co do wydania PC, z którym styczności nie miałem – widziałem opinie na sklepie Steama, że w przypadku tej wersji sytuacja jest znacznie gorsza i optymalizacja leży, ale to oczywiście z czasem może i zapewne zmieni się. Mam przynajmniej taką nadzieję. W każdym razie, zachowałbym tu ostrożność i obserwowałbym rozwój wypadków.
Co do innych aspektów, to wspomnieć mogę chyba tylko i wyłącznie o temacie balansu postaci, który zazwyczaj i w przypadku nowych nawalanek wzbudza bardzo wiele emocji. Tak jest też i tym razem. Jedni bohaterowie są silniejsi niż inni, ale powiedziałbym, że nie jest to ani pierwszy, ani ostatni raz, kiedy taka sytuacja ma w ogóle miejsce. To taka dość typowa bolączka bijatyk, występująca najczęściej na starcie ich życia właśnie, kiedy ciosy i ataki specjalne wymagają większego zrównoważenia, bo wartości zabieranego HP różnią się od siebie diametralnie, ale też nie jakoś do przesady, żeby było to uciążliwe do sześcianu i kompletnie żyć nie dawało.
MARVEL Tōkon: Fighting Souls to bardzo dobry tytuł, który jednak warto sprawdzić, a zrobić to powinni zwłaszcza wszyscy fani komiksów i filmów Marvela. Myślę też, że także i osoby, które nigdy z tymi uniwersami nie miały specjalnej styczności, również odnajdą się tu całkiem szybko, bo gra nie wymaga jakiejkolwiek znajomości komiksowego czy filmowego lore. Omawiany tu tytuł jest też fantastyczną opcją na wszelkie spotkania towarzyskie i imprezy, bo z pewnością wprowadzi dużo śmiechu i pozytywnych emocji oraz zachwytów nad wizualiami, którymi jesteśmy tu co chwilę raczeni. Na koniec dobrze jest też mieć na uwadze, że MTFS to gra z grupy, w której zaczyna się w miarę łatwo, ale aby opanować ją do perfekcji, niezbędny będzie długotrwały trening, a jak wiadomo – ten czyni mistrza. Cieszę się też, że w końcu mamy na polu superbohaterskich nawalanek coś więcej niż tylko Marvel vs. Capcom czy Injustice. Tōkon to mimo wszystko całkiem inne podejście do tego tematu. Cena gry w wersji na PS5 to około 250-299 zł. Wersja PC została z kolei wyceniona na 299 zł.
Autor: SQ
Kod recenzencki do gry otrzymaliśmy dzięki uprzejmości PlayStation Polska. Serdecznie dziękujemy za możliwość współpracy, a także za okazane zaufanie i możliwość przygotowania niniejszej recenzji.










