„Black Widow #1-12” (2016/2017) – Recenzja

Black Widow Vol. 6 #1-12
Kolejny etap w życiu Czarnej Wdowy.

Odkąd Black Widow pojawiła się pierwszy raz w Kinowym Uniwersum Marvela, wiedziałam, że to nie będzie jej jedyny występ, i wraz z kolejnymi filmami moja fascynacja tą postacią wcale nie malała. Wręcz przeciwnie. Coraz bardziej interesowałam się Czarną Wdową i tym, jak złożoną jest bohaterką. Potrafi być bezwzględną zabójczynią, tajnym szpiegiem i seksbombą, z drugiej strony… jest troskliwa, wyrozumiała i dla bliskich przyjaciół gotowa do poświęceń. Genialne wcielenie Scarlett Johansson sprawiło, że postanowiłam bliżej przyjrzeć się postaci mojej imienniczki i sięgnąć do źródła, jakim jest komiks Chrisa Samnee i Marka Waida Black Widow.

Natasha Romanoff jest agentką S.H.I.E.L.D, czasami członkinią Avengers. Próbuje odpokutować za swoje występki sprzed wielu lat, ale przeszłość coraz bardziej ją nawiedza. Zwłaszcza teraz, gdy podstępny telepata o pseudonimie Weeping Lion szantażuje ją, że na światło dzienne wyjdą sekrety Wdowy, z których nie jest dumna. Ponadto Natasha musi stawić czoła okrutnej Headmistress, która rekrutuje kolejne dziewczyny do Red Roomu, gdzie młodziutka Romanoff była szkolona na zabójczynię. Teraz musi ocalić nie tylko młode członkinie, lecz także ich cele. Czy Black Widow sobie poradzi? Być może spotka kogoś, kto mógłby jej pomóc?

Powiem, że Czarna Wdowa została świetnie wykreowana. Jest silna, odważna, niesamowicie sprytna i obrotna, potrafi bez trudu przewidzieć ruch przeciwnika i uporać się z wszelkimi przeszkodami. Niejednokrotnie udowadnia, że jest nie tylko genialnym szpiegiem, lecz także po prostu zwykłą kobietą, która troszczy się o swoich bliskich i chce oczyścić swoje dobre imię. Widzę, że filmowa Natasha nie odbiega zbytnio od oryginału, czego dowodem jest pewna scena w komiksie, która mnie nawet rozbawiła.

Oprócz głównej bohaterki moją uwagę zwrócił także heros, który pojawił się dosłownie w dwóch zeszytach, mianowicie Winter Soldier. Nie ukrywam, fangirluję Zimowego Żołnierza od bardzo dawna i gdy tylko go zobaczyłam, bodajże w 10 numerze, po prostu oniemiałam. Do tego, fakt, że w filmach MCU Zimowy wygląda identycznie, najnormalniej w świecie sprawił, że te woluminy w szczególności czytałam z zapartym tchem. Czuć, że między Bucky’im a Natashą występuje niewyobrażalna chemia. Wystarczyły mi tylko dwa zeszyty, żeby się o tym przekonać. Ta dwójka ma  ze sobą dużo wspólnego – mianowicie pobyt w Red Roomie (oraz służbę Związkowi Radzieckiemu). Myślę, że z chęcią sięgnę po dalsze losy Żołnierza i Wdowy, o ile będą one kontynuowane.

Za stronę graficzną komiksu odpowiada sam Chris Samnee, a za kolorystykę Matthew Wilson. Jeśli chodzi o kreskę, nie mam większych zastrzeżeń. Co prawda mimika czasami prezentowała się komicznie, ale za to sceny walki, których było od groma, wyglądały rewelacyjnie. Naprawdę, wszelkie ciosy Wdowy wydawały się takie autentyczne. Natomiast paleta barw to głównie kolory monochromatyczne, utrzymane w tonacji czerwieni czy pomarańczy z żółcią. Nieraz też dominował kolor czarny. W pewnych chwilach brakowało mi chociaż trochę innej tonacji, ale rozumiem, że akurat takie zastosowanie kolorów doskonale oddaje cały nastrój i klimat opowiadania.

Za największy plus uznaję samą bohaterkę, krótkie ‘’odwiedziny’’ Zimowego Żołnierza, dosłownie na chwilkę pokazujący się Tony Stark (ten typ tak ma, czy to w komiksach, czy w filmach) oraz mnóstwo zwrotów akcji i świetne sceny walk. Na minus mogę zaliczyć za to momentami przytłaczającą kolorystykę czy panią Recluse, która niby jest złoczyńcą, a wzbudza jednak litość, bo jest raczej żałosną Headmistress. Nie przekonuje mnie jej postać i tyle.

Summa summarum, polecam zapoznać się z tą serią. Szybko wciąga, a w dodatku i tak po prawdziwe – tekstu samego w sobie jest mało. Dużo jest natomiast momentów pełnych akcji i napięcia. Można się wzruszyć, troszkę pośmiać, a nawet nieco zdenerwować. Myślę, że warto sięgnąć po Black Widow z 2016. Moja przygoda z Natashą Romanoff na pewno na tym komiksie się nie skończyła!


Autorka: Rose

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
„Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte” – Recenzja

Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte Druga dekada Marvela Wszystko, co ma dobre, ma też i swoje złe strony. To frazes, ale

Zamknij