“Friendly Nieghborhood Spider-Man #1” (2019) – Recenzja

Friendly Nieghborhood Spider-Man #1 (2019)
Przyjacielski nie znaczy dobry

Jedna seria ze Spider-Manem nigdy nie wystarczyła ani fanom, ani wydawcom. W końcu to jeden z najpopularniejszych bohaterów w dziejach, a jego przygody należą do najlepiej sprzedających się tytułów na rynku. Kiedyś poszczególne komiksy z Pajączkiem przeplatały się wzajemnie, będąc elementami tej samej, wielkiej opowieści. Natomiast inaczej rzecz ma się z reaktywowanym po latach cyklem Friendly Nieghborhood Spider-Man, który skupia się na mniejszych akcjach naszego herosa. Czy jednak jest to udany spin-off?

Spider-Man

Spider-Man najczęściej zmaga się z wielkimi zagrożeniami, niekiedy także na światową czy wręcz kosmiczną skalę. Ma masę potężnych wrogów w najróżniejszych wymiarach i tym podobne problemy. Ale jednocześnie jest przecież Przyjaznym Spider-Manem z sąsiedztwa i zajmuje się też prostymi rzeczami. Kradzieże, napady, włamania… To dla zwykłych obywateli Nowego Jorku równie wielkie problemy jak kosmiczna inwazja czy szalejący Lizard. Tym razem wśród wielu takich spraw pojawia się także dziewczyna z kłopotami. Leilani, bo tak jej na imię, boi się, poszukuje superbohatera, który mógłby jej pomóc, a na wieść, że Peter ma kontakty z tego typu osobnikami, zwraca się do niego z prośbą o przysługę. Nie jest zadowolona, gdy słyszy, że jej sprawę może przekazać Spiderowi. Jej przydałby się ktoś potężniejszy. Czy zatem Pajączek da sobie radę z tym, co na niego czeka? I jakie problemy ma ta zwyczajna zdawałoby się dziewczyna?

Jaki jest ten nowy Spider-Man? Pierwsze co ciśnie mi się na usta to określenie autonomiczny. Bo właściwie nie trzeba tu znać wydarzeń serii, by zanurzyć się w ten tytuł. Gorzej, że treść jest mocno przeciętna. Całość czyta się nieźle i szybko, ale to typowy komiks dla nastolatków, gdzie dzieje się sporo, ale niewiele z tego wynika.

A mogło być pięknie. Bo przecież takie zwyczajne, spokojne, przyziemne podejście do superhero jest czymś atrakcyjnym. Genialnie uchwycił to Straczynski w swoim runie Spidera, gdzie potrafił zachwycić np. historią dziewczynki martwiącej się o brata narkomana, opowieścią o May siedzącej i mówiącej do grobów na cmentarzu czy poruszającym wątkiem ze zdradą Gwen Stacy. Takie momenty serii były lepsze niż spektakularne potyczki. Niestety w Friendly tego nie ma. Jest prosta, pozbawiona głębi sensacyjna historyjka. Nie przeraża infantylnością, ale jednak nie jest to rzecz dla starszych czytelników.

W skrócie: coś dla młodych, nieobeznanych zbytnio z historią serii, miłośników Spidera. Czyta się szybko, nieźle wygląda (choć rysunki też są jak w typowych komiksach dla młodszych nastolatków), ale i szybko zapomina. I nic więcej nie ma sensu dodawać.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Sugerowanie, że coś jest dla takiej bądź innej grupy wiekowej nie jest dobre. Bo czasami młodsze osoby są o wiele dojrzalsze i mądrzejsze od tych trochę lub bardzo starszych.

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
Przeczytaj poprzedni wpis:
Infinity War, Marvel Studios - The First Ten Years
10 Lat Marvel Studios – Nowe plakaty

Choć Marvel Studios ma już ponad 10 lat, jeden ze sklepów internetowych poszerzył właśnie swoją ofertę o dwie nowe grafiki

Zamknij