„Wolverine” #1 (2024) – Recenzja
Wolverine #1 (2024)
Nowy Wolvie
Saladain Ahmed pisze i już wiadomo, że nie ma się za bardzo czego po nowej serii Wolverine spodziewać. I, jak się okazuje, słusznie, bo nic szczególnego ten zeszyt nie oferuje. Stary wróg, nowy wróg, ktoś mordujący w lasach… Bardziej typowo i sztampowo się nie dało? Może i się dało, ale przecież to dopiero pierwszy numer i Ahmed zostawił coś na ciąg dalszy mam wrażenie. I chociaż ten zeszyt nie jest takim zawodem, jak pisane przez niego przygody Kamali, nadal nie serwuje nic, co by kazało mi czytać ten cykl dalej.
THE LEGEND BEGINS ANEW IN THE ADAMANTIUM-TOUGH NEW ONGOING SERIES! There’s a killer in the woods – and as WOLVERINE’s attempt at piece is shattered, an OLD ENEMY will re-emerge as a NEW VILLAIN rises who will bring LOGAN to the brink of his berserker rage. But NIGHTCRAWLER knows his old friend is capable of doing what’s right, and before long, Logan will have to unleash his claws, push his healing factor to the limit and demonstrate he’s the best there is at what he does once and for all – nice be damned! The legendary WOLVERINE ongoing series kicks off anew with the superstar creative team of Saladin Ahmed (DAREDEVIL, MS. MARVEL) and Martín Cóccolo (DEADPOOL, IMMORTAL THOR) beginning their epic journey with Logan! Collector’s Note: A key FIRST APPEARANCE and a major addition to the lore of Wolverine in this issue!
Takich historii, jak ta było już kilka. W większości lepszych od tego, co tu mamy. Lasy, zima, śmierć, wrogowie, Wolvie muszący pokazać na co go stać i ile może wytrzymać. Ahmed wziął wszystko, co typowe dla Rosomaka i spróbował skleić z tego jedną fabułę. Miał być nowy start, jest powrót do tego, co już znamy i czego powielania nam nie trzeba. A on powiela i to jeszcze w bardzo przeciętnym wykonaniu. I chociaż dzieje się od pierwszych stron, niewiele z tego wynika, a wrażenia jakoś nie robi.
Tylko graficznie rzecz fajnie wygląda, bo realizm i klimat, ale co z tego, jak fabularnie mamy zawód? Ta jedynka powinna być czymś, co porwie, zrobi wrażenie, zachęci do sięgnięcia po serię, a idzie po najmniejszej linii oporu, odcinając kuponiki od popularności postaci, która po ostatnim filmie skoczyła w górę. Niestety nie tędy droga.
Autor: WKP













