„Daredevil” (Tom 4) – Recenzja
Daredevil (Tom 4)
Najnowszy rozdział komiksowych przygód Daredevila to prawdziwa gratka zarówno dla fanów tytułowej postaci; entuzjastów rozkmin filozoficznych, próbujących pojąć naturę rzeczy; jak i osób, które próbują odnaleźć i zrozumieć swoje miejsce w coraz bardziej szalonym i pełnym zepsucia świecie… Czyli w dzisiejszych czasach właściwie dla wszystkich, którzy nie podchodzą do życia kompletnie bezrefleksyjnie. Jest to po prostu świetny komiks.
Po upadku diabelskich rządów Wilsona Fiska Matt Murdock i Elektra Natchios łączą siły już nie tylko jako sojusznicy i kochankowie, lecz także jako przywódcy odrodzonej Pięści – starożytnego bractwa toczącego świętą wojnę z brutalnym klanem ninja znanym jako Dłoń. Żeby w pełni poświęcić się walce ze złem, Matt musi porzucić swoje dawne życie, Nowy Jork i wszystko, co kiedykolwiek znał. Im jednak bliżej decydującej bitwy, tym bardziej kwestionuje swoje metody… Czy naprawdę walczy w imię Boga czy jedynie ulega kolejnej niszczycielskiej obsesji? I czy Elektra wytrwa na ścieżce odkupienia?Scenariusz tego albumu napisał Chip Zdarsky, laureat aż pięciu Nagród Eisnera i autor takich komiksów jak „Batman”, „Sex Criminals” i „Spider-Man. Historia życia”. Rysunki stworzyli Marco Checchetto, Rafael de Latorre i inni artyści.Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Daredevil” (2022) #1–14.
Chip Zdarsky ponownie nie zawodzi i dostarcza nam wybornie rozpisaną historię głęboko wierzącego człowieka, który coraz bardziej desperacko walczy ze swoimi demonami, jednocześnie rozważając znaczenie swojego życia w szerszej perspektywie i próbując nadać finalny kształt misji wyznaczonej mu przez Boga. Od razu dodam, że bynajmniej nie trzeba być wierzącym, żeby znaleźć tutaj coś dla siebie. Cała fabuła kręci się wokół bardzo uniwersalnych tematów i kapitalnie napisanej postaci głównego bohatera, który nabiera w niej wręcz metafizycznego znaczenia, a jednocześnie wciąż pozostaje człowiekiem z krwi i kości. W tle dostajemy za to masę fascynujących konceptów i ciekawych postaci pobocznych, na czele z Elektrą, która coraz bardziej się zmienia pod wpływem swego ukochanego.
Zdarsky’iemu w tworzeniu nowego tomu przygód diabła z Hell’s Kitchen pomagali dwaj rysownicy, Marco Checchetto i Rafael de Latorre. Panowie swoją pracą z pewnością zasłużyli na uznanie, komiks robi wrażenie także wizualnie i prezentuje ich niekiedy unikatowy styl. Mamy tutaj całą masę bardzo wyrazistych obrazów, kilka świetnych pomysłów oraz ogólną spójność warstwy wizualnej z tonem opowiadanej historii. W pamięci zapada również wygląd dwójki głównych bohaterów, kompletnie dzikie włosy Elektry i zaskakująco dobrze pasujący do Matta zarost.
Warto również dodać, że omawiany tutaj komiks, a raczej opowiedziana w nim historia, znacząco przekracza skalą to, do czego przyzwyczaił nas w swoich działaniach Matt Murdock. Najnowszy Daredevil to naprawdę pokaźna lektura, nie tylko ze względu na fizyczną grubość, lecz przede wszystkim przez to, że rzuca widza po całej Ziemi i nie tylko, opowiadając o wydarzeniach wpływających na cały świat Marvela oraz w pewien sposób podsumowując drogę, jaką nasz ukochany najsławniejszy niewidomy prawnik przeszedł od początku swojego istnienia. Dlatego też cena 149,99 zł nie powinna nikogo dziwić i osobiście uważam ją za adekwatną. Szanse na to, że się zawiedziecie, są naprawdę niewielkie.
Autor: JJ

Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.





Daredevil to jeden z moich ulubionych bohaterów. Zdarsky to trafiony autor Daredevil ’ a. Bo często są nie trafieni autorzy.