„Cloak and Dagger #1” (2018) – Recenzja

Cloak and Dagger #1
Odcinanie kuponów od serialu

Do Cloak i Dagger mam sentyment pozostały z dzieciństwa i pierwszej historii ze Spider-Manem jaką czytałem, czyli pamiętnego Maximum Carnage, gdzie się pojawiali. Ich solowe przygody (seria Cloak and Dagger) jakoś nigdy jednak mnie nie kupiły. Za mało w nich było oryginalności, czegoś też brakowało. I czegoś brakuje także najnowszej odsłonie ich perypetii, ale można się było tego spodziewać, skoro tytuł powstał właściwie tylko dlatego, gdyż dzięki stacji Freeform pojawił się właśnie serial na ich podstawie. I to serial, którego zwiastuny nawet nie zachęcały do obejrzenia produkcji.

Cloak and Dagger. Tandy i Tyrone. Kiedyś byli dwójką nastolatków, która uciekła z domów, spotkała się i w wyniku splotu okoliczności stała się ofiarami eksperymentów, które wyzwoliły w nich moce. Teraz jako para superbohaterów walczą ze złem. I walczą także w tym zeszycie, gdzie stawiają czoła narkotykowemu kartelowi. Coś jednak jest nie tak i trzeba będzie wyjaśnić dziwną przyczynę śmierci kobiety z owego kartelu…

Czego najbardziej żałuję w przypadku C&D? Chyba tego, że komiks z potencjałem na dobrą, może nawet ambitną historię obyczajową z nutą superhero poszedł w stronę klasycznych opowiastek o herosach ratujących świat. Można było zrobić z tego świetną fabułę o traumach, szukaniu swojego miejsca i przyjaźni, ale nikt nigdy nie celował z tą serią w takie tematy. A szkoda.

Także obecna miniseria tego nie zmienia. To lekka, nieźle narysowana i prosta w odbiorze opowieść, którą czyta się szybko, ale bez refleksji. Jest walka, jest kilka bardziej spektakularnych scen, mamy tu też nieco pytań – acz nieszczególnie niestety interesujących – i mnóstwo nic nieznaczących postaci, o których szybko się zapomina. Rozumiem, że takie są wymogi gatunkowe, ale jednak dobrzy twórcy nie raz udowodnili, że da się bez ich porzucania zrobić coś naprawdę znakomitego, jak np. Straczynski każący Fantastycznej Czwórce zmagać się z opieką społeczną uważającą, że dzieci Sue i Richarda nie są bezpieczne.

Mamy jednak co mamy. Coś w sam raz dla nastolatków, bo niestety, dojrzalsi czytelnicy nie znajdą tu wiele dla siebie. Pod wpływem serialu możecie po Cloak and Dagger sięgnąć, ale nie liczcie na żadne arcydzieło. Ot rozrywkowa historia, którą czyta się równie szybko, co o niej zapomina. Chyba, że w dalszych zeszytach twórcy zdecydują się na jakiś fabularny twist, ale w to akurat wątpię.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x