„Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” (Tom 1) – Recenzja

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz (Tom 1)

Gdy zabieram się za recenzję, staram się, by pierwsze słowa były klimatycznym wstępem. Tym razem postąpię inaczej i od razu wygłoszę opinię: album Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz, wydany przez Egmont, jest bardzo dobrze napisanym komiksem!

Kapitan Ameryka, Zimowy Żołnierz

Johann Shmidt – znany również jako Red Skull – zbrodniarz wojenny, przywódca Hydry, arcywróg Kapitana Ameryki uknuł nową intrygę, której osią jest Kosmiczna Kostka. Wspomniany artefakt potrafi zmieniać rzeczywistość zgodnie z życzeniem osoby będącej w jego posiadaniu. Wolą Johanna było zniszczyć życie Kapitanowi. Nie był jednak świadomy, że Kosmiczna Kostka była obiektem pożądania wysoko postawionego Rosjanina, który nie zawaha się przed niczym, by zdobyć ten przedmiot. Chwilę przed wprowadzeniem w ruch swojego planu Red Skull zostaje przeszyty pociskiem dużego kalibru wystrzelonym z karabinu wyborowego. Tym ważnym wydarzeniem rozpoczyna się intryga, która wywoła żywą reakcję w całym uniwersum 616. Wiele się zmieni, gdy pojawi się osoba będąca echem dawnego bohatera.

Ed Brubaker jest scenarzystą zasługującym na mój ogromny szacunek oraz głęboki ukłon. W trzynastu zeszytach zawarł historię, która wciąga i angażuje. Każdy kadr jest dokładnie przemyślany. Bohaterowie – nawet epizodyczni – są wyraziści, mają znaczenie i wpływ na fabułę. Steve Rogers zyskuje w moich oczach jako bohater komiksowy. Scenarzysta ukazał odrobinę inne oblicze amerykańskiego herosa. Pokazał nam, że pod maską jest człowiek, który widział i przeżył wiele. Kapitan nie jest idealny. Dąży do tego, by być najlepszym, jednak ulega drobnym impulsom.

Historia tego albumu łączy w sobie akcję, dramaty bohaterów oraz nutę thrillera politycznego.

Warstwa graficzna również trafiła w mój gust. Ze względu na to, że rysunki są pracą zbiorową czterech artystów, uświadczymy tutaj mieszające się różne wpływy. Całość komponuje się świetnie. Styl jest poważny i nastawiony na realizm. Kolorystyka jest utrzymana w ciemniejszej tonacji, dzięki czemu podkreśla powagę scenariusza.

Za cenę 89.99 otrzymacie bardzo dobrze wydaną kompilację komiksów. Egmont w końcu zrobił coś, czego brakowało mi w innych komiksach klasy premium. Dla większości z was może wydawać się to głupotą, ale wstawienie okładek, żeby oddzielić indywidualne zeszyty było genialnym zabiegiem dającym poczucie czytania komiksu tak, jak był oryginalnie wydawany.
Samo wydanie utrzymuje wysoki poziom. Nie dostrzegłem wad. Twarda oprawa, szyty grzbiet, kredowy papier i wysokiej jakości druk to standard, do którego jesteśmy już przyzwyczajeni.
Jakości samego tłumaczenia nie jestem w stanie niczego zarzucić.

Większość z Was zna Zimowego Żołnierza z drugiego filmu kinowego o Kapitanie Ameryce. Szczerze polecam zapoznanie się z tym albumem, ponieważ jest to świetnie napisane i bardzo dobrze narysowane źródło inspiracji dla wspomnianego obrazu z Kinowego Uniwersum Marvela. Warto poznać oryginał, ponieważ ilość różnic między oboma tworami popkultury jest ogromna. Jednak co uważniejszy czytelnik wychwyci kadry, które niemalże jeden do jednego znalazły się w filmie.


Autor: Buarey


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię/tom możecie nabyć tutaj.

2
Dodaj komentarz

2 Wątki/tematy skomentowane
0 Odpowiedzi w temacie
1 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najgorętszy komentarz
2 Komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek 658

Zawsze komiks będzie miał przewagę nad filmem. Nawet gdyby film był arcydziełem nigdy nie przeskoczy komiksu. Takie jest moje skromne zdanie.

Nez

Pytanie, czy to jest to samo co WKKM nr 14 ?

Przeczytaj poprzedni wpis:
awkwafina
Kogo zagra Awkwafina w „Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings”?

W sieci pojawiły się spekulacje, w jaką postać wcieli się Awkwafina w filmie Shang-Chi and the Legend of the Ten

Zamknij