„Uncanny X-Men: Powstanie i upadek Imperium Shi’ar” – Recenzja

Uncanny X-Men: Powstanie i upadek Imperium Shi’ar

Wydawnictwo Egmont po raz kolejny zaprasza czytelników w podróż do przeszłości, aby na własne oczy zobaczyć przebieg znaczących dla uniwersum, klasycznych historii. Tym razem w ramach inicjatywy Marvel Classic na polski rynek trafiła opowieść sprzed 13 lat zatytułowana Powstanie i upadek Imperium Shi’ar, która była pierwotnie wydawana w ramach serii Uncanny X-Men (#475-486).

Uncanny X-Men

Na wstępie warto zauważyć, że pomimo tego, iż seria ta ukazywała się już w latach dwutysięcznych, w rysunkach Billy’ego Tana wciąż widać wyraźne zamiłowanie do pewnych elementów komiksowej stylistyki z poprzedniej dekady. Przygotujcie się więc na zdecydowanie zbyt dużo mięśni, stosunkowo mało ubrań, ogromne biusty próbujące wydostać się na wolność spod cienkiej warstwy lateksu, dużo nawalanki i kilka ogromnych spluw.

Historia toczy się na dwóch płaszczyznach: z jednej strony śledzimy poczynania Wulkana, który pragnie zemścić się na byłym cesarzu Shi’ar, D’Kenie, a z drugiej obserwujemy grupkę X-Menów, którzy zbierają się, aby wspomnianego wcześniej mutanta znaleźć i powstrzymać.

Początkowo wydawało mi się, że to właśnie Wulkan, czyli trzeci z braci Summersów, będzie centralną postacią w tej opowieści. Stopniowo poznając jego historię i zagłębiając się w naprawdę intrygujący origin Gabriela Summersa, będącego tak naprawdę potężnym mutantem z umysłem nastolatka, czułam się zainteresowana. Z czasem jednak historia zaczęła się rozmywać i rozłazić pod ciężarem dworskich intryg, pozbawionych jakiejkolwiek chemii romansów i kolejnych, dołączających później postaci. W efekcie scenarzysta Ed Brubaker nie skupił się na szerszym przedstawieniu żadnego z bohaterów, na pogłębieniu żadnej relacji i w centrum pozostała rozwałka. Chyba nie muszę mówić, jak bardzo byłam zawiedziona.

Brak ciekawych i wyrazistych postaci jest chyba moim największym zarzutem w stosunku do tego komiksu. Ciekawie zapowiadający się Wulkan okazuje się być bowiem po prostu kierowanym rządzą zemsty dzieciakiem. Darwin, który zapowiadał się jako ten spośród X-Men, który wprowadzi pewien powiew świeżości i swoim nieobyciem w misji sprawi, że będzie budził sympatię, ostatecznie był równie bezpłciowy jak cała reszta ekipy mutantów. Fani uniwersum filmowego raczej również nie będą zadowoleni, widząc nieco bardziej dupkowate oblicze poczciwego Profesora X.

Wspomniałam także, że w historii tej pojawiają się wątki romantyczne. No cóż, w tym przypadku „romantyczne” to zdecydowanie zbyt duże słowo. Paradoksalnie jednak można odnieść wrażenie, że w zamyśle scenarzysty te relacje nie miały wyglądać jak przelotne romanse, Brubaker próbował poprzez dialogi wbić czytelnikom do głowy, że w tych relacjach jest jakaś głębia i uczucia… ale nie wyszło.

W kwestii głównej intrygi trudno jest mi zająć jakiekolwiek stanowisko. Biorąc bowiem pod uwagę impulsywnie podejmowane decyzje Wulkana nie sposób określić, na ile było to jego zaplanowane działanie, a ile jest zaledwie dziełem przypadku. Ponadto, omawiany przeze mnie tom nie przedstawia ostatecznego finału tej historii i pozostawia nas z otwartym zakończeniem.

Jest jednak pewien aspekt, któremu nie można nic zarzucić – wydanie. Egmont po raz kolejny stanął na wysokości zadania i utwierdził mnie w przekonaniu, że Marvel Classic to jedna z lepszych rzeczy, które trafiły na nasze sklepowe półki. Solidna, twarda oprawa, dobry jakościowo papier i dodatki w postaci projektów i szkiców postaci oraz okładek sprawiają, że sam proces czytania jest przyjemny i bezproblemowy.

Jeśli lubicie dworskie konflikty i solidne rozpierduchy, a nie zależy Wam zbytnio na ciekawych wątkach obyczajowych, możecie spokojnie po ten tom sięgnąć. Jeśli jednak, podobnie jak ja, lubujecie się w „superhero bez superhero”, to raczej nie jest to historia dla Was i zdecydowanie lepszym wyborem będzie chociażby Runaways. Koniecznie jednak zapoznajcie się z wydaniami Marvel Classic. To prawdziwa gratka dla tych, którzy lubią posiadać komiksy w fizycznym wydaniu.


Autorka: Dee Dee


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię/tom możecie nabyć tutaj.

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Captain Marvel
„Captain Marvel” – Nowe grafiki i materiał wideo!

Dzień bez materiałów promujących film Captain Marvel to ponoć dzień stracony, a przynajmniej tak to ostatnimi czasy wygląda. Dziś mamy zatem

Zamknij