„Revenge of The Cosmic Ghost Rider #1” (2019) – Recenzja

Revenge of The Cosmic Ghost Rider #1 (2019)
Duch zemsty w kosmosie

Pamiętacie dzieła z lat 80. i wczesnych lat 90. XX wieku, kiedy to zarówno filmy, jak i komiksy pełne były absurdalnych motywów, które odbiorca kupował, bo były podane pół żartem? Właśnie na takim gruncie wyrósł bohater, jakiego znamy pod pseudonimem Cosmic Ghost Rider, który o dziwo w komiksach debiutował w 2018 roku. Gdyby jednak powstał w ostatnich dwóch dekadach minionego stulecia, pewnie jego przygody byłyby dużo lepsze, bo tylko wtedy autorom wychodziły tego typu dzieła. Wciąż jednak to niezła rozrywka, nieco szalona, nieco dziwna, ale mająca swój urok. Podobnie jak zeszyt Revenge of The Cosmic Ghost Rider #1.

Jako że Cosmic Ghost Rider nigdy nie pojawił się w komiksach wydanych w naszym kraju, kilka słów na jego temat chyba nie zaszkodzi. Kim zatem jest? To nikt inny, jak tylko Francis „Frank” Castle z Ziemi-TRN666. Bohater ów był Punisherem w trakcie fabuły znanej, jako Thanos Wins przedstawionej w zeszytach #13-18 drugiego woluminu Thanosa. Zginął i trafił do piekła, zawarł jednak pakt z Mephisto i powróciłby zemścić się. Więcej nie zdradzam, bo warto całość przeczytać.

I tu docieramy do niniejszego zeszytu. Frank zostaje złapany przez członków imperium Shi’ar i trafia do międzygalaktycznego więzienia. Oczywiście, jak możecie się domyślić, więzienie nie jest tym, czego Cosmic Ghost Rider może się bać. Powinno być raczej na odwrót – to ono powinno bać się jego. I będzie…

Cóż, fabuła nie jest odkrywcza. Punisher w więzieniu? Ileż to już razy mieliśmy. W końcu pierwsza mini-seria o jego przygodach, niezapomniany Krąg krwi opowiadał taką właśnie historię, a ostatnio mogliśmy czytać świetną Celę do scenariusza Gartha Ennisa w siódmym tomie Punisher Max. Ale co z tego, zabawa wciąż jest dobra, kosmiczne realia udane, a poważno-absurdalny ton całości ma swój urok.

Ale najlepiej wypadają i tak ilustracje. Jaskrawe kolory, bogata paleta barw, niczym neony z jakiejś metropolii lat 80., udany klimat, lekkość… Na kolana może nie powala, bo przydałoby się więcej mroku, ale wpada w oko i dobrze pasuje do całości. I tak jest z ogółem tej miniserii. Nie wgniata w fotel, nie zachwyca, ale i nie zawodzi. I tyle akurat w przypadku rzeczy tak dziwnej, jak przygody kosmicznego Punishera z alternatywnej przyszłości zamienionego po śmierci w Ghost Ridera (pamiętacie czasy, kiedy to Frank z naszej Ziemi po śmierci był aniołem zemsty na usługach Nieba?) wystarczy.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Diziti

Szkoda, że pewne komiksy nie są wydawane w Polsce.

1
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x