ImprezyTeksty

Copernicon 2026 – Relacja

Copernicon 2026
Relacja

W dniach 18-20 września 2026 miałem przyjemność uczestniczyć w kolejnej edycji Konwentu Copernicon, czyli Toruńskiego Festiwalu Fantastyki i Popkultury. Była to moja druga wizyta i, mając porównanie, widzę, że organizatorzy jednocześnie trzymają poziom, ale dodatkowo starają się dopieścić szczegóły.

Tak samo jak w zeszłym roku, muszę pochwalić zarówno stronę, jak i fanpage imprezy w mediach społecznościowych, w których znaleźć można było totalnie wszystkie informacje i newsy, jakie były potrzebne uczestnikom konwentu. Od tych podstawowych po najmniejsze niuanse, jakie mogłyby spędzać im sen z powiek. Znaleźć tam można było program eventu, zakup biletów, wystawców, gości, lokalizacje razem z mapką itp. Ale także sprawy będące otoczką festiwalu, czyli sposoby dojazdów, noclegi, informacje praktyczne i dużo, dużo więcej.

W szczególny sposób do mojego serduszka trafiła poprawiona rozpiska programu. Otóż w zeszłym roku mieliśmy duże „karty” w formie tabelki, gdzie wzdłuż i wszerz porozmieszczane były prelekcje, wykłady i wszystkie inne atrakcje, co skutkowało oczopląsem w trakcie szukania tego, co nas interesuje. Natomiast w tym roku dostaliśmy listę atrakcji z podziałem na dni i godziny, a także oczywiście z dopiskiem, gdzie i przez kogo prowadzone. No i co najważniejsze, na szczycie programu mieliśmy wyszukiwarkę, w której wystarczyło wpisać frazę z tytułu lub nazwy i wszystko mieliśmy pięknie wyłożone jak na srebrnej tacy. No bajka.

W tym roku także upewniłem się w przekonaniu, że organizowanie Coperniconu w obrębie toruńskiej starówki to jest totalny strzał w dziesiątkę. To miejsce daje nieziemski klimat dla fantastycznej tematyki tej imprezy, no i sprawia, że wszystko mamy w odległości przysłowiowego rzutu beretem. Maksymalnie 15 minut piechotą i jesteśmy.

Dodatkowo w tym roku z rodzinką zdecydowaliśmy się wynająć mieszkanko także w obrębie starówki, gdzie, swoją drogą, jest ich do wynajęcia na pęczki, dzięki czemu mieliśmy naprawdę niezłą, bo bardzo blisko wszystkiego, bazę wypadową pomiędzy atrakcjami. Co prawda, problemem było zostawienie samochodu gdziekolwiek, bo mało miejsca i wszystko płatne, no ale jak to mówią, nie można mieć wszystkiego, prawda? Trzeba albo zapłacić za postój na większym parkingu albo przyjechać pociągiem.

Organizacja konwentu także pozostaje na wysokim poziomie, którego siostry i bracia konwentowi z innych miast mogą się uczyć i brać przykład. Organizatorzy i wolontariusze zawsze pod ręką w razie kłopotów, czas i miejsce każdej z atrakcji dopilnowane i zaopiekowane, wszystkie sale i strefy opisane i oznakowane. Co prawda brakło mi standów kierujących do odpowiednich miejscówek, ale to tylko mały brak, bo stali bywalcy wiedzą, gdzie mają iść, a nowicjusze zawsze mogli zapytać wolontariuszy lub innych uczestników.

Jeśli chodzi o rozwój to fajnie, że oprócz stałych atrakcji Coperniconu, takich jak Strefa gier niezależnych czy retro, strefa Sims czy Walki na Miecze Świetlne, albo parada Cosplay, której bardzo żałuje, że mnie ominęła, gdyż dziecko zasnęło mi na rękach i byłem zmuszony pomaszerować z nią do domu aby mi ręce nie odpadły… ale wracając, fajnie że powstają nowe atrakcje, takie jak Festiwal Filmów Fantastycznych „Przekładaniec”, czy  też oddaj Krew na Coperniconie.

Jeśli chodzi o sam program, to cóż mogę powiedzieć, chyba tylko „dla każdego coś dobrego”. Było tego tak dużo, że każdy znalazł strefę czy wykład, który był idealny dla niego. Ja udałem się między innymi na Piekielne tajemnice (czyli Easter eggi i ciekawostki z Hellaverse), Współczesne przemiany fantastyki – anatomia rynku fantasy, a także wiedzówka z Harry’ego Pottera oraz na Strzygi, utopce i wiły – o fascynacji światem nadprzyrodzonym.

Powiem Wam, że ta wiedzówka normalnie rozwaliła mi światopogląd. Otóż z jednej strony byłem w ciężkim szoku, jak turbo precyzyjne i drobiazgowe były tam pytania, normalnie szczękę zbierałem z podłogi, z drugiej strony fajnie było się pogłowić z innymi w drużynie nad odpowiedziami i widzieć, a także czuć radość, kiedy znało się odpowiedź.

Strzygi, utopce i wiły… były jednym z paru moich priorytetowych paneli, gdyż brała w nim udział autorka książek, które ostatnio bardzo przypadły mi do gustu, a dokładnie Aneta Jadowska. Cieszę się, że mogłem ją zobaczyć na żywo i posłuchać jej wiedzy na temat świata nadprzyrodzonego czy wierzeń słowiańskich, a dodatkowo przekonać się, jaką pozytywną osobą jest i jak bardzo jest otwarta na swoich fanów, a także na innych ludzi.


Chciałem tutaj także bardzo mocno podziękować Pani Anecie Jadowskiej za podpis z dedykacją w dwóch jej pozycjach. Jestem przeszczęśliwy i już stoją one na honorowym miejscu w mojej biblioteczce.


No i oczywiście były targi fantastyki, istna skarbnica różności albo róg obfitości dla geeków. Kolejny raz były one w Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu”, gdzie wstęp był wolny dla każdego, a nie tylko dla konwentowiczów.

Było tam dużo miejsca na przechadzanie się między stoiskami, a same stoiska nie były poupychane jedno obok drugiego, dzięki czemu nie trzeba się było tłoczyć, aby pooglądać skarby i ustrzelić ten, który wpadł nam w oko. Z jednej strony można by powiedzieć, że wystawców było stosunkowo mało, przez co był oczywiście mniejszy wybór, ale za to nie było przez to przesytu rzeczy, dzięki czemu łatwiej się było na coś zdecydować. Złoty środek.

Na koniec napiszę o sytuacji z Andrzejem Sapkowskim, o której rozpisywano się w internecie i do której musiało dojść. Otóż 100 miejsc na spotkanie autorskie i tylko 40 miejsc na autografy to na autora tego kalibru jest naprawdę mało, a nawet bardzo mało. Ja rozumiem, starszy człowiek, do tego w topowym momencie popularności tworzonej przez siebie marki, ale przecież można było przygotować więcej autografów wcześniej i wszyscy takowe by dostali, a na pewno dałoby radę ogarnąć ich dużo więcej. No i jeszcze jedno, drodzy konwentowicze… nagłe pojawianie się pod koniec w kolejce, bo ktoś nam trzymał miejsce, jest naprawdę słabe i mało fair w stosunku do innych. Miejmy trochę szacunku do siebie nawzajem. Skoro nie chcecie poświęcić swojego czasu dla tej konkretnej chwili, to chyba jednak niezbyt Wam zależy, nieprawdaż?

Copernicon 2026 pokazał, jak się robi konwenty, a na małe potknięcia można przymknąć oko. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych konwentów, w jakich w ogóle brałem udział. Polecam skoczyć do Torunia na wspomnianą imprezę każdemu, kto chce spróbować, jak to jest na konwencie i poczuć jego atmosferę. Ostrzegam jednak, że zawiesi on poprzeczkę dość wysoko. Oprócz dobrej zabawy i nauki konwenty umożliwiają spotkania twarzą w twarz i poznanie swoich idoli lub innych znanych osób. Dzięki temu świat staje się mniejszy, bardziej ciepły i przyjazny.

Tą sentencją zakończę tę relację. Mam nadzieję, że przypadła Wam ona do gustu i że dzięki niej chociaż przemknęło Wam przez myśl: „aaa, może wybiorę się na jakiś konwent?”, przez co kiedyś faktycznie zdecydujecie się na taki trip.

Tyle ode mnie i do zobaczenia na kolejnym Coperniconie w roku 2027.


Autor: DD


Bardzo dziękujemy za możliwość udziału w kolejnej edycji toruńskiego festiwalu fantastyki Copernicon. Jesteśmy  niebywale  wdzięczni.  Jest  to  dla  nas  ogromne  wyróżnienie.  

P.S. Wszystkie fotografie wykorzystane w artykule zostały wykonane przez autora tekstu i stanowią materiał autorski.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x