„New Avengers: Doskonały Świat” – Recenzja

Avengers: Doskonały Świat, czyli Mściciele, alternatywne światy, ogólne zniszczenie i ciężkie decyzje.

W tym miesiącu (czerwcu) na polskim rynku, dzięki wydawnictwu Egmont, pojawił się czwarty tom serii New Avengers o podtytule Doskonały Świat. Historia ta (autorstwa Jonathana Hickmana) została oryginalnie zaprezentowana na łamach komiksów New Avengers #18-23. Ujrzały one światło dzienne w roku 2014 i poprzedzają event Time Runs Out, w który polscy fani będą mogli zagłębić się wraz z kolejnym, piątym, woluminem traktującym o „Nowych Mścicielach”. Cena katalogowa produktu to 39,99zł.

Standardowo już, nie chcę tu komukolwiek spoilerować, więc zamieszczam poniżej skrócony opis fabuły, który ma potencjalnego czytelnika (czy to nowego, czy to wyjadacza) nakierować na to, co obecnie dzieje się w całym komiksowym uniwersum Marvela.

Potężni Iluminaci powstrzymali wszystkie grożące Ziemi inkursje, ale tym razem muszą zrobić coś niewyobrażalnego: stawić czoło drużynie herosów z Wielkiego Stowarzyszenia i zniszczyć ich świat, by ocalić własny. Kto znajdzie w sobie siłę, by wcisnąć przycisk i doprowadzić do śmierci miliardów niewinnych? Czy Czarna Pantera okaże się królem, który spełni oczekiwania przodków? I co knuje Maximus Szalony? Poznajcie losy zdruzgotanych, niespełnionych obrońców świata podczas ich ostatni dni na Ziemi.

Brzmi wystarczająco przekonująco? Nie? Czyżbyście nie wiedzieli, czym są wspomniane wcześniej (w powyższym opisie fabuły) „inkursje”? Spieszę zatem z wytłumaczeniem.

Inkursje to niezwykle potężne kosmiczne incydenty, do których dochodzi, gdy dwa alternatywne światy trafiają na kurs kolizyjny między sobą. Jest to widoczne tylko na małym obszarze, który określa się mianem Punktu Inkursji. Od ustawienia się do zderzenia Ziem dochodzi zawsze po ośmiu godzinach. Jeśli jedna lub druga rzeczywistość nie zostanie w jakiś sposób usunięta lub nie zniknie jakiś cudem z kursu, skutek jest raczej dość jasny i oczywisty do przewidzenia – duże… bardzo duże bum, które niszczy oba wymiary oraz miliardy istnień wraz z nimi.

Jedynym „antidotum” mogącym cokolwiek zdziałać w takiej sytuacji jest całkowita destrukcja któregoś ze światów. Taki scenariusz rodzi zazwyczaj dość oklepany dylemat, z którego bardzo często (jeśli nie za często) korzysta się w popkulturze – czy życia tych po jednej stronie barykady są warte więcej niż życia tych po drugiej? Przecież nikt tu niczym nie zawinił – ergo – dlaczego ktokolwiek miałby zasługiwać na śmierć? Pojawia się także problem w postaci znalezienia osoby, która wzięłaby na swoje barki ciężar całkowitej dezintegracji niebotycznej ilości ludzkich istnień.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, a właśnie w takim położeniu znajdują się bohaterowie New Avengers. Wyobraźcie sobie zatem, że cały ten run zakończy się gigantycznym crossoverem o nazwie Secret Wars, w którym sprawy przybiorą równie, jeśli nie bardziej, problematyczny obrót. Mówiąc prościej – scenariusz Hickmana jest genialny, nawet pomimo tego, że gdy próbuje się go wytłumaczyć komuś innemu, wydaje się naprawdę głupi i naciągany do granic możliwości. Ale to właśnie w takich momentach „wychodzi szydło z worka” i widać, co w kim siedzi. Dopiero sytuacje maksymalnie stresujące wydobywają z ludzi najlepsze lub najgorsze cechy i zachowania. Nie inaczej jest w przypadku superherosów, lecz o tym musicie przekonać się już sami.

Jeśli chodzi o bohaterów, których przyjdzie nam spotkać w Doskonałym Świecie, jest ich spore grono. W dodatku nie są to jacyś drugo- czy trzecioligowi trykociarze, a elita elit. Mamy tu bowiem chociażby Black Panthera (i to nie jednego), Doctora Strange’a, Reeda Richardsa (Mr. Fantastic), Władcę Atlantydy – Namora, Iron Mana, Beasta i Bruce’a Bannera, czyli Hulka, a także Króla Inhumans – Black Bolta. Jednym zdaniem – same najtęższe umysły komiksowego uniwersum Marvela.

Strona graficzna komiksu to to, co „tygryski lubią najbardziej” (a przynajmniej jeden tygrysek, znaczy ja). Trio rysowników, Valerio Schiti, Kev Walker i Dustin Weaver, stworzyło prześliczne dzieło, które czyta i ogląda się z największa przyjemnością. Mogę nawet rzec, że każdą stronę pożera się oczami, odkrywając, że absolutnie nie ma się dość. Kolorystyka, jak i same rysunki spokojnie mogę nazwać małymi arcydziełami, które naprawdę zapadają w pamięć, i do których z czasem wraca się myślami, porównujące inne serie. Osobiście mogę jeszcze dodać, że dla mnie prawdziwą ucztą dla oczu były te kadry, gdzie na pierwszym planie pojawiał się Black Panther, Doctor Strange i/lub Namor. Coś fantastycznego.

Sposób wydania nie różni się absolutnie niczym od tego, do czego Egmont zdążył już przyzwyczaić swoich klientów. Usztywnione (aczkolwiek wciąż miękkie) okładki, śliski kredowy papier potęgujący doznania wizualne, dzięki zastosowanej w komiksie palecie barw. Do tego ładny grzbiecik z numerkiem i tytułem opowieści. Prócz tego mamy też dwie, bardzo efektowne, graficzki. Pierwsza na przodzie zeszytu, a druga na jego tyle. Wewnątrz znajdziemy jeszcze galerię okładek alternatywnych, jak i tych zwykłych (w tym jedną, przepiękną, dwustronicową rozkładówkę), którymi okraszone były pierwotnie zeszyty New Avengers #18-23.

Za tłumaczenie Doskonałego Świata odpowiada Marek Starosta, który wyszedł ze swojego zadania obronną ręką, bo zwyczajnie nie da mu się nic zarzucić. Co prawda, kiedyś już pisałem, że znam oryginały i jestem przyzwyczajony do oryginalnego słownictwa, a polskie nazewnictwo troszeczkę mnie bawi. Nie jest to jednak jakiś zarzut czy wada, gdyż polski czytelnik odnajduje się tutaj całkowicie, wręcz w trymiga, i może bez problemu cieszyć się treścią komiksu.


(Kliknij w dany obrazek, aby go powiększyć i przejść do pokazu slajdów)


Na końcu chciałbym tylko powiedzieć, że album New Avengers: Doskonały Świat zdecydowanie polecam. Jednak nie jako pojedynczy wolumin, ale jako część całości. Na nic więc zda się tu czytanie tylko tego numer, bo nie będzie to miało żadnego sensu. Musicie więc stety bądź niestety sięgnąć po pozostałe pozycje Egmontu z serii New Avengers. Uwierzcie mi jednak – warto.


Autor: SQ


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska.

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
“All-New Wolverine #1-20” (2015-2017) – Recenzja

All-New Wolverine, czyli X-23 w nowej roli Laura Kinney, od pierwszego pojawienia się w uniwersum Marvela, zdobyła moje serce. Nastąpiło

Zamknij