„Inhumans vs X-Men (IvX) #6” (2017) – Recenzja
Inhumans vs X-Men (IvX) #6
It’s about Emma. Emma and Scott.
Mam nadzieję, że wytrwaliście razem ze mną do końca eventu Inhumans vs X-Men, ale nie obrażę się, jeśli cisnęliście serię w kąt. Te kilka zeszytów wzbudziło we mnie chyba każdą emocję, od śmiechu przez smutek, do totalnego rozczarowania. Mogłabym podpisać tę recenzję tylko trzema słowami: „tragedia, dziękuję, dobranoc”, ale nie mogę.
W ostatnim numerze (#6) spodziewałam się czegoś, co wbije mnie w fotel i nie będę mogła spać po nocach, ale to byłoby zbyt piękne. Z dużym bólem serca muszę powiedzieć/napisać, że finał był beznadziejny.
Nie zaskoczył mnie, a rozwiązanie konfliktu między Inhumans a mutantami okazało się proste i można było to zrobić na początku. Choć też zastanawia mnie, jakim cudem Inhumans jednak nie wiedzieli o problemie X-Menów, skoro nawet Henry pracował u nich w laboratorium. Może coś przegapiłam.
.jpg)
Autorzy pozostali tacy sami (Charles Soule i Jeff Lemire), zmienił się tylko, a właściwie wrócił, rysownik Leinil Francis Yu. Jak już napisałam poprzednim razem, różnica między rysunkami jego, a Javiera Garrona jest dla mnie niezauważalna. Jak zwykle postaci, jak i tło czy najmniejsze szczegóły są perfekcyjne.
Jeśli mam ocenić całość, to mam mieszane uczucia, bo początkowe zeszyty były wciągające, kolejne mniej, pod koniec znów coś się ruszyło i czytałam z przyjemnością, a finał, jak już wspomniałam, był słaby. Zostanę tylko przy tym, że zawsze będę stała za X-Menami, nawet jeśli mają w grupie osoby, które mnie denerwują, albo ich zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe. Tu ma na to wpływ Emma, która jest rozżalona po utracie ukochanego Scotta, ale mieszanie w głowach na swoją korzyść, jest poniżej poziomu.
.jpg)
Właściwie, to seria skupia się najbardziej właśnie na pani Frost. Autorzy reszcie mutantów (np. Storm, Logan, Magneto) poświęcili podobną ilość czasu. Dlatego też trudno jest mi ocenić, kto wywarł na mnie najlepsze wrażenie, bo na kartkach komiksu nie było ich wiele.
.jpg)
Co do Inhumans, to faktycznie trochę lepiej ich poznałam. Wiem, że są silną i dużą grupą, a Medusa jest świetną przywódczynią, dla której jej ludzie są ważni i chce ich ochronić. Teraz też już wiem, że Kamala Khan również jest jedną z nich (może dla kogoś to było oczywiste, ale mi to gdzieś umknęło).
.jpg)
Chyba będę chciała szybko zapomnieć o tym evencie, choć zapowiadało się lepiej. Myślę, że 6/10 mogę dać, a zawyżam ocenę tylko za rysunki. Mam nadzieję, że komuś się to jednak podobało.
Autorka: Marv

