„Storm: Earth’s Mightiest Mutant” #1 (2026) – Recenzja
Storm: Earth’s Mightiest Mutant #1 (2026)
Flauta zamiast sztormu
Komiks Storm: Earth’s Mightiest Mutant #1 wydawał się mieć potencjał. Zabrakło jednak artysty, który zdołał by udźwignąć to wszystko. A raczej artystów, bo rzecz jest niespełniona fabularnie, ale graficznie to w ogóle porażka. I tylko żal dobrej okładki, bo to w sumie jedna dobra strona tego zeszytu.
THE WAR ABOVE ALL… …the most dangerous war in existence – thunders louder and closer. As the cosmos brace for annihilation, STORM, unaware of the coming threat, turns her gaze inward – to her home – to EARTH. The Earth’s Mightiest Mutant becomes Earth’s protector once more…in a daring new chapter of her life. In this new beginning, STORM shares a Japanese tea ceremony with an enemy and visits France for a masquerade with monsters. However, it all ends in a gut-wrenching funeral…for in this new era of ORORO MUNROE, brought to you by Murewa Ayodele (I AM IRON MAN, STORM, ROGUE STORM) and Federica Mancin (EXCEPTIONAL X-MEN, MILES MORALES: SPIDER-MAN), MISTRESS DEATH is never far behind. With DEATH stalking the shadows, expect bloodshed, brutality, barbarism and bold emotions in the brand-new STORM: EARTH’S MIGHTIEST MUTANT.
Wyobraźcie sobie pomysł na historię, która ma potencjał do ukazania fajnej akcji, ale i czegoś więcej: złożoności postaci, porcji przemyśleń nad superbohaterami, konsekwencjami ich czynów i odpowiedzialności. No fajnie brzmi, prawda? A potem pomyślcie sobie, że scenarzysta zmienia to w płaską, nijaką akcję, którą nie angażuje, postać buduje na frazesach, a całość jest płaska i prosta, aż do bólu. Wyobraziliście to sobie? Pomyśleliście? No to już wiecie, jaki jest ten komiks. Komiks, który sztormem miał być, a jest flautą.
Co gorsza, bardzo kiepsko rysowany. Jeszcze niezły kolor to nieco ratuje, ale kreska… a zwłaszcza v twarze… to niestety pomyłka, jak dla mnie. I podkreślam, że dla mnie, bo ludzie różne rzeczy lubią, są nawet tacy, którym ktoś rzuci kupą w ścianę i nazwie to sztuką współczesną, a oni się zachwycą, ale myślę, że nie będę w tym osamotniony.
Autor: WKP





