„Uncanny X-Force: Ostateczna egzekucja” (tom 4) – Recenzja
Uncanny X-Force: Ostateczna egzekucja
Wraz z końcem kwietnia na polskim rynku zawitał w końcu czwarty (a zarazem ostatni… przynajmniej w tej formie) tom komiksowej serii Uncanny X-Force o podtytule Ostateczna Egzekucja, wydawanej przez Mucha Comics. W tymże albumie czytelnicy otrzymują do swojej dyspozycji wydanie zbiorcze, które zbiera w całość materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach Uncanny X-Force #25-35 oraz fragmenty komiksów Wolverine: Dangerous Games #1 i Deadpool #100. Łącznie daje nam to około 264 stron. Cena okładkowa woluminu to 75 zł. Czy warto tyle zapłacić? Zerknijmy.
Tak jak i w przypadku poprzednich trzech tomów, tak i tu za fabułę odpowiedzialny jest Rick Remender. O co tym razem się zatem rozchodzi? Na jaki pomysł wpadł scenarzysta? Z czym teraz będzie musiał zmierzyć się specjalny skład uderzeniowy mutantów znany jako X-Force (z Deadpoolem i Wolverinem) na czele? Tego Wam nie zdradzę. Przybliżę za to opis z tylnej okładki komiksu, który powinien powiedzieć Wam wystarczająco dużo.
Koniec X-Force! Koniec X-Force! Drużyna mutantów składająca się z Wolverine’a, Fantomexa, Psylocke, Deadpoola i Nightcrawlera (ta postać pochodzi z alternatywnej rzeczywistości) sporo ostatnio przeszła. Jednak najgorsze dopiero przed nimi. Nowopowstałe Bractwo Złych Mutantów szykuje się do ataku. Wszystkie ofiary wyjątkowo dotkliwie odczują zadane ciosy – zadbała o to tajemnicza osoba, która opracowała plany zamachu. Osoba, która zna wszystkie słabości członków X-Force. Ich pierwszym zadaniem jest porwanie Genesisa, chłopaka będącego klonem Apocalypse’a, i przekonanie go do przejścia na stronę zła.
Szykuje się zatem ogromna batalia ze złymi Mutantami, którzy już mają plan pokonania swoich przeciwników, wliczając w to kidnaping młodego klona najpotężniejszego Mutanta w historii i chyba najzacieklejszego wroga X-Menów – Apocalypse’a. Biorąc pod uwagę jego relację z głównymi bohaterami całego tego cyklu zadanie to może okazać się trudniejsze niż się tego spodziewają. W każdym razie – warto przekonać się o tym samemu, do czego oczywiście zachęcam.
Warstwę graficzną, tak jak i przy tomie trzecim, również tworzyło kilku artystów, a mianowicie Mike McKone, Julian Totino Tedesco, Phil Noto, David Williams oraz Jerome Opeña. Z tego też powodu nie uraczycie tu tylko jednego stylu rysowania. Mnie najbardziej do gustu przypadł ten mroczniejszy i bardziej realistyczny, gdzie każde starcie przyprawia o prawdziwe ciary. Szczególnie w przypadku takiego Wolverine’a czy jego syna Dakena, w przypadku których większość starć zamienia się w krwawą łaźnię bez trzymanki. Oczywiście nie każdy coś takiego polubi, dlatego będzie miał możliwość upodobania sobie bardziej rysunkowych kadrów. Te także są jak najbardziej w porządku, choć przy takim teamie ciężko mi się do niego osobiście przekonać.
Polskie wydanie Innego Świata to najwyższy standard do jakiego przyzwyczaiło nas wydawnictwo Mucha Comics. Wolumin posiada piękną twardą oprawę z dwoma cover artami. Jeden umieszczony jest na przodzie, a drugi z tyłu. W środku dostajemy za to treść wydrukowaną na pachnącym tuszem papierze kredowym, który jak zawsze prezentuje się prześlicznie w połączeniu z kolorowymi obrazkami. Na końcu komiksu umieszczono zaś mini-galerię z okładkami alternatywnymi i czarno-białymi szkicami. Z kolei za tłumaczenie z języka angielskiego ponownie odpowiada tu Pan Tomasz Sidorkiewicz. Klasa sama w sobie. Nie ma się do czego przyczepić.
Czy Ostateczna egzekucja to godne zakończenie przygód Wolverine’a, Deadpoola, Fantomexa, Psylocke i reszty tej śmiertelnie niebezpiecznej ekipy? Wydaje mi się, że tak. Podobny poziom utrzymywał się przez wszystkie tomy całej tej serii. Poza tym w moim odczuciu ta inkarnacja ekipy X-Force jest najlepszą z wszystkich, które kiedykolwiek przedstawiono fanom. Dlaczego? Pisałem to już przy okazji poprzednich recenzji, ale można ich traktować jak jedną wielką i mocno oderwaną od normalności rodzinę. Takie team-upy wypadają najlepiej na kartach komiksów, nie inaczej jest też i tu. Szczerze polecam wyposażyć się w te cztery woluminy, bo czeka Was prawdziwa jazda bez trzymanki po największych superbohaterskich wertepach, jakie można sobie tylko wyobrazić. To wszystko doprawione zostało zdecydowanie niepowtarzalnym klimatem, którego nie udało się już odtworzyć w kolejnych opowieściach o X-Force.
Autor: SQ

Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Mucha Comics. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię możecie nabyć tutaj.






Myślę, że superbohaterowie nie zginą. Po jakimś czasie znowu powrócą. W jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Myślę, że to więcej niż pewne.