KomiksyTeksty

„Predator vs. Black Panther” #1 (2024) – Recenzja

Predator vs. Black Panther #1 (2024)
Polowanie w Wakandzie

Predator vs. Black Panther. Czy trzeba dodawać coś więcej? Wiadomo, jak to jest z takimi opowieściami, dopełniają kinowego uniwersum, coś tam, dorzucają, ale zawsze to odcinanie kuponików i poza paroma chlubnymi wyjątkami, dobre to to nie jest. Acz i nie jest złe, bo historie z Alienami czy Predatorami to jednak inna, lepsza jakościowo liga, niż np. starwarsowe wypociny. No i ten zeszyt, muszę to przyznać, wypada całkiem do rzeczy, choć głównie dzięki oldschoolowej szacie graficznej.


WAKANDA…IS PREY? You saw the Marvel Universe’s most tenacious mutant go up against one of the greatest killing machines in history in PREDATOR VS. WOLVERINE – and survive. Now the planet Earth lives on in Predator lore…a planet full of the most exhilarating prey they could imagine! And the strongest weapons in the Multiverse are in their sights. When a young Predator with something to prove comes for Wakanda’s vibranium, the Black Panther faces an enemy whose resources rival those of his great nation. Who will prove stronger? Benjamin Percy teams up with Stormbreaker artist Chris Allen to pit king against king in a bloody new series!


(tu wstawcie nazwę dowolnej postaci albo ekipy) kontra Aliens albo Predator. Wiecie, jak to jest. Batman kontra Predator, Superman / Aliens czy Aliens vs. Predator to kilka nielicznych naprawdę fajnych komiksów w temacie, które po dziś dzień robią wrażenie. Ale i one były pretekstowymi historiami o starciu jakiegoś człowieka / herosa z kosmicznymi maszynami do zabijania. Pretekstowy jest też ten zeszyt, ale muszę przyznać, że jednocześnie doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wykorzystuje to, jakby było atutem

Predator i ciepła miejscówka, dżungla… No połączenie, które się lubi i to bardzo. Twórcy tego komiksu o tym wiedzieli, wzięli temat, dorzucili to, co niezbędne, czyli sporo mroku, nocy i gęstego klimatu i pokazali, że nadal da się z tego fajnie wycisnąć. Fabularnie robota to typowa, acz przyjemna, graficznie to gęsto, mrocznie i oldschoolowo, co podkręca wrażenia i przyjemność. A fakt, że podsyca to wszystko zainteresowanie kolejnymi zeszytami, stanowi fajną kropkę nad „i”. Więc co tu dużo gadać, zabawa całkiem udana, fajna i warta poznania, choć nic ponad rozrywkę nie oferuje.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x