„Inhumans Prime #1” (2017) – Recenzja

Wielka draka pośród Inhumans.

Ihumans tu, Inhumans tam. Niegdyś zaniedbana i zapomniana marka, od jakiegoś czasu jest wręcz „molestowana”. Członkowie „Nieludzi” są wciskani praktycznie wszędzie, gdzie tylko się da. Wszystko zaczęło się od rozbudowanego wątku w Agents of S.H.I.EL.D., a teraz dostali własny serial (o tym samym tytule), który obecnie jest w fazie produkcji. O komiksach nie muszę już chyba wspominać, prawda? Od kilku lat historii z udziałem członków Inhumans otrzymaliśmy całą tonę, począwszy od Inhuman i Inhumanity, przez Uncanny Inhumans i All-New Inhumans, aż po ostatnio zakończony event Inhumans vs X-Men (IvX). Tym razem dostaliśmy opowieść o tym, jak niezwykli ludzie radzą sobie po utracie ostatniej chmury Terrigenu, czynnika sprawiającego, że na świecie aktywowani są nowi przedstawiciele tej rasy. O tym właśnie traktuje Inhumans Prime #1.

Fabuła komiksu (czuwał nad nią Al. Ewing) nie jest specjalnie rozbudowana i jeśli bacznie śledzicie losy rodziny królewskiej oraz reszty Inhumans, to wiecie, do czego to wszystko doprowadzi. Historia skupia się przede wszystkim na konflikcie pomiędzy Maximusem oraz resztą jego gatunku. Mam tu na myśli szczególnie Black Bolta, któremu tak się niestety przydarzyło, że jest bratem Maximusa. W związku z tym cały zeszyt jest naładowany akcją, kolorowymi światełkami i masą różnorakich efektów. Nie jest to co prawda to, czego w tej opowieści szukałem, aczkolwiek miło zobaczyć Maximusa w swoim szalonym, najlepszym wydaniu. To taki drugi Loki, którego się albo nienawidzi z całego serca, albo mu się dopinguje w jego chorych planach i zachowaniach. Drugim wątkiem, ale za to bardzo fajnie zarysowanym, jest sytuacja, w której znaleźli się wszyscy przedstawiciele Inhumans. Jak wyżej wspomniałem, na świecie nie istnieje już ani jedna chmura Terrigenu. Nie ma go też na Ziemi w żadnej innej formie (doszło do tego w wyniku ostatniego eventu – IvX) – płynnej, gazowej czy też stałej. W związku z tym Inhumans znajdują się w takim samym położeniu jak do niedawna X-Meni, a wraz z nimi wszyscy mutanci na świecie. Jeszcze kilka tygodni temu to właśnie oni nie widzieli żadnych szans dla swego gatunku, gdyż Terrigen ich zabijał. Nie ma absolutnie żadnej pewności, a będąc precyzyjnym, istnieje naprawdę niewielka szansa na to, że cała rasa przeżyje, bo nie „rodzą” się jej nowi reprezentanci. Do tego mamy też krótki występ pewnego gościa o ksywie Marvel Boy, jednakże jego pojawienie się ma na celu wprowadzić ma nas w wydarzenia, których będziemy świadkami, gdy na rynku ukaże się komiks Royals #1.

Co do samych bohaterów – tutaj mamy całą ich plejadę: Medusa, Triton, Black Bolt, Ms Marvel. Crystal, Karnak, Gorgon, Inferno, Maximus, Lineage, Quake, Iso, Reader (i wielu innych). Tylko co z tego, skoro całość i tak kręci się oczywiście – i przede wszystkim – wokół rodziny królewskiej? Reszta pojawia się tylko na krótki moment i stanowi raczej tło dla tych „najważniejszych”. To jedna z tych rzeczy, która niekoniecznie mi się podobała.

Za stronę graficzną w komiksie odpowiada cały zastęp ludzi: Ryan Sook i Chris Allen (ołówek), Ryan Sook (ponownie), Walden Wong i Keith Champagne (tusz), Paul Mounts (kolory). Zaś za obłędną – naprawdę fenomenalną – okładką stoi Jonboy Meyers. Kreska samego komiksu nie koniecznie przypadła mi do gustu, bo niezbyt lubię, gdy ilustratorzy silą się na „upoważnianie” rysunków oraz wizerunków samych postaci. Wygląda to dla mnie komicznie, a nie nieprofesjonalnie. Za przykład mogą posłużyć tu same twarze, którą są po prostu fatalne. Jedynym wyjątkiem w tym przypadku jest naprawdę ślicznie przedstawiona Crystal. Jeśli o kolory chodzi, to w tej materii nie będę się czepiać. Byłoby to zwyczajnie nie fair. Paleta barw jest ogromna. Ciężko jest mi powiedzieć, które odcienie dominowały, bo było ich naprawdę wiele, a to dla mnie jest ogromnym plusem. Każda strona mieni się od wielu farbek, co zdecydowanie zachęca do dalszego oglądania (specjalnie użyłem tu słowa „oglądać”). Całość jest naprawdę przyjemna dla oka, a nawet cieszy (gdyby tylko zmienić ten sposób rysowania).

Inhumans Prime to komiks zwyczajnie poprawny. Nie jest zły, ale nie jest też jakiś świetny. Przede wszystkim mogę powiedzieć, że jest on zbędny. Cały ten rozdział można było zwyczajnie pominąć, lub pokazać w późniejszych numerach nadchodzącej serii Royals jako retrospekcję. Historia wcale by na tym nie straciła, a fani z kolei nie musieliby marnować pieniędzy na coś, do czego i tak raczej pamięcią wracać nie będą.


Autor: SQ

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x
()
x

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij