“Punisher Max” (tom 4) – Recenzja

Punisher Max (tom 4)

Po raz kolejny wpadł mi w rączki kolejny tom serii Punisher Max, którą uważam za strzał w dziesiątkę dla zarówno nowych, jak i tych zagorzałych fanów Mściciela z Czachą na klacie. Myślę, że tego pana nie trzeba już przedstawiać komukolwiek, bo znany jest nie tylko z komiksów czy gier, ale również z ostatniego serialu Netflixa o tym samym tytule (czekamy na drugi sezon!). Historie z Punisherem pełne są przygód i krwi. Mogę zatem powiedzieć, że osoby, które oczekują takiego typu opowieści, nie zawiodą się.

Punisher Max

Tym razem cała sprawa kręci się wokół sowieckiego zbrodniarza wojennego, inaczej zwanego Kamiennym Żołnierzem, w poszukiwaniu którego Frank wyrusza do Afganistanu. Żaden z nich nie spocznie, póki nie pokona swojego wroga. Możemy być zatem pewni, że nie obejdzie się bez większej ilości ofiar. Kolejnym celem są wdowy gangsterów, które chcą wziąć odwet za swoich wymordowanych mężów i jednocześnie wymierzyć sprawiedliwość na Punisherze. Niestety, nie wiedzą, że po piętach depcze im przeszłość w formie żądnej krwi kobiety, która również ma z nimi swoje porachunki.

Tym razem mamy do przeczytania 312 stron pełnych posoki, mordu (i ogólnie mówiąc “rzezi”), które pierwotnie ukazały się w roku 2008 (wraz z angielskojęzyczną wersją tego wydania zbiorczego) ze scenariuszem Gartha Ennisa (znanego między innymi z runów Preacher, Hellblazer, Hitman). W skrócie – niezła jazda bez trzymanki. Ten tom spokojnie dotrzymuje kroku poprzedniemu, w którym naprawdę wysoki poziom brutalności (nawet przesadnej) jest na porządku dziennym. Pokazuje to, że Frank nie rezygnuje z najwymyślniejszych sposobów na torturowanie kryminalistów, byleby poczuli choć w minimalnym stopniu to, co czuły wcześniej ich ofiary.

Punisher Max

Rysunki stworzyli Leandro Fernández (Wolverine, Spider-Man: Splątana sieć, Deadpool: Wojna Wade’a Wilsona) oraz Lan Medina (Baśnie). Duet nie szczędził swojego talentu, przedstawiając krajobraz wojny i ścielące się po drodze trupy. Oczywiście brzydota i twarze pełne ran są tutaj często spotykane (nic się więc od numeru pierwszego nie zmieniło).

Jeśli chodzi o sposób wydania komiksu, wielki ukłon dla wydawnictwa Egmont. Piękny, błyszczący, pachnący tuszem papier jest bardzo miły w odbiorze (przede wszystkim w dotyku). Nie powinniśmy zapominać o cudownej, matowej i twardej obwolucie całego tomu, który dzięki temu wygląda bardzo profesjonalnie. Okładka jest opatrzona rysunkiem Tima Bradstreeta, który osobiście uznaję za (malutkie) arcydzieło. Po raz kolejny Egmont postawił na jakość, co zresztą widać w każdym możliwym detalu. Za tłumaczenie odpowiada z kolei Pan Marek Starosta, który jak zawsze spisał się na medal.

Punisher Max

Komiks zdecydowanie polecam przede wszystkim fanom Punishera, ale i osobom, które chcą się zapoznać z tą postacią. Tomik jest dopracowany, przymnie się go czyta, a strona wizualna nie pozwala oderwać wzroku od treści zamieszczonej wewnątrz. Tutaj jeszcze mały apel do rodziców. Komiks jest przeznaczony dla osób dorosłych (ze względu na ilość naprawdę mocnych scen i nieocenzurowanego języka). Warto zwrócić na to uwagę przy zamiarze zaopatrzenia się w tę egmontową pozycję.


Autorka: Lynn


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię/tom możecie nabyć tutaj.

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Black Panther, Star Wars The Last Jedi
“Black Panther” przebija “Star Wars: The Last Jedi”

Choć może wydawać się to nieprawdopodobnym, Black Panther pobił całkowity finansowy wynik filmu Star Wars: The Last Jedi. Pomimo tego, że ostatnimi czasy

Zamknij