KomiksyTeksty

„Avengers: Niemożliwe Miasto” (Tom 1) – Recenzja

Avengers: Niemożliwe Miasto (Tom 1)

Dawno nie miałam w rękach żadnego komiksu z Mścicielami, więc nadeszła idealna okazja, oczywiście dzięki uprzejmości Egmont Polska, żeby dowiedzieć się, co w trawie piszczy i z jakim teraz przeciwnikiem muszą się zmierzyć Avengers. Okazuje się jednak, że tak naprawdę wrogiem okazuje się być ktoś zgoła zupełnie inny niż się może wydawać początkowo… Czy komiks Avengers: Niemożliwe Miasto od Jeda MacKay’a jest godny uwagi i dowozi?


Kang – podróżnik w czasie, który widział już wszystko i trochę się tym znudził – zawsze zdobywa to, czego pragnie. Brakuje mu tylko jednej zaginionej chwili. Szuka jej już jednak potężny czarodziej, któremu towarzyszą król Artur, Lancelot i inni rycerze Dworu Zmierzchu. Kang musi wystawić przeciwko nim własnych superbohaterów… ale jego rekruci nie palą się do współpracy ze swoim arcywrogiem! Nowi Avengers pod wodzą Kapitan Marvel nie mają jednak wyboru: wszechświat już poddał ich pierwszej próbie. Czy zdołają przechytrzyć Popielne Przymierze, które zstąpiło z Niemożliwego Miasta na orbicie Ziemi?


Carol Danvers, znana jako Kapitan Marvel, została mianowana nową przywódczynią Avengers i właśnie zaczęła montować nową ekipę, kiedy nagle pojawia się Kang Zdobywca. Będąc o krok od śmierci, prosi ją o pomoc, jednocześnie ostrzegając przed swoim rywalem. Jest źle, kiedy nawet największy złol w galaktyce ledwo żyje i prosi o wsparcie swoich arcywrogów. Zadaniem Avengers jest nie tyle dowiedzieć się, jak pokonać tajemnicze Popielne Przymierze, lecz także to, co tak naprawdę na celu ma Kang.

Powiem szczerze, że dawno nie zainteresowało mnie żadne opowiadanie o Avengers tak bardzo jak właśnie Niemożliwe Miasto. Od samego początku się wciągnęłam i wręcz do końca historii byłam przyklejona do komiksu. Mamy ciekawie zarysowaną postać Kanga, świetnie ukazanych członków Avengers, a każdy z nich wydaje się po równi imponować zarówno swoimi umiejętnościami, jak i charakterem. Dodatkowo akcja pędzi w tempie ekspresowym, a zwrotów akcji nie brakuje, przez co nie sposób się oderwać od opowieści. Najbardziej jednak błyszczy Kapitan Marvel, która kipi wręcz pozytywną energią i niesamowitą charyzmą, przez co stanowi siłę napędową całej historii.

Za stronę graficzną Avengers: The Impossible City odpowiadają m.in. C.F. Villa oraz Ivan Fiorelli, a za kolorystykę Federico Blee i Frank D’Armata. Pod kątem kreski i barw nie mam się do czego przyczepić. Sceny akcji oraz mimika zostały genialnie ukazane. Co prawda, zdarzył się jeden moment, w którym kompletnie nie umiałam się rozeznać, ale nie jest on w stanie przysłonić kunszt całości. Barwy równie są doskonałe i idealnie dopasowują się do całości. Są żywe, wyraziste i przykuwają oko.

Oprawa Avengers: Niemożliwe Miasto jest bardzo wygodna, albowiem jest miękka i lekka, ale na tyle wytrzymała, aby rogi się nie zaginały, a kartki łatwo się wertowały. Okładki alternatywne, ukazane pod koniec opowiadania, jak zwykle, zapierają dech w piersiach i aż chciałoby się te piękne kadry ożywić, zmaterializować i powiesić na ścianie w złotej ramie. Czcionka jest czytelna i ma odpowiednią wielkość, a przekład z angielskiego na polski Dariusza Stańczyka godnie reprezentuje oryginał (znowu, poza jednym małym warunkiem. Nie psuje on jednak ogólnego odbioru całości).

Summa summarum, Avengers: Niemożliwe miasto to naprawdę bardzo ekscytujące opowiadanie, które od początku do końca czyta się z wypiekami na twarzy i czeka na rozwój wydarzeń. Owszem, są drobne potknięcia, ale patrząc na całokształt, to są to naprawdę kosmetyczne błędy. Myślę więc, że warto wydać te 89,99 zł, bo sądzę, że się nie zawiedziecie, a z tak dobrze napisanymi postaciami aż ciężko się rozstać, przez co chce się tylko więcej.


Autorka: Rose (Vombelka)


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x