Chris Evans może jeszcze wrócić do roli Kapitana Ameryki po "Infinity War"
Niedawno pisaliśmy o tym (tutaj), iż Chris Evans skłania się raczej do odłożenia tarczy Kapitana Ameryki raz na zawsze. Jednak w kolejnym wywiadzie, dla serwisu Collider, aktor wykazał bardziej otwarte podejście do tematu.
Na pytanie, czy faktycznie zamierza skończyć z rolą Capa po kolejnych dwóch filmach o Avengers, odpowiedział:
To naprawdę nie zależy ode mnie. Moja umowa się kończy. Nie zamierzam tu siedzieć i oznajmiać: „Nigdy więcej”. (…) To postać, którą kocham, i to studio, które naprawdę wie, co robi. Tam wszystko gra. Robią wspaniałe filmy. Gdyby ich jakość była słabsza, miałabym odmienne zdanie. Ale wszystko, co Marvel wydaje, zamienia się w złoto. I tak jak mówiłem, kocham tego bohatera. Jedyny powód, dla którego się to kończy, jest taki, że to moja umowa się kończy. Po „Avengers 4”, kontrakt wygasa. Porozmawiajcie z Marvelem. Jeśli dalej by chcieli, bym był w to zaangażowany, to byłbym otwarty na propozycje. Uwielbiam tę postać. To prawie jak szkoła średnia. Zawsze się patrzy na ostatni rok, a potem nagle, gdy sam na nim jesteś, stwierdzasz: „Nie wiem, czy jestem gotowy do pracy”. Ciężko mi myśleć o tym, że nie zagram już tego faceta.
Pewnie jeszcze przez jakiś czas będzie się spekulować na ten temat, ale jak wyjaśnił Evans, to nie jego osobista decyzja. Wszystko jest w rękach Marvel Studios, by fani Steve’a Rogersa odetchnęli z ulgą.

