„X-Men. Punkty zwrotne: Przymierze Falangi” – Recenzja
X-Men. Punkty zwrotne: Przymierze Falangi
X-Men. Punkty zwrotne: Przymierze Falangi to przede wszystkim bardzo gruby komiks opowiadający ponadprzeciętnie długą historię. Na to należy być gotowym przed rozpoczęciem czytania, bo ten aspekt może stanowić dla czytelnika wyzwanie. Z drugiej strony już sama cena wynosząca 199.99 zł powinna każdemu uświadomić, że mowa tu o komiksie niezwykłym pod względem wielkości… Ale czy również pod względem jakości?
Poznajcie przełomowe momenty historii mutantów Marvela w serii „X-Men – Punkty zwrotne”!
Wpływowi, zwalczający mutantów fanatycy obudzili do życia Falangę – technoorganiczny koszmar z obcej galaktyki, pochłaniający wszystko na swojej drodze. Ta przerażająca siła szybko zaczyna wymykać im się spod kontroli i planuje przejąć absolutną władzę nad całą planetą! Gdy Falandze udaje się rozbić i pojmać większość członków X-Men, pozostali mutanci Xaviera muszą szukać pomocy, gdzie się da, nawet jeśli ma to oznaczać zebranie nowej drużyny nastoletnich mutantów – Generation X. Trzy zespoły – trzy zadania – jedna, desperacka walka z czasem. Czy zdziesiątkowani i rozproszeni X-Men zdołają powstrzymać zagładę Ziemi?
Scenariusz tej historii napisali Scott Lobdell, Chris Cooper, Todd Dezago, Fabian Nicieza i Larry Hama, a zilustrowali ją m.in. Jan Duursema, John Romita Jr., Joe Madureira, Adam Kubert i Andy Kubert.
Album zawiera zeszyty „Uncanny X-Men” #305–306, 312–313 i 316–317; „Excalibur” #78–80 i 82; „X-Men” #36–37; „X-Factor” #106; „X-Force” #38; „Wolverine” #85 oraz Cable #16.
Przymierze Falangi rozkręca się dosyć powoli. Jest to historia przepełniona małymi wątkami pobocznymi, co na początku może dekoncentrować czy wręcz irytować, zależnie od waszego podejścia. Masa takich drobnych wstawek nawet nie ma na celu pociągnięcia jakiegoś wątku dalej, na szczęście nie wszystkie. Jak łatwo się domyślić, mamy tutaj do czynienia w opowieścią pełną postaci ze świata X-men. Szczerze mówiąc mało kogo tu brakuje, więc zdecydowanie możecie liczyć na zobaczenie swoich ulubieńców w akcji. A akcja jest intensywna…
Oglądaliście kiedyś film Obcy: ósmy pasażer Nostromo? W wielu przypadkach to zapewne pytanie retoryczne, więc teraz mam lepsze. Analizowaliście kiedyś ten film jak i świat w nim przedstawiony w szerszym kontekście? Pewnie nikogo nie zaskoczę stwierdzając, że tytułowy obcy, wokół którego kręci się cała franczyza, jest właściwie gatunkiem perfekcyjnym, dostosowanym do przetrwania w każdych warunkach i pokonania każdego zagrożenia. Musicie jednak przyznać, że jest to wątek występujący w popkulturze dosyć rzadko w tak czystej, krystalicznej postaci. Jeżeli jesteście spragnieni historii tego typu, Przymierze Falangi jest czymś dla Was.
Tytułowa Falanga to zupełnie nowa forma życia, stworzona przez ludzi jako następcy Sentineli. Cała rasa złożona jest z nierozerwalnego połączenia technologii z materią organiczną, co czyni ją zupełnie nowym typem zagrożenia. Umysły jej przedstawicieli są ze sobą trwale połączone i nie ma tam miejsca na samodzielne myśli czy wyrazy indywidualizmu, co scenarzyści omawianego komiksu pokazali w całkiem przekonujący sposób. Im dalej w las, tym lepiej czytelnik uświadamia sobie o jak przerażającej wizji świata tutaj mówimy (w czym z pewnością pomaga fakt, że ludzie bez ponadnaturalnych zdolności są kompletnie bezbronni wobec nowego zagrożenia).
Podsumowując, Scott Lobdell, Chris Cooper, Fabian Nicieza, Todd Dezago i Larry Hama zrobili bardzo solidną robotę pisząc scenariusz do komiksu X-Men. Punkty zwrotne: Przymierze Falangi. Zdecydowanie nie jest to dzieło perfekcyjne, ale to jedna z tych historii, które zostają w głowie choćby na poziomie konceptu i skłaniają do ciekawych przemyśleń. Jeżeli jesteście od lat wkręceni w komiksy o X-Men, to całość może nawet Was zachwycić – tylko nie spodziewajcie się, że poczujecie to już od pierwszych stron.
Autor: JJ

Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.




