„Sentinels” #1 (2024) – Recenzja
Sentinels #1 (2024)
Nowe Sentinele
Sentinels #1 (2024), czyli kolejne nowe mutanckie otwarcie, a przy okazji kolejny niezły komiks. Całkiem do rzeczy fabularnie, z innym klimatem, z innym nieco podejściem i w ogóle, ale graficznie jest niestety słabo. Ta seria powinna wyglądać, jak rysowana przez Barry’ego Windsora Smitha, bo tak wygląda, jak coś ze stajni Image Comics, co ma epatować przesadnie efekciarską komputerową kolorystyka, pod którą kryje się masa niedociągnięć.
WHO ARE THE NEW SENTINELS? The original Sentinel Program was human supremacy and fear coded into circuitry. But now their legacy falls into the hands of mutantkind! Powered by cutting-edge nanotech, this new generation of Sentinels protects a fragile peace between mutants and humans. But when being a Sentinel is your job – your life – is it possible to stay human? Mount up as Alex Paknadel (CARNAGE) and Justin Mason (SPIDER-PUNK) bring you a brand-new team of heroes that will take on the most heinous mutants! Their first mission: Capture Omega Red!
Sentinele nie jako coś polujące na mutantów, a swoisty bufor pomiędzy nimi i ludźmi, mający zapewnić pokój między oboma? Spoko. Mi to pasuje. Tym bardziej, że wiadomo co może z tego wyniknąć i możliwości na przyszłość są duże. Na razie jest nieźle, bardziej to wszystko skupione jest co prawda na akcji, a nie rozwijaniu pomysłów na kreację świata, ale i tak na razie jest przyjemnie.
Ale nie graficznie. Za dużo tu efekciarstwa, za mało efektywności. Nijaka kreska, szczególnie słaba w przypadku twarzy i mimiki bohaterów, tu zbyt ekspresyjna, tam za mało, jakoś nie radzi sobie za dobrze z tą historią. Nie byłoby źle, gdybyśmy dostali tu inny kolor, ale ten po prostu przesadnie usiłuje się pokazać nam możliwości komputera – efekt jest przez to taki, jak z makijażem niektórych kobiet: znika pod nim cały wygląd i ewentualna uroda, a potem okazuje się, że pod tą tapetę nie warto było zaglądać.
Więc dla fabuły można, śmiało, niezła rzecz. Dla rysunków… Wiecie, ale jak przymknąć oko, da się przeżyć.
Autor: WKP





