„Captain America #1” (2018) – Recenzja

Captain America #1 (2018 / Fresh Start)
Niezłe nowe otwarcie

Kapitan Ameryka. Jeden z symboli superbohaterstwa, patetyczny reprezentant nadziei i amerykańskich wartości, w ostatnim czasie uległ pewnemu odświeżeniu. Wszystko za sprawą eventu, w którym okazało się, że od początku działał na usługach Hydry. Oczywiście nie będę zdradzał, co z tego wynikło, ale jak możecie się domyślić, dawny stan rzeczy wrócił i wszystko jest już dobrze. Czy aby na pewno wszystko? O tym opowiada całkiem niezły pierwszy zeszyt nowej serii z Kapitanem Ameryką, po który warto sięgnąć nawet jeśli – jak chyba wszystko, co w ostatnim czasie wypuszcza Marvel – na kolana niestety nie powala.

Hydra podbiła USA, na jej czele stał Kapitan Ameryka. Teraz wszystko się zmieniło, Kapitan znów działa po stronie dobra, a świat mierzy się z konsekwencjami tego, co wydarzyło się niedawno. Na ulicach amerykańskich miast pojawiają się zabójcy z symbolem gwieździstego sztandaru. Steve Rogers, Zimowy Żołnierz i inni starają się zaprowadzać porządek, gdzie tylko mogą, ale przecież nawet sam Kapitan nie jest już tym, kim był kiedyś – przynajmniej w oczach ludzi. A nowy wróg rośnie w siłę i ktoś musi się nim zająć…

Najlepszym momentem tego zeszytu jest właściwie jego początek. Akcja cofa się kilka miesięcy, widzimy Hydrę w Rosji, ale tu jej podbój się kończy. Tak, jak Armia Czerwona dekady temu powstrzymała wojska hitlerowskie, tak i teraz neonaziści nie mają tu najmniejszych szans na zwycięstwo. Taka nutka satyry przyjemnie nastraja do lektury, ale im dalej, tym słabiej. Mamy bowiem akcję, dużo akcji a zbyt mało skupienia się na kwestii wątpliwości, jakie budzi Kapitan.

Z tej przyczyny na żądną wielką treść nie macie co liczyć. Jak zwykle potencjał był, a została lekka, szybka i przyjemna w odbiorze rozrywka dla niewymagających czytelników. Fabularnie stanowi całkiem niezły nowy start przygód tej postaci, niczym jednak nie zaskakując. Po tylu latach trudno jednak by było inaczej. Akcja jest, klimat jest, patos też…

Captain America

I świetna szata graficzna, która stanowi największy plus zeszytu. Realistyczna szczegółowa, dobrze wykonana i wpadająca w oko. Uzupełniona niezłym kolorem, sprawdza się naprawdę dobrze. I to właściwie tyle – tylko tyle, aż tyle.


Autor: WKP

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o
Przeczytaj poprzedni wpis:
Agents of S.H.I.E.L.D., Chloe Bennet, Daisy Johnson
Chloe Bennet zapowiada początek zdjęć do 6. sezonu „Agentów Tarczy”

Agenci Tarczy za parę dni wrócą na służbę (na planie zdjęciowym) - tak przynajmniej twierdzi Chloe Bennet! Chloe Bennet, która

Zamknij