KomiksyTeksty

„Dungeons of Doom” #1 (2026) – Recenzja

Dungeons of Doom #1 (2026)
Lochy i kłopoty

One World Under Doom za nami, ale jeszcze dzieją się te epilogi, aftermathy i wszelkie tego typu rzeczy. Dungeons of Doom #1 w odróżnieniu od tego, co czytaliśmy ostatnio, nie jest takie złe. Jakiś pomysł tu jest, ale wszystko nastawione jest tak bardzo na zaskakiwanie i podbijanie stawki, że na nic innego nie ma tu miejsca. A przez to cierpi cała opowieść.


In the aftermath of ONE WORLD UNDER DOOM, with Doom’s castle empty and masterless, the superpowers of the world race to claim and control the untold power and technology that await inside. But when an explosion sends them all plummeting into a dungeon labyrinth that none of them knew was there, what began as an arms race becomes a terrifying game of survival. Who, if any, will survive? And what horrors lie within the DUNGEONS OF DOOM?


Jest tu jakiś pomysł, jak pisałem, jest stawianie na to, by coś się działo, by była jakaś tajemnica i zwroty akcji, ale przedobrzono. Właściwie poza tymi elementami nie ma tu żadnej treści, wszystko podporządkowane jest opisanym powyżej celom, bez miejsca na nic, co pozwoliłoby wczuć się w sytuację postaci. Jest tu niezły patent z lochami i poszukiwaniami skarbów, mogła być z tego fajna przygodówka w klimatach kina nowej przygody, ale zabrakło dobrego wykonania. I chciano za dużo na raz.

Graficznie też nie jest za dobrze, zmiany rysowników nie wychodzą opowieści na dobre, a i ich dobór nie robi większego wrażania. Tu także chciano za dużo, przedobrzono i po prostu spartolono robotę. Ale całość nie jest aż taka zła, po prostu bliżej temu do skompresowanej, streszczonej opowieści, niż historii z dobrze zarysowaną fabułą, postaciami i tłem.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x