„Sabretooth: The Dead Don’t Talk” #1 (2024) – Recenzja
Sabretooth: The Dead Don’t Talk #1 (2024)
Przeszłość nie śpi
Więc tak. Nie jest źle. Super też nie jest, bo zeszyt Sabretooth: The Dead Don’t Talk #1 sprawia wrażenie rozciągniętego nieco na siłę, byle zapełnić czymś strony, ale jednak czyta się go przywozicie. Choć mogło być zdecydowanie lepiej.
SABRETOOTH IS DEAD…BUT HIS PAST IS ALIVE AND LETHAL! A person alive in the 1900’s seen in a picture on the wall of NYC’s oldest tavern? Yes. A feared gangster and murderer who rose to power among the notorious gangs of NY? Yes. And also, perhaps most shockingly of all, none other than…Sabretooth?!? Join us – and Wolverine – as we uncover this secret untold chapter from the life of Logan’s greatest foe in a tale of violence, betrayal, shocking reveals and more violence. Sabretooth may be dead…but the secrets from his past – and the ways in which they may affect Wolverine in the present – are very much alive!
Przeszłość Wolviego i Szablozębnego to tematy do zgłębiania, rozbudowywania i rozwijania właściwie do końca świata i jeszcze dalej. Ten zeszyt jest na to kolejnym dowodem. Ma jednak fajną atmosferę, ma klimat, niezłą akcję i dobre tło. Brakuje tylko, żeby to wszystko było jakieś konkretniejsze, bo czytając miałem wrażenie, że obcuję z komiksem, który ma położyć podwaliny pod większą historię, ale jeszcze nie za bardzo wie, co i jak ma zrobić. Więc odwleka, byle dotrzeć do punktu, który sobie obrał, a po drodze wkrada się nieco nudy.
Ale i tak nie jest źle. Fajnie wrócić do przeszłości, fajnie poczytać to wszystko. Graficznie rzecz nieco zawodzi, bo za kreskówkowe to to, ale jednocześnie kolor nieco podkręca jakość. Więc kto lubi postać, śmiało może.
Autor: WKP





