“Ghost Rider by Daniel Way: The Complete Collection” – recenzja

Ghost Rider by Daniel Way: The Complete Collection

Ghost Rider to jedna z takich postaci, o której mało się słyszy na polskim rynku. U nas znana jedynie za sprawą kilku komiksów, w których ów jegomość się ukazał oraz dość kiepskiego filmu. W główną rolę wcielał się tam sam Nicholas Cage, który kompletnie na Johnny’ego Blaze’a nie pasuje. Pamiętajmy, że Blaze to totalnie narwany motocyklista/ex-kaskader, który, w wyniku rodzinnej klątwy, staje się awatarem ducha zemsty. W skrócie – Ghost Ridera to istota nieustannie polująca na tych, którzy są “winni”.

Osobiście postać tę kojarzę na tyle, by darzyć ją zalążkiem sympatii. W związku z tym zdecydowałem się sięgnąć po chyba najpopularniejsze przygody Johnny’ego Blaze’a, napisane przez Daniela Waya. Czy było warto? Przekonajcie się w tej recenzji.

Ghost Rider

Ghost Rider od dłuższego czasu jest uwięziony w piekle. Co noc próbuje się wydostać z przeklętego miejsca i co noc słudzy Lucyfera udaremniają jego próby, skazując go przy tym na kolejną dawkę tortur. Ostatecznie jednak, w wyniku pewnych okoliczności, Johnny Blaze ucieka. Jednak wraz z nim na ziemię trafia też sam diabeł. Ghost Rider musi teraz, raz na zawsze, odesłać demona do czeluści piekielnej. Nie jest to jednak takie proste, albowiem rogaty, podczas przejścia między wymiarami, rozbił się na 666 kawałków, które trafiają w ciała umarłych już osób, dzięki czemu wstają one z grobów.  By diabeł trafił tam gdzie jego miejsce, Blaze musi pozabijać wszystkie jego awatary – a każdy będzie silniejszy od poprzedniego…

Takim prostym sposobem rozpoczynamy jakże piekielną przygodę wraz z Johnny’m Blaze’em. Wspomniany bohater, no cóż, nie jest to najbystrzejsza postać w świecie Marvela. Nosicielem ducha zemsty często targają emocje, co też, w kolejnych starciach, diabeł często wykorzystuje na swoją korzyść, grając na uczuciach protagonisty. Ostatecznie jednak z pomocą zawsze przychodzi mu Ghost Rider, który w tym komiksie jest osobnym bytem, który zresztą często rozmawia, a w gruncie rzeczy to kłóci się z Blaze’em, który ma najczęściej bardzo szlachetne intencje i nie do końca zgadza się z misją ducha zemsty, którego celem jest odesłanie piekielnej istoty na jego miejsce. Przyjemnie się to  czyta i fajnie jest popatrzeć na konflikt tych postaci z boku.

Z racji na to, że diabeł to dość chytry cwaniaczek, który potrafi wyprowadzić w pole biednego Johnny’ego, nasz heros na swojej drodze (i wbrew woli Ghost Ridera, który, jak deklaruje, woli pracować sam) znajdzie sprzymierzeńców w walce przeciwko piekielnikowi. Nie liczcie tu jednak na jakieś niesamowite team-upy. Mówimy tutaj o postaciach jednorazowego użytku, które pojawiają się specjalnie na potrzeby tej historii – jak szeryf lokalnego miasteczka, który myśli, że sprawcą morderstw diabła, jest Ghost Rider; czy też w finałowej walce pomocnicą będzie dziewczyna, którą Johnny poznał w jakimś przydrożnym motelu. Co ciekawe, te osoby, mimo, że kompletnie nieznane, fajnie uzupełniają całą historię.

Ghost Rider

Spotkacie tutaj także innych bohaterów Marvela, jak choćby Stephena Strange’a, który skrzyżuje swoje moce z mocami Ghost Ridera, albo np. Jacka O’Lanterna. Z każdą z tych postaci duch zemsty staje do walki, więc nie liczcie na jakąś rozłożoną relację między nimi, czy fajny team-up.  Dostaniemy tu też krótki tie-in do eventu World War Hulk, choć moim zdaniem jest to zwykły zapychacz, bo scenarzysta nie miał pomysłu, co zrobić z 3 zeszytami albo wydawnictwo mu kazało.

Kreska w tym komiksie przez większość czasu jest dość przyjemna dla oka. Zaznaczam, że przez większość, bo jest parę zeszytów, bliżej połowy runu Way’a, które są zwyczajnie – w moim mniemaniu – paskudne. Jest to zasługa Richarda Corbena, którego postacie, wyglądają po prostu karykaturalnie. Dużo osób zapewne będzie się pieklić o to, ale ja po prostu nie cierpię jego stylu. Jego rysunki można było oglądać m.in. w wydanych w Polsce komiksach Banner od Mandragory, czy niedawno wypuszczonego u nas Cage’a od Mucha Comics. Pozostali artyści są przyzwoici, a oglądanie ich ilustracji nie kaleczy oczu. Ostatecznie jednak to jest mój gust i możliwe, że znajdą się osoby, którym kreska Corbena spodoba się, a pozostałe nie. Znajdziemy tu np. prace Javiera Salatresa czy Marka Textiera. Karty komiksu są zdominowane przez mroczne, zimne kolory, bo jakby nie patrzeć, większość akcji w komiksie jest przedstawiona po zmroku.

Ostatecznie, ten album do definitywnie dobry start, do rozpoczęcia lektury poświęconej duchowi zemsty. Niech za to, że komiks mi bardzo przypadł do gustu, świadczy fakt, iż zdecydowałem się kupić papierową  jego wersję. Dla zainteresowanych:  mówię tu o Ghost Rider by Daniel Way: The Complete Collection, czyli historii liczącej prawie 450 kredowych, przyjemnych w dotyku stron, w miękkiej oprawie.

Ghost Rider

Każdy, kto chce poznać bliżej postać Ghost Ridera, powinien przynajmniej spróbować zacząć od tego. Fakt, Daniel Way to bardzo nierówny scenarzysta, piszący raz dobrze, a raz źle. Przy okazji zniszczył w pewnym momencie swojej kariery postać Deadpoola, ale też dzięki niemu bohater ten trafił do szerszego grona odbiorców. Natomiast tym zeszytem ewidentnie trafia w mój gust i rekompensuje swoje pewnie wpadki w komiksowym życiorysie. Ta historia bywa naiwna i są pewne wątki wciśnięte na siłę, ale w tym wypadku można to po prostu wybaczyć, usiąść na motorze Johnny’ego Blaze’a i pozwolić mu zabrać się na przygodę.


Autor: Zilla

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Samuraj Kapitan Ameryka chce trafić na twoją półkę!

Samuraj Kapitan Ameryka? Jak najbardziej! Bandai to japońska firma, która specjalizuje się m.in. w zabawkach, a także figurkach zwłaszcza z

Zamknij