„Venom War: Wolverine” #1 (2024) – Recenzja
Venom War: Wolverine #1 (2024)
Venomolvie
Seeley pisze. Spoko, całkiem do rzeczy to scenarzysta i chociaż odkrywczy być nie potrafi, jakoś umie obronić swoją twórczość. Niestety całość jest narysowana w taki sposób, że nie mogłem przeżyć tej historii. Oto komiks Venom War: Wolverine #1 (2024).
THE WOLVERINE IS…A ZOMBIOTE?! The only thing more dangerous than WOLVERINE – is Wolverine bonded to a mindless symbiote hungry for flesh! As ZOMBIOTES spread across NYC transforming everyone in their path into uncontrollable killing machines, Logan’s only hope to save lives and avoid infection lies in returning to a dark chapter from his past. Logan slashes his way into a horror story from the twisted writing team behind Local Man and the incredible art of Kev Walker (MARVEL ZOMBIES, VENOM)!
W tym tygodniu na raz wyszły dwa nowe komiksy z Wolverinem. Jeden kiepsko napisany ale bardzo fajnie zilustrowany, drugi nieźle napisany, ale bardzo kiepski graficznie. W sumie dobry zabieg, bo komiks z fajnymi rysunkami się sprzeda dla nich, jak i komiks z fajnym scenariuszem niezłego twórcy, mimo reszty negatywów. Gdyby więc Marvel dał dobry komiks z super-rysunkami, a kiepski z tymi słabymi, wiadomo co by było finansowo.
Ale wracając do zeszytu to kolejna pretekstówka, ale czyta się nieźle. Akcja, akcja, trochę wprowadzenia i w zasadzie tyle. Niby nic takiego, a jednak całkiem do rzeczy, tylko psują to ilustracje. No nie siadło mi to to graficznie, próbowałem znaleźć jakieś pozytywy, ale Walker tak to kiepści, że… Może Wam podejdzie, ale dla mnie zepsuło to przyjemność z czystej, niezobowiązującej rozrywki, jaka w tym wszystkim tkwiła.
Autor: WKP

