„Howard The Duck” #1 (2023) – Recenzja

Howard The Duck #1 (2023)
Pół wieku z kaczorem

Howard The Duck (czy jak wolicie – Kaczor Howard) to postać, która na polskim rynku prawie nie gościła, świętuje właśnie swoje urodziny. I to pięćdziesiąte. Z tej okazji Chip Zdarsky serwuje nam zeszyt, którygo… (Nie będę ukrywał) bałem się, bo to nie gość, który czuje satyrę, komedię i to, co meta, a że z tych autorów tu zaprzęgniętych to w sumie on jest najlepszy, logicznym wydawały się wszelkie wątpliwości. Ale jest naprawdę fajnie, choć swoje minusy zeszyt posiada.


CELEBRATE HIS 50TH ANNIVERSARY IN THIS ALL-NEW ONE-SHOT! Meet Howard. He’s a hard-boiled P.I. with problems by the duckload. But a cosmic, all-seeing friend(?) known as the Peeper(!) is giving him a chance to see what his life COULD be! The joys he COULD have! All the ways his life COULD suck way less than it does now! In other words: „Whaugh If?”


Howard the Duck

Więc co jest na plus, a co zgrzyta? Na plus na pewno jest różnorodność, sympatyczne krótkie historie, które pokazują nam różne przygody drobiowego herosa, a odmienne podejścia dają nam okazję wczuć się w jakby przekrój tego wszystkiego. Też jest tu parę wartych zapamiętania scen czy grafik. A Zdarsky o dziwo daje radę. A no i nieco w tym wszystkim fajnego oldschoolu.

Z drugiej strony ogół szaty graficznej wrażenia nie robi, jest za prosta, zbyt kolorowa. Do tego twórcy nie mają zbyt wiele miejsca na zaprezentowanie swoich fabuł, więc trochę traci na tym ten zeszyt. Ogół jednak i tak jest przyjemny, nadający się nie tylko dla fanów Kaczora i fajnie podsumowujący pięć dekad jego obecności.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x