„Daredevil: Diabeł Stróż” – Recenzja
Daredevil: Diabeł Stróż
Matt Murdock (Daredevil) jest młodym, nowojorskim prawnikiem, mieszkającym w centrum mafijnych porachunków – Hell’s Kitchen (jedna z dzielnic Nowego Jorku). W młodości za sprawą wypadku stracił wzrok. Tragedia z dzieciństwa dał mu niezwykły dar – nadnaturalnie wyostrzone zmysły. Jakiś czas później jego ojciec – znany bokser – został zamordowany. Od tamtego czasu prowadzony chęcią zemsty walczy z przestępczością na ulicach metropolii w kostiumie diabła.

Diabeł Stróż to komiks, od którego zaczniemy nasz tydzień z mścicielem w czerwonym przebraniu. Matt ratuje spod kół samochodu nastolatkę i jej niemowlę. Po pewnym czasie dziewczyna pojawia się w biurze prawnika i opowiada mu historię o niepokalanym poczęciu. To anioły przysłały ją do niego i zdradziły jej ukrytą tożsamość Murdocka. Nastolatka oddaje mu swoje niemowlę i prosi o ratunek. Dziecko ponoć jest Zbawicielem, jednak czy jest tak w rzeczywistości?
Kevin Smith znany jest w naszym kraju bardziej jako reżyser filmowy, jednak jako twórca komiksów jest już u nas mniej popularny. Brał udział w tworzeniu między innymi Kołczanu oraz Kaznodziei, na podstawie którego niedługo pojawi się serial. Stworzył także jedną ze słynniejszych historii o Diable z Hell’s Kitchen. To właśnie w tym komiksie daje nam historię starą jak świat, ale jednak w nowej odsłonie. W walce dobra ze złem nigdy nie możemy do końca być pewni, kto jest po której stronie. Rogi na głowie o niczym w tej kwestii nie przesądzają.

Opowieść o zbawicielu i końcu świata jest popularna w komiksie. Cudowne dziecko, które ma uratować ludzkość, ten jedyny, który może mu pomóc… Oklepane? Może i tak, ale czyta się bardzo dobrze.
Dobro i zło nie pozostają jedynym dualizmem, jaki możemy znaleźć w komiksie Smitha. To także połączenie dość smutnej i ponurej historii z odrobiną dawką humoru, która niweluje przesadny patos. Ten lekki luz sprawia, że przez kredowe strony, okraszone często długimi dialogami i monologami wewnętrznymi głównego bohatera, przechodzi się niesamowicie płynnie.

Przy omawianiu jakiegokolwiek komiksu nie można zapomnieć o szacie graficznej, która w przypadku Diabła Stróża idealnie wpasowuje się w klimat. Joe Quesada ma wyrazisty styl z ostrymi konturami i dużą ilością kolorów na czele. Wizerunek postaci świetnie wpasowuje się w koncepcję całej pozycji. Z jednej strony są niesamowicie dopracowane i realistyczne, jednak czuć w nich odrobinę komiksowego przerysowania. Kadry są często niestandardowe, a ich rozmieszczenie jest dokładnie przemyślanie. Również z dynamiką Quesada nie ma najmniejszego problemu.
Daredevil: Diabeł Stróż to komiks dobry na początek, nawet dla osoby, która z uniwersum Marvela do tej pory miała niewiele do czynienia.
W zrozumieniu większości odniesień laikom pomogą dokładne przypisy. Kevin Smith odwalił kawał dobrej roboty, tworząc tę historię, ale mam wrażenie, że całość prezentowałaby się jeszcze lepiej, gdyby komiks został skierowany tylko do dorosłych odbiorców.
Autorka: Misha
Tekst pierwotnie ukazał się na: Niekulturalna Kulturalnie


bardzo fajna