“Captain America: Steve Rogers #2” (2016) – Recenzja

Captain America: Steve Rogers #2

Pierwszy zeszyt z serii Captain America: Steve Rogers przysporzył czytelnikom wielu emocji. Po tym, jak Steve odzyskał młodość i moce płynące z serum super żołnierza, znowu mógł stać się strażnikiem wolności. Wydawało się, że razem z S.H.I.E.L.D. i nowymi partnerami, Jackiem Flagiem i Free Spirit, stanie do walki z odradzającą się Hydrą. Owszem, przez większość pierwszego numeru sprawy właśnie tak się miały. Jednak koniec zmroził fanów na całym świecie. Bowiem Rogers wyrzucił z samolotu Jacka Flaga i wymówił złowieszcze słowa: Hail Hydra!

Przez kolejne tygodnie wszyscy zadawali sobie pytania: – Czy Captain America jest podwójnym agentem? Czy od dziecka służył Hydrze?

Nick Spencer, odpowiedzialny za scenariusz do tej serii, wraz z resztą ekipy Marvela zostali zasypani gradem komentarzy, e-maili i pogróżek. Tłumaczyli się gęsto i zawile, że nie ma mowy o żadnej pomyłce, że to prawdziwy Steve Rogers, odpowiedzialny za swoje czyny. Cóż, mam do nich sporo żalu i nie rozumiem wypowiadanych kłamstw, kiedy sprawę można było przemilczeć lub skwitować jednym stwierdzeniem – sami zobaczycie co się stanie.
Teraz, po przeczytaniu drugiego numeru, muszę jednak zwrócić honor Spencerowi, bo on naprawdę ma pomysł na tę serię…

Szczerze przyznaję, że nie mogąc doczekać się dalszego ciągu historii, śledziłam każdą wzmiankę na temat Capa i pochłaniałam spoilery. Kiedy więc w końcu zabrałam się za czytanie drugiego numeru, mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać.

Cosmic Cube w postaci małej dziewczynki, imieniem Kobik, która przez długi czas była pod kontrolą Red Skulla, wpłynęła na wspomnienia Rogersa i namieszała mu w głowie. Po tych rewelacjach i zdziwieniu, że tak szybko ujawniono prawdę, oczekiwałam, że kolejne strony komiksu pokażą złe uczynki Steve’a, a także rozpacz i niedowierzanie jego przyjaciół na zaistniałą sytuację. Nic bardziej mylnego.

Główną postacią drugiego numeru jest Red Skull, występujący w roli narratora. Wraz z nim cofamy się w przeszłość, tam gdzie historia znalazła swój początek…
Comic Cube, którą posiadał Red Skull, zostaje rozbita przez Kapitana Amerykę. Na miejscu pojawiają się agenci S.H.I.E.L.D. Zbierają oni fragmenty tajemniczej kostki i umieszczają w swoich laboratoriach. Ich nieudane eksperymenty doprowadzają w rezultacie do wybuchu, w wyniku którego rodził się dziwna, krystaliczna dziewczynka – Kobik.

By odkryć czym lub kim jest ten mały byt, dyrektor Maria Hill zwraca się o pomoc do specjalisty – doktora Erica Selviga. Jednak Kobik przestaje reagować na jakiekolwiek bodźce, zupełnie jakby jej nie było. I tu zaczyna się właściwa opowieść…

Red Skull się nudzi. To zrozumiałe, ciągłe obmyślania diabolicznych planów i telepatyczne moce mogą być nużące. Obecność jego córki, Sin, również nie pomaga. Jednak inne dziecko potrzebuje opieki i zrozumienia, a Red Skull ma ogromną szansę wykazać się w tej kwestii.

Sednem tego zeszytu jest „urabianie” Kobik przez Red Skulla, co na pierwszy rzut oka wydaje się być rozczulające, ale książeczki o Hydrze to jednak nie najlepsze bajki dla dobranoc. Dzieci przejmują bowiem zachowania wyniesione z domu i szybko się uczą. A Kobik posiada wiele talentów, które pomogą „tatusiowi” w realizacji  jego własnych celów.

Historia kończy się podsumowaniem tego, co wydarzyło się w Pleasant Hill. Widzimy Barona Zemo, doktora Selviga, Avengers i wreszcie Steve’a Rogersa. Plan Red Skulla zostaje wcielony w życie, a Kobik działa. Chociaż czas i miejsce są inne, to słowa z ostatnich stron są powtórką  z pierwszego zeszytu – Hail Hydra!

Jak już pewnie zauważyliście, mało w tej historii samego Kapitana Ameryki, mimo że wszystko zmierza do wyjaśnienia, czemu Steve obecnie jest taki, jaki jest. Rogers jest tylko, a może aż, celem i tłem dla tego zeszytu. Również Maria Hill i doktor Selvig grają drugie skrzypce – ich postacie łączą wszystko w logiczną całość.

Nick Spencer zaryzykował wiele, tworząc scenariusz, w którym czytelnicy wiedzą więcej niż komiksowi bohaterowie. Póki co, to się sprawdza. Może i nie pochwalam niektórych rozwiązań fabularnych i sposobów poprowadzenia postaci (np. przy żartach Marii Hill bardziej parskałam z ich bezsensowności niż ze śmiechu), ale sam pomysł to dla mnie strzał w dziesiątkę. Zaczynam rozumieć, dlaczego Kobik lubiła słuchać Red Skulla. Spencer wybrał dobrego „bajarza”, który i mnie mógłby poczytać.

Dodam jeszcze, że strona wizualna komiksu świetnie uzupełnia treść. Jesus Saiz i koloryści wyraźnie zaznaczyli różnicę między stanem rzeczywistym, a wspomnieniami. Chwała im za to.

Nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycona, bo w #2 numerze niewiele się działo. Podczas lektury nie doświadczyłam ekscytacji, jednak przeczytał ten zeszyt w ekspresowym tempie. Całkiem naturalnie dałam się porwać zgrabnej opowieści, która wyjaśniając cliffhanger z pierwszego numeru, skłoniła mnie do przemyśleń. A taki, podobno (!), był zamysł scenarzysty.

Co dalej? Nie spodziewam się takiej formy narracji w kolejnych numerach, ale dam Spencerowi szansę, bo jestem ciekawa, do czego to wszystko finalnie prowadzi.


Autorka: Zireael

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x
()
x

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
"Civil War II: Amazing Spider-Man #1" (2016) – Recenzja

Na kartach komiksów Marvela aktualnie rozgrywa się kolejny gorący konflikt, jakim jest druga już Wojna Domowa. Jak to zwykle z

Zamknij