KomiksyTeksty

„Wolverine Epic Collection: Krew i pazury” – Recenzja

Wolverine Epic Collection: Krew i pazury

Tym razem nadarzyła mi się nieoczekiwana sposobność zapoznać się z komiksem Wolverine Epic Collection: Krew i Pazury, czyli marvelowymi historiami o Wolverine’ie z przełomu lat 90. w jednym zbiorczym wydaniu od wydawnictwa Egmont. I… jest to dokładnie to, co kolekcjonerzy komiksów powinni posiadać.


Nowy rozdział w życiu najdzikszego z mutantów!
Zabójczy Larry Hama rozpoczyna swój bombastyczny run tworzony do spółki z supergwiazdą wśród rysowników, Markiem Silvestrim! A startują w Madripoorze, gdzie Wolverine prowadzi śledztwo w sprawie złowieszczego i destrukcyjnego narkotyku! Następnie wakacje w Jukonie okazują się śmiercionośne, kiedy Wolverine natyka się na mitycznego Łowcę w Ciemności! A gdy atakuje ich Lady Deathstrike, Wolverine i jego stary kumpel Puck z Alpha Flight zostają wrzuceni w wir czasu i jeszcze raz muszą przeżyć hiszpańską wojnę domową! Z powrotem w teraźniejszości Reavers konstruują najgroźniejsze jak do tej pory cyborgi: Alberta, mechanicznego sobowtóra Wolverine’a, i jego uroczą, ale wybuchową towarzyszkę Elsie Dee! Kiedy zaś powraca dziki Sabretooth, przekonany, że jest ojcem Wolverine’a, Jubilee, Forge, Cable i Nick Fury muszą przyjść Loganowi z pomocą!
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w zeszytach Wolverine (1988) #34-44, Wolverine: Bloodlust (1990) #1 i Wolverine: Bloody Choices (1991) #1.

Jeśli chodzi o flaki (wnętrze 😉) tejże pozycji, to jest tutaj naprawdę czym się nacieszyć. Jak sam tytuł wskazuje, w historiach głównie skupiamy się na Loganie i jego przygodach, nie ma tu zatem doczepianych na siłę kolejnych postaci, aby przyciągnąć większą rzeszę fanów. Fabuła jest prosta, skupiająca się na dążeniu do celu po trupach (jak na Logana przystało), pokazująca głównego bohatera takim, jaki powinien być – jako osobę pracującą solo, jednak przyjmującą pomocną dłoń, jeżeli los go przyciśnie.

Oczywiście znajdziemy tutaj mnóstwo walk i pojedynków, odpowiednio okraszonych krwią, polowaniem i szatkowaniem pazurami, ale znajdziemy także całkiem sporą ilość dialogów, co pozwala nam na głębsze poznanie postaci Rosomaka oraz jego relacji z innymi ludźmi. Równowaga pomiędzy akcją a zgłębianiem postaci jest naprawdę godna. W skrócie rzecz ujmując – jest to kwintesencja komiksowa lat 90.



W kwestii oprawy graficznej – naprawdę świetnie nadaje ona klimat całemu tomikowi. Rysunki są mroczne i brudne, a kolory matowe, co świetnie współgra z historiami i, co najważniejsze, z charakterem Wolverine’a. Kreska gruba, nadająca wyrazu, a także ostra i kanciasta sprawiają, że to wszystko jest na poważnie i nie uraczymy tam półśrodków.

Księga. Każde inne słowo byłoby nieadekwatne dla tego tomiszcza. Komiks ten zawiera prawie 500 stron przygód Logana, oprawionych w twardą i grubą okładkę. Czytanie komiksu zajęło mi ładnych kilka dni, w trakcie których wędrował po domu z miejsca na miejsce, a także podróżował ze mną w torbie, ale mimo to na jego powierzchni nie pojawiły się żadne zarysowania ani odkształcenia. Dzięki temu mogę z czystym sercem stwierdzić, że wydanie jest niezwykle porządne i nie do zdarcia.

Jednak takowa ilość stron, jak i grube okładki mają swój mały minus… otóż jest ono dość ciężkie i podróżowanie z nim, jak i trzymanie w rękach podczas czytania, jest wymagające, przez co po jakimś czasie zwyczajnie bolą ręce. Jednak wystarczy stałe miejsce i stolik, na którym kartkujemy naszą księgę, i problem zażegnany. Jeżeli chodzi o wydruk, to jest bardzo wyraźny i nic się nie zlewa. Rozłożenie kadrów jest przemyślane. Wszystkie kadry, które potrzebują podwójnej strony, są umiejscowione tak, aby można było je swobodnie pooglądać i popodziwiać. Wszystkie historie, na jakie składa się nasza księga, są od siebie widocznie oddzielone, więc nic się nie miesza.

Jedyne, czego mi tutaj brakuje, to alternatywne okładki. Może to tylko moje przyzwyczajenie z poprzednich tytułów, ale jest to bardzo fajny dodatek i naprawdę nieźle by pasował do tego zbioru.


Podsumowując: komiks ten jest pozycją must have dla każdego, kto lubi postać Logana. Dodatkowo Egmont wykonał kawał dobrej roboty pod względem wydawniczym – książka świetnie prezentuje się na półce i na pewno będzie służyć właścicielowi przez dłuuugie lata. Jedynym minusem jest cena… cóż, 200 zł na ulicy nie leży i dla wielu może być nie do przełknięcia. Jednak powiedzmy sobie szczerze: kolekcjonerka rządzi się swoimi prawami, a to egmontowe wydanie jest warte swojej ceny.

Tyle ode mnie. Życzę dobrej zabawy każdemu, kto sięgnie po tę pozycję.
Enjoy!


Autor: DD


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz

Jestem fanem Wolverine’a. Jednak pewne komiksy są bardzo słabe. Zwłaszcza te współczesne.

1
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x