„Punisher Max” (tom 2) – Recenzja

Punisher Max (Tom 2)

Punisher jest postacią znaną i coraz bardziej lubianą przez wciąż szerzące się grono fanów komiksów. Nic więc dziwnego, że wydawnictwo Egmont postanowiło wydać kolejny tom z przygodami tej chodzącej maszyny do zabijania zwyrodnialców i złoczyńców. Po raz kolejny możemy przenieść się w krainę mordu, brudnych interesów i mafijnych porachunków, gdzie nasz bohater gra pierwsze skrzypce.

Punisher, Punisher Max (Tom 2)

Zacznijmy jednak od początku… tom składa się z kilku zeszytów. Są to Punisher #13-24 ze scenariuszem Gartha Ennisa (znanego z takich serii jak: Preacher, Hellblazer, Hitman), co daje mieszankę prawdziwie wybuchową, przy której na pewno nie zaśniecie. Akcja pierwszej części tomu zabiera nas na Syberię, gdzie Punisher został wysłany przez Nicka Fury’ego na samobójczą misję pojmania dziewczynki, noszącej w sobie śmiercionośnego wirus. Niby nic strasznego, ale jak dowiadujemy się z wraz z rozwojem sytuacji, okazuje się, że dziecko ukrywane jest w silosie z głowicami atomowymi Rosjan. Cała akcja prawie doprowadza do wojny nuklearnej. Po jakimś czasie uaktywnia się też dawno niewidziany mafiozo, Nicky Cavella, który za wszelką cenę chcę pokonać Franka i objąć władzę nad wszystkimi mafijnymi rodami.

Punisher, Punisher Max (Tom 2)

Czy mu się to uda? Musicie przeczytać komiks, który (jeśli mało wiecie na temat Punishera) może Was zaskoczyć. Przygoda jest brutalniejsza i bardziej krwawa niż poprzednia część. Cała historia obnaża patologiczny mafijny świat, w którym jego członkowie myślą, że mają cały Nowy Jork w garści, póki nie pojawi się mściciel z białą czaszką, by się z nimi rozprawić. Autor scenariusza i tłumacz (w tym przypadku Marek Starosta) nie szczędzą nam pełnej gamy wulgaryzmów, która nadaje charakteru całej historii.

Rysunki spod ręki Dougha Braitwaite’a (Incredible Hulk, Secret Invasion: Thor) i Leandra Fernándeza (Wolverine, Spider-Man: Splątana sieć, Deadpool: Wojna Wade’a Wilsona) pięknie odzwierciedlają całą historię. Ukazują one świat w rozmaitych odcieniach rdzy, żółci, fioletu i czerni. Osobiście przypominają mi one wnętrzności. Bardzo ładnie zawiązuje się to z działaniami Punishera, zmieniającego złoczyńców w fontanny krwi. Oczywiście, tak jak to było poprzednim razem, rysunki są wyjątkowe. Obnażają one bowiem prawdziwe oblicze mafijnego świata pełnego brzydoty i patologii, co jest niezmiernie odświeżające. Szczególnie, gdy popatrzymy na niejednokrotnie wymuskane i ponadprzeciętne postacie, jakie możemy spotkać w różnego rodzaju komiksach.

Punisher, Punisher Max (Tom 2)

Jeśli chodzi o wydanie, wielki ukłon dla wydawnictwa Egmont. Piękny, błyszczący, pachnący tuszem papier jest bardzo miły w dotyku. Nie powinniśmy zapominać o cudownej, matowej i twardej oprawie całego tomu, który dzięki temu wygląda bardzo profesjonalnie. Okładka jest opatrzona rysunkiem Tima Bradstreeta i osobiście mogę je uznać za (małe) arcydzieło. Egmont postawił na jakość i widać to w każdym detalu.

Komiks zdecydowanie polecam przede wszystkim fanom Punishera, jak i osobom, które chcą się zapoznać z tą postacią. Tomik jest dopracowany, przymnie się go czyta, a strona wizualna nie pozwala oderwać wzroku od treści zamieszczonej wewnątrz. Tutaj jeszcze mały apel do rodziców – komiks jest przeznaczony dla osób dorosłych (ze względu na ilość brutalnych scen i nieocenzurowanego języka). Warto więc zwrócić na to uwagę przy zamiarze zakupu tej egmontowej pozycji.


Autorka: Lynn


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x