KomiksyTeksty

„Thor” (Tom 2) – Recenzja

Thor (Tom 2)

Rzadko trafia mi się przyjemność czytać komiksy o przygodach Thora. Jakoś tak się z nimi mijam, ale dzięki uprzejmości Egmont Polska miałam szansę i przyjemność sięgnąć po najnowszy zeszyt od Donny’ego Catesa i Aarona Kudera. Czy warto było wrócić do Asgardu i spędzić czas z Gromowładnym dzięki komiksowi Thor (Tom 2).


Wokół tronu Asgardu robi się gorąco. Dwaj królowie, ojciec i syn, Odyn i Thor walczą między sobą, a ich trudna relacja wydaje się niemożliwa do naprawy. W końcu Gromowładny, zdeterminowany, by stać się najlepszym władcą, podejmuje przełomową decyzję i… oddaje Mjolnira. Ale co, jeśli ten magiczny młot nie jest gotowy odpuścić Thorowi? Co się stanie, jeśli wpadnie w niepowołane ręce?


Thor przeżywa ciężkie chwile. Relacje rodzinne, zwłaszcza z ojcem, się pogorszyły, prześladują go rany poniesione po poprzednich starciach z Thanosem czy swoim alter ego Donaldem Blake’em, odczuwa trud władzy w Asgardzie, a wisienką na torcie jest dziwne zachowanie Mjolnira, który ostatecznie znika i sieje spustoszenie we wszystkich Dziesięciu Królestwach. Thor musi ruszyć więc na poszukiwania nieposłusznego młota, ale czeka go sporo wyzwań po drodze.

Bardzo podoba mi się ewolucja postaci Thora, jego rozwój emocjonalny przede wszystkim, a także przedstawienie jego relacji z ojcem, która jest bardzo złożona i skomplikowana. Dwie potężne siły osobowości ścierają się i muszą się pojednać, by odzyskać szalejącego po kosmosie Mjolnira. Ta dynamika i świetne dialogi zostały genialnie pokazane w tym komiksie i cały czas się zastanawiałam czy skoczą sobie do gardeł, czy w końcu pojednają. Poza tym ucieszyły mnie występy gościnne Avengersów czy nawiązania do poprzednich wydarzeń.

Za stronę graficzną Thora odpowiadają Michele Bandini, Pasqual Ferry, Bob Quinn oraz Nic Klein wraz z Aaronem Kuderem, a za kolorystykę Matthew Wilson oraz Chris O’Halloran. Pod kątem kreski nie mam większych zarzutów. Wraz z kolejnymi tomikami się zmienia, ale nie wytrąca z lektury historii. Jakbym jednak miała się przyznać to pierwsze trzy części z pięknie ukazaną mimiką postaci podobały mi się najbardziej. Podobnie sprawa się tyczy barw, które w tych samych zeszytach najpiękniej się prezentowały.

Pod kątem grubości oprawy jestem jak najbardziej zadowolona. Jest miękka, sprężysta i odpowiednio trzyma dużą ilość kartek. Tak samo strony są śliskie, odpowiednio grube, przez co łatwo się kartkuje, a rogi się nie zwijają. Jak zwykle ujmujące są również okładki zarówno główne, jak i alternatywne poszczególnych tomów. Cieszę się, że mam wgląd w kunszt artystyczny wielu rysowników, którzy brali udział w tworzeniu tak obszernego zeszytu. Czcionka jest czytelna, wyraźna, a tłumaczenie Jacka Drewnowskiego jak najbardziej jest rzetelne i trzyma poziom.

Summa summarum, Thor od Donny’ego Catesa naprawdę wciąga zarówno pod kątem wizualnym, jak i fabularnym. Komiks pochłonęłam momentalnie, a kiedy dochodzi do zwrotu akcji i dowiadujemy się kto stoi za kradzieżą Mjolnira to autentycznie się tego nie spodziewałam. Myślę więc, że warto zainwestować te 109,99 zł i przekonać się osobiście, że warto.


Autorka: Rose (Vombelka)


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x