KomiksyTeksty

„Marc Spector: Moon Knight” #1 (2026) – Recenzja

Marc Spector: Moon Knight #1 (2026)
Porwany Moon Knight

No udał się ten komiks, nie powiem. Marc Spector: Moon Knight #1 to naprawdę fajna, nastrojowa, mroczna, całkiem dojrzała i brutalna opowieść sensacyjna z tego wyszła. I taka przyziemna, gangsterska, ale… No sami zobaczycie, bo warto.


MOON KNIGHT: MISSING! Marc Spector has been many things – an Avenger, a Fist of Khonshu, a Karnak Cowboy and now… KIDNAPPED?! But by whom? And why?! Don’t they have any idea they’ve trapped MOON KNIGHT?!


W końcu McKayowi coś się naprawdę udało. Za gościem nie przepadam i w sumie za dużo by pisać, co mi zwykle w jego komiksach zgrzyta, ale miewa fajne komiksy i ten do nich należy. Gość zresztą już nad Moon Knightem kiedyś pracował, nie najgorzej mu to wyszło, teraz wychodzi lepiej. Dlaczego?

Bo jest mroczniej, brudniej, tak przyziemnie, ale moonknightowo. Są naciągane drobiazgi, ale czepiać się nie będę, bo jednak zeszyt pozytywnie zaskoczył. Nieźle nakreślone postacie, fajne miotanie się, jest tu jakaś niepewność, czuć nieco zagrożenia, a rysunki są całkiem dobre – w dużej mierze dzięki oszczędnemu, przyjemnemu kolorowi.

Fajna rzecz. O dziwo, ale jednak. Szkoda, że tak mało jest obecnie serii tak udanych, jak ta.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x