KomiksyTeksty

„Amazing Spider-Man: Hobgoblin” (Tom 3) – Recenzja

Amazing Spider-Man: Hobgoblin (Tom 3)

Rok wypada zakończyć z ciekawym komiksem a z kim mogłabym lepiej spędzić ten przedświąteczny czas niż z samym Pajączkiem? Dzięki Egmont Polska miałam przyjemność zapoznać się z tomem Amazing Spider-Man: Hobgoblin od Zeba Wellsa. Czy warto było sięgnąć po ten komiks i czy stanowi on godne zwieńczenie roku 2025?


Pająka czeka ważne wydarzenie – Hellfire Gala. Byłoby miło, gdyby przebiegła bez zakłóceń, ale czy wtedy… nie wiałoby nudą? Spider-Man i Wolverine będą musieli wyruszyć na niebezpieczną misję. Komu tym razem mają pomóc? Tymczasem Protoplasta ogłasza sąd nad ludzkością. Czy wszyscy nagle staną się dla siebie życzliwi? Hobgoblina to chyba nie dotyczy, bo chciałby wyrównać rachunki ze Spider-Manem. A jeśli myślicie, że wiecie wszystko o Hobgoblinie, to cóż… najpewniej jesteście w błędzie!


Z jednej strony komiks pochłonęłam bardzo szybciutko, bo każdy z tomików był bardzo ciekawy i od początku do końca nie wiało ani chwili nudą. W pierwszym zeszycie Pajączek i Rosomak łączą siły, żeby pokonać Moirę MacTaggert, w kolejnym Spidey musi udowodnić Celestianinowi, że ma dobre serce i tym sposobem mierzy się z widmem swojej dawnej miłości, następnie walczy z dwoma Hobgoblinami, których tożsamość musi odkryć wraz z pomocą Normana Osborna. Ostatni zeszyt z kolei ukazuje postać Bena, klona Petera Parkera, ktory ląduje w Limbo i nawiązuje dziwną współpracę z Madelyne Pryor, czyli klonem Jean Grey. Teoretycznie każdy zeszyt z osobna opowiada ciekawą historię, ale razem żadna z tych historii nie ma z sobą nic wspólnego. Z jednej strony to dobrze, bo dla każdego znajdzie się jakaś ciekawa historyjka do poczytania, ale z drugiej strony to źle, bo człowiek spodziewa się jakiejś ciągłości narracyjnej, a takowej nie ma.

Za stronę wizualną komiksu odpowiadają John Romita Jr., Patrick Gleason oraz Nick Dragotta, a za kolorystykę w głównej mierze Marcio Menyz. Pod kątem kreski nie mogę narzekać. Były pojedyncze momenty, w których nie umiałam odszyfrować co się dzieje w kadrze, ale w głównej mierze sceny akcji czy mimika postaci są jak najbardziej wyraźne. Paleta barw również mi się podoba. Jest różnorodna i zmienia się wraz z atmosferą danej sceny.

Oprawa jest miękka, ale dość wytrzymała, przez co nie ma mowy o brzydkich zgięciach. Okładka główna prezentuje się znakomicie, a alternatywne wersje ukazane w środku również wyglądają intrygująco. Papier jest śliski i przyjemnie się wertuje kolejne kartki, a czcionka jest jak najbardziej czytelna. Tłumaczenie w wykonaniu Bartosza Czartoryskiego jak zwykle nie zawodzi i jak najwierniej oddaje ducha oryginału.

Summa summarum, Amazing Spider-Man: Hobgoblin to przyjemny i wciągający komiks. Mimo braku ładu i składu narracyjnego czyta się zeszyt szybciutko, a poszczególne opowiadania są bardzo ciekawe. Myślę, że 59,99 zł za taką przyjemność to nie jest za dużo, a z Pajączkiem zawsze miło jest spędzić czas.


Autorka: Rose (Vombelka)


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x