„Deadpool: Secret Agent Deadpool #1” (2018) – Recenzja

Deadpool: Secret Agent Deadpool #1

Czekałem na pana, panie Deadpool. Jestem wstrząśnięty, niemieszany. Bardzo przepraszam, ale ten komiks… niemal mnie zabił.

Ile razy będziemy mieli okazję czytać historię, w której omyłkowo dochodzi do zamiany ról, bądź przypisania komuś cudzych atrybutów, takich jak imię, nazwisko czy zawód? Nowa przygoda Wade’a Wilsona zaczyna się w ogniu walki o niebywale uroczego kucyka rozpłodowego. Tak, Deadpool odbija kucyka z rąk starego, grubego i lekko obleśnego kierowcy TIR-a. Następnie wyłapuje bęcki od tajemniczego, rudego Europejczyka z połową twarzy zamienioną w kamień. Jeśli to streszczenie wydaje wam się absurdalne, to jest to sygnał, że nie wiecie kim jest Najemnik z Nawijką. W takim układzie nie orientujecie się też zapewne jakie historie przypisywane są tej postaci. Ten oto osobnik w czerwono-czarnym kostiumie, w wyniku drobnej pomyłki, stanie się tajnym agentem wyposażonym w garnitur i gadżety godne samego agenta 007.

Deadpool

Pierwszy zeszyt nowego cyklu aż kipi od nawiązań do kina szpiegowskiego, czy animacji takich jak Inspektor Gadżet. Poczułem się jakbym czytał starego, dobrego Deadpoola. Takiego, który nie wstydzi się czerpać z dóbr kultury masowej i wykręcać ją na swój sposób zależnie od potrzeb. Autor scenariusza – Christopher Hastings – prowadzi fabułę dynamicznie. Akcja zwalnia tylko w kilku momentach, żeby zwięźle wyjaśnić sytuację społeczno-majątkową głównego bohatera. Czym byłaby historia Wade’a bez humoru! Żartu jest tutaj sporo. Kadry, które mają nas wprawić w pozytywny nastrój, są rozmieszczone tak, że nie odczuwamy przesytu, zaś dowcip – zgodnie z założeniami postaci – kluczy na granicy dobrego smaku.

Salva Espin oraz Matt Yackey to osoby odpowiedzialne (w kolejności) za rysunki oraz kolory tego zeszytu. Przeglądając kolejne strony czuć klimat Deadpoola sprzed serii Marvel Now. Kreska jest ostra jak miecze Wade’a, a kolory nasycone jak wrogowie Najemnika tuż przed postradaniem żywota. Od strony wizualnej Secret Agent Deadpool uderza we właściwe nuty. Projekty postaci i styl rysunku jest znajomy. Nawet durne literki kojarzą mi się z najlepszymi historiami Regenerującego się Degenerata.

Najnowsze dziecko Marvela, w którym mamy przyjemność obcować z najbardziej wygadanym zabójcą świata, to gratka dla wielu odbiorców. Fani Deadpoola poczują w końcu zew starych komiksów, zaś miłośnicy fikcji szpiegowskiej poczują się jak u siebie. Uważam, iż jest to doskonała pozycja do poczytania, kiedy potrzebujemy oderwać się od rzeczywistości i przez chwilę pośmiać się z absurdów czy też ukrytych nawiązań, jakie generuje wokół siebie Człowiek w Czerwono-Czarnej masce.

Jeśli czytaliście już ten komiks, to dajcie znać w komentarzach, jak Wy odebraliście ten zeszyt. Jestem ciekaw Waszych opinii.


Autor: Buarey

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Filip Sz

Ja osobiście nie czytałem tej odsłony Deadpoola ale zamierzam to nadrobić. Wie ktoś może gdzie dostępny jest ten komiks? Byłbym wdzięczny za odpowiedź 🙂

2
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x